Artykuł
Stuk, stuk. Stuk, stuk. To życie kołem się toczy. Narodziny i śmierć, miłość i nienawiść, śmiech i płacz i ścieżek tak wiele, a drogowskazów brak. Splatają się ludzkie losy w dziwną sieć, gmatwają życiorysy, plączą myśli, uczynki i zaniedbania. Czy Bóg istnieje? I czy stworzył ludzi na swoje podobieństwo? A może to ludzie stworzyli Boga na podobieństwo swoje? Bo „gdyby Boga nie było, należałoby go wymyślić”. Więc nie jest dobry, nie jest. To może istnieje Szatan? Iwan, czy Bóg istnieje? Nie, Boga nie ma. A Szatan, czy Szatan istnieje? Nie, Szatan również nie istnieje. Alosza, Alosza! Powiedz, czy Bóg istnieje?
I stała się ciemność. A ten trup? Kto zabił? No kto? Trzy tysiące rubli schowane w krześle. Czy kiedykolwiek złorzeczył przeciwko ojcu swemu? Czy chciał śmierci jego? Ja nie wiem, nie wiem. Nie słyszałam. Napijmy się.
I tylko powiedz: dlaczego u was wszystko takie głupie, dlaczego takie głupie?
Plujmy, plujmy na to wszystko!
Stuk, stuk. Stuk, stuk. Nadjeżdża tramwaj. Uciekam przed zimnem. W głowie stuka koło życia, a na nim ciągle „Bracia Karamazow”. Boska Komedia, wszystkie kręgi teatru. Inferno. Najmroczniejsze zakamarki ludzkich dusz. To się Dostojewskiemu udało. I udało się aktorom, udało się bardzo.
„Przepraszam, czy pani też była na spektaklu?” – z zamyślenia wyrywa mnie głos kobiety. Zaczynamy rozmawiać. Czy się podobało, czy było się na innych festiwalowych spektaklach, czy planuje się iść na kolejne. Od słowa do słowa, okazało się, że trafiłam na miłośniczkę krytyki teatralnej. Uwielbiam przypadkowo nieprzypadkowe spotkania. Szybka wymiana facebookowych kontaktów. Czekam na wiadomość.
Jest!
W końcu nadeszła pora na krakowski festiwal, który zasługuje na nazwę przez duże "F". Boska Komedia. Od 4 do 15 grudnia odbędzie się mnóstwo spektakli teatralnych, głównie w języku polskim, w większości na niezłym poziomie. Dzisiaj, mimo wyprzedanych biletów, udało mi się dostać na "Braci Karamazow". Kawał dobrego, tradycyjnego teatru, ale nie zbyt tradycyjnego - sama istota sztuki była ważniejsza niż modernistyczna secenografia. Bardzo trudnym musiało być stworzenie sztuki teatralnej, gdzie przemyślenia i dygresje wprowadzane przez aktorów były o wiele ważniejsze, niż przedstawiona historia. Co ważne, sztuka nie została sprowadzona do kontrowersji. Gra aktorska nie była zła, niektóre postacie z kolei były irytujące. Obrotowa scena doskonale oddawała motyw symbolizmu życia jako podróży pociągiem, była niezwykle funkcjonalna.
Ten modernistyczny performance, przedstawiający zawiłości ludzkiej natury był bardzo przyjemnie spędzonym czasem - nikt nie narzekał, nawet mimo siedzenia na schodach, bo zabrakło miejsc, przez bite trzy godziny, bez żadnej przerwy. Po spektaklu usłyszałam, że nie była to najlepsza adaptacja "Braci Karamazow", lecz niestety nie mam porównania z innymi. Jeszcze :).
Ten modernistyczny performance, przedstawiający zawiłości ludzkiej natury był bardzo przyjemnie spędzonym czasem - nikt nie narzekał, nawet mimo siedzenia na schodach, bo zabrakło miejsc, przez bite trzy godziny, bez żadnej przerwy. Po spektaklu usłyszałam, że nie była to najlepsza adaptacja "Braci Karamazow", lecz niestety nie mam porównania z innymi. Jeszcze :).
Natalia Kunikowska jest wielką fanką kultury i związanych z nią imprez. Po 29. latach spędzonych w Holandii, w tym 15. w Amsterdamie, wróciła do Krakowa. Kocha operę, teatr i klasyczną muzykę awangardową. W Amsterdamie jedną z jej prac było oprowadzanie polskich turystów po mieście i urządzenie kursów integracyjnych o Holandii.
Z Natalią spotkamy się niebawem, by porozmawiać trochę więcej o holenderskim teatrze.
Autorzy: Justyna Sekuła & Natalia Kunikowska
Komentarze |






