Artykuł
Teatr mało komu się kojarzy z ekonomią. To przecież instytucja kultury, a w XXI wieku kultura po prostu nam się należy. Bilety są tanie, a same spektakle coraz częściej wydają się być niskobudżetowe. Ale jak jest naprawdę. Sabina Drąg w swoim krótkim raporcie odsłania podstawowe problemy teatru-przedsiębiorstwa.
Teatr jest instytucją funkcjonującą na pograniczu wielu pól, w której krzyżują się interesy różnych aktorów i instytucji społecznych. Jest on oczywiście dojrzewalnią, laboratorium sztuk artystycznych, wielu ich różnorakich form i kreacji. Jest również przestrzenią, na którą znaczący wpływ mają kapitał ekonomiczny i instytucje administracji państwowej. W kategoriach rynkowych teatr jawi się jako przedsiębiorstwo produkujące spektakle oraz zatrudniające artystów, managerów czy techników. Istnieje w sieci relacji z innymi podmiotami gospodarczymi (sponsoring), a także bardzo często współpracuje z instytucjami administracji państwowej i samorządowej (dotacje). Teatr jest pracodawcą, wobec którego formułowane są konkretne oczekiwania. Aby twórcy mogli prowadzić płodne poszukiwania artystyczne, muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki. Teatr jest dla nich przestrzenią rozwoju i ujścia artystycznej energii, ale także lub przede wszystkim miejscem pracy, a co za tym idzie podstawowym źródłem dochodów i gwarantem praw socjalnych. Stanowi on również ważny element polityki państwa, a w kontekście społeczeństwa jest wskaźnikiem jego ukulturalnienia i wrażliwości oraz poziomu edukacji.
Te zróżnicowane źródła wpływów krzyżujące się wokół teatru powodują, że koniecznym dla jego prawidłowego funkcjonowania jako instytucji jest zachowanie równowagi pomiędzy siłami oddziałującymi na niego, a także odpowiednie manipulowanie posiadanym kapitałem. Teatr, jako część większego systemu kultury, reaguje na zmiany gospodarki i wraz z nią, jak twierdzi Maciej Nowak, od ponad dwóch dekad znajduje się w stanie permanentnego kryzysu finansowego (Ekonomia kultury. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2010). W jego stronę formułowane są oczekiwania, które jednak bez wsparcia z budżetu administracji publicznej, prywatnych sponsorów lub inwestorów nie będą mogły być zrealizowane.
Nie jest zaskakującym fakt, że najsilniejszą pozycję posiadają teatry dotowane przez organy państwowe, takie jak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy samorządy. Finansowane są z reguły instytucje o długim stażu działania, zakotwiczone w polskiej historii i tradycji. Ta względna stabilizacja finansowa ma umożliwiać im nie tylko utrzymanie, ale i rozwój, który jest priorytetem dla niemal każdego artysty. Wciąż jednak daje się słyszeć głosy o niedostatecznej ilości środków przeznaczanych na kulturę, a co za tym idzie również i na teatr. I o ile sytuację finansową instytucji publicznych można określić, pomimo posiadania subwencji, jako ciężką, o tyle w przypadku teatrów niepublicznych jawi się ona jako tragiczna.
W ramach projektu badawczego przeprowadziłam wywiady z przedstawicielami dziewięciu teatrów niepublicznych z Krakowa.
Większość z nich definiowało swoją obecną sytuację raczej z perspektywy walki o przetrwanie niż tymczasowych problemów finansowych. Teatry niepubliczne są z reguły niewielkimi grupami, których członkowie łączą działalność artystyczną z funkcjami administracyjno-organizacyjnymi. Istnienie tego typu prywatnych grup jest często efektem silnej woli i samozaparcia w dążeniu do realizacji wyznaczonych celów. Niestety, w obliczu barier finansowych artystyczne idee i wizje nierzadko spełzają na niczym, a wszelkie starania okazują się bezsilne. W przypadku teatrów niepublicznych spotykamy się ze swoistym mechanizmem błędnego koła. Jako niewielkie instytucje nie są dla prywatnych inwestorów atrakcyjne, głównie przez wzgląd na rozmiary i zasięg realizowanych przez siebie projektów, które nie gwarantują szerokiej promocji dla potencjalnego sponsora. Również dla organów publicznych nie mogą stanowić obiektu szczególnego zainteresowania, bowiem ich polityka, co jest samo przez się logiczne, nastawiona jest na wspieranie instytucji i organizacji kulturalnych im podlegających.
Co więc pozostaje twórcom alternatywnym? Do najczęściej wybieranych strategii należą aplikowanie, składanie projektów, startowanie w konkursach oraz ubieganie się o wszelkiego rodzaju dotacje, w czym zdecydowanie pomaga posiadanie statusu organizacji pozarządowej. Obecnie możemy być świadkami powstawania kolejnych stowarzyszeń czy fundacji mających w statutach zawarte cele związane ze wspieraniem niezależnych inicjatyw artystycznych i promowaniem młodych artystów, w rzeczywistości jednak nastawionych na pomoc dla konkretnego teatru, którego członkowie niejednokrotnie są równocześnie założycielami tych organizacji. Wypełnianie wniosków również wymaga posiadania pewnych kompetencji i znajomości przepisów, dzięki którym zmniejsza się prawdopodobieństwo odrzucenia projektów. Rzetelne wypełnianie wszystkich potrzebnych dokumentów jest bardzo czasochłonne, co podkreślane było w wielu przeprowadzonych przeze mnie wywiadach. Tego rodzaju przeniesienie uwagi i energii z kwestii dotyczących sztuki w sferę biurokracji wpływa na działalność artystyczną, czego efektem jest spadek liczby premier. Brak wsparcia finansowego utrudnia możliwość inwestowania w rozwój artystów i tym samym przyczynia się do ubożenia ofert teatralnych. Te z kolei zniechęcają potencjalnych sponsorów, stając się dowodem na to, że nie warto wydawać na tego typu teatry pieniędzy i tu koło się zamyka.
