Artykuł
Jedną z powszechnie znanych osobliwości Krakowa są znajdujące się w różnych rejonach miasta cztery znacznych rozmiarów ziemne kopce.Dwa mniejsze legenda wiąże ze znanymi z Kroniki Wincentego Kadłubka pierwszymi władcami Krakowa: królem Krakiem i jego córką Wandą, choć czas powstania samych budowli wymyka się dotąd jednoznacznemu poznaniu. Najbardziej prawdopodobny wydaje się okres VIII-IX wieku, choć byli i tacy, którzy chcieli w nich widzieć dzieło małopolskich Celtów z początku naszej ery.
Dwa większe kopce powstały z góra tysiąc lat później i mają wymowę patriotyczną; to kopiec Tadeusza Kościuszki i kopiec Niepodległości, poświęcony Józefowi Piłsudskiemu. Tyle wiedza obiegowa, ale mało kto pamięta, że kiedyś – i to wcale nie tak dawno – był w Krakowie jeszcze jeden kopiec, a kolejny, w ludowej tradycji związany z dwoma najstarszymi, stoi do dziś niespełna 20 kilometrów od granic miasta.
Kopiec Esterki

źródło: Wikipedia
Powstanie tego stosunkowo niewielkiego kopca (wysokość szacowana na 5-8 metrów, dla porównania kopiec Krakusa mierzy 16 metrów) legenda wiąże z nadmiernym upodobaniem króla Kazimierza Wielkiego do uciech cielesnych oraz najsłynniejszą z jego rozlicznych kochanek, Żydówką Esterką. Kazimierz miał umieścić Esterkę w swojej podmiejskiej rezydencji, pałacu w Łobzowie (dziś w jego miejscu stoi XIX-wieczny gmach należący do Politechniki Krakowskiej), lecz ta, po krótkim okresie szczęścia, załamana niestałością uczuć króla, popełniła samobójstwo rzucając się z pałacowego okna. Monarcha co prawda nie zmienił po tym wydarzeniu trybu życia, ale nakazał nad jej grobem usypać ziemny kopiec, na wieczną pamiątkę tragicznego losu Esterki.
Kiedy naprawdę powstał ów tajemniczy kopiec nie wiemy, uczeni sformułowali jednak na ten temat kilka teorii. Obiekt rzeczywiście znajdował się na terenie niegdysiejszych pałacowych ogrodów, a pierwotny pałac naprawdę zbudowano dla Kazimierza Wielkiego – może więc w legendzie tkwi przysłowiowe ziarno, lub jeszcze mniejsza drobina prawdy. Ale bardziej spektakularna wydaje się inna koncepcja, wedle której kopiec Esterki zbudowany został we wczesnym średniowieczu, razem ze sławniejszymi mogiłami Kraka i Wandy, oraz że tworzył z nimi pewną całość – kopce miałby tworzyć skomplikowany system kalendarza słonecznego, swego rodzaju słowiańskie Stonehenge. Być może kopiec był jednak jeszcze starszy, pochówki kurhanowe należały wszak do rozpowszechnionych w różnych kulturach form grzebania zmarłych. Możliwa jest też geneza znacznie mniej tajemnicza: wpisany w założenie ogrodowe kopiec mógł zostać usypany po prostu jako sztuczny punkt widokowy – wszak przed powstaniem wysokiej zabudowy dzielnic między Łobzowem a starym miastem widok na Kraków i Wawel musiał stąd być imponujący.
Kontrowersjom związanym z ustaleniem czasu powstania kopca trudno się dziwić; nie sposób natomiast przejść do porządku dziennego nad faktem, że nie wiadomo właściwie, kiedy Kopiec Esterki przestał istnieć. W skąpej literaturze na jego temat można trafić na dwie rozbieżne wersje: wedle pierwszej miał on zostać zniszczony w roku 1947, w trakcie budowy na terenie dawnego ogrodu wojskowych baraków, wedle drugiej na początku lat 70-tych, w związku z budową stadionu Wawelu. W każdym razie stało się to nieomal po kryjomu i bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań, lub chociaż nadzoru archeologicznego.
Na podstawie dawnych planów udało się za to w miarę dokładnie ustalić lokalizacje kopca: wznosił się on dokładnie pod północną, łukowato wygiętą trybuną stadionu.
Kopiec syna Kraka
Jeśli wykreślimy na mapie trójkąt, którego wierzchołki wyznaczą Wieliczka, Bochnia i Gdów, mniej więcej w jego centrum znajdziemy niewielką wieś Krakuszowice. Nazwa wsi nie jest przypadkowa. To właśnie pod Krakuszowicami, zagubiony wśród pól, wznosi się do dziś niewielki, porośnięty drzewami kurhan, tradycyjnie nazywany kopcem syna Kraka lub Krakusa II.
Żeby zrozumieć tę nazwę, znów musimy odwołać się do niezastąpionego Kadłubka, konkretnie zaś do fragmentu jego kroniki poświęconego walce ze smokiem wawelskim. Potwór wedle zapisu niegdysiejszego krakowskiego biskupa został zgładzony przez dwóch synów króla Kraka, sposobem podobnym do tego znanego z późniejszej obiegowej wersji legendy: dzielni królewicze nakarmili go owczymi skórami wypchanymi łatwopalnymi materiałami, tak że gad zdechł od wewnętrznego ognia. Ale to nie był koniec dramatycznych wydarzeń: młodszy z bohaterów, chcąc sobie przypisać całą zasługę, zamordował podstępnie brata, postanawiając upozorować jego śmierć w walce ze smokiem. Prawda jednak szybko wyszła na jaw: mordercę skazano na banicję, a dziedziczką krakowskich włości została królewna Wanda.
To właśnie grobem owego starszego, zamordowanego syna Kraka ma być krakuszowicki kopiec, jakkolwiek Kadłubek o nim nie wspomina, w literaturze naukowej pojawia się on dopiero w XVI wieku.
Kopiec zachował się, choć w kiepskim stanie, porastają go drzewa, a przez środek biegnie głęboki rów. Ten ostatni jest prawdopodobnie pozostałością amatorskich wykopalisk, prowadzonych na początku XX wieku przez właściciela Krakouszowic, które jednak nie dały żadnych rezultatów. Trudno też domniemywać na temat datowania kopca, choć najbliżej prawdy wydają się być chyba autorzy chcący w nim widzieć prehistoryczny kurhan będący podstawą, pod pochówek ciałopalny.
autor: Piotr Pajor
Komentarze |