Odrzucanie projektów oraz małych inicjatyw sprawia, że małe teatry muszą szukać innych rozwiązań i sposobów na przetrwanie. Ich głos w sprawach kultury nie jest do końca uwzględniany, choć niejednokrotnie ich przedstawiciele zapraszani są na posiedzenia w komisjach specjalnych. Jako małe instytucje, pomimo walorów artystycznych, są niedoceniane, co sprawia, że napotykają na odmowy również z pozarządowych prywatnych źródeł. W jeszcze trudniejszej sytuacji znajdują się teatry nieprezentujące klasycznej formy teatralnej, a więc teatry ruchu, formy, pantomimy, które dodatkowo spotykają się z zarzutami odnośnie zasadności klasyfikowania ich działalności jako sztuki.
W kilku moich wywiadach padały stwierdzenia dotyczące kryzysu społeczeństwa obywatelskiego, które napotyka na coraz to nowe bariery generowane przez urzędy publiczne. Teatry niezależne jako oddolne prywatne inicjatywy nie są jeszcze uważane za poważnych partnerów do rozmowy, a przecież, jak powiedziała Dagmara Żabska z Teatru Figur, o wyjątkowości miast świadczy właśnie to, jak silne są ich działania lokalne.
Nadzieja tkwi więc w kontakcie, wzajemnej komunikacji, współdziałaniu różnych instytucji, lobbingu, a przede wszystkim debacie publicznej, podczas której, tak jak na wrześniowym Europejskim Kongresie Kultury, poruszane będą kwestie związane ze stymulowaniem artystycznego rozwoju w Polsce i sposobami finansowania instytucji kulturalnych. Kwestią, która pozostaje bezsprzecznie najważniejsza, jest to, aby nie zabrakło ludzi, którzy pomimo przeciwności i barier trwają konsekwentnie przy realizacji własnych idei i wizji, ponieważ to właśnie oni są siłą napędową polskiej kultury.
Sabina Drąg - Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunkach socjologia i kultura współczesna. Pasjonatka teatru ruchu, pantomimy i sztuki cyrkowej.
[Kraków Rozmawia] Zapraszamy do wzięcia udziału w debacie o teatrze (jedną z uczestniczek będzie autorka artykułu Sabina Drąg), która odbędzie się we środę, 25. stycznia o godzinie 19:30 w klubie Literki, więcej informacji - kliknij
Teatr jest instytucją funkcjonującą na pograniczu wielu pól, w której krzyżują się interesy różnych aktorów i instytucji społecznych. Jest on oczywiście dojrzewalnią, laboratorium sztuk artystycznych, wielu ich różnorakich form i kreacji. Jest również przestrzenią, na którą znaczący wpływ mają kapitał ekonomiczny i instytucje administracji państwowej. W kategoriach rynkowych teatr jawi się jako przedsiębiorstwo produkujące spektakle oraz zatrudniające artystów, managerów czy techników. Istnieje w sieci relacji z innymi podmiotami gospodarczymi (sponsoring), a także bardzo często współpracuje z instytucjami administracji państwowej i samorządowej (dotacje). Teatr jest pracodawcą, wobec którego formułowane są konkretne oczekiwania. Aby twórcy mogli prowadzić płodne poszukiwania artystyczne, muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki. Teatr jest dla nich przestrzenią rozwoju i ujścia artystycznej energii, ale także lub przede wszystkim miejscem pracy, a co za tym idzie podstawowym źródłem dochodów i gwarantem praw socjalnych. Stanowi on również ważny element polityki państwa, a w kontekście społeczeństwa jest wskaźnikiem jego ukulturalnienia i wrażliwości oraz poziomu edukacji.
Te zróżnicowane źródła wpływów krzyżujące się wokół teatru powodują, że koniecznym dla jego prawidłowego funkcjonowania jako instytucji jest zachowanie równowagi pomiędzy siłami oddziałującymi na niego, a także odpowiednie manipulowanie posiadanym kapitałem. Teatr, jako część większego systemu kultury, reaguje na zmiany gospodarki i wraz z nią, jak twierdzi Maciej Nowak, od ponad dwóch dekad znajduje się w stanie permanentnego kryzysu finansowego (Ekonomia kultury. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2010). W jego stronę formułowane są oczekiwania, które jednak bez wsparcia z budżetu administracji publicznej, prywatnych sponsorów lub inwestorów nie będą mogły być zrealizowane.
Nie jest zaskakującym fakt, że najsilniejszą pozycję posiadają teatry dotowane przez organy państwowe, takie jak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy samorządy. Finansowane są z reguły instytucje o długim stażu działania, zakotwiczone w polskiej historii i tradycji. Ta względna stabilizacja finansowa ma umożliwiać im nie tylko utrzymanie, ale i rozwój, który jest priorytetem dla niemal każdego artysty. Wciąż jednak daje się słyszeć głosy o niedostatecznej ilości środków przeznaczanych na kulturę, a co za tym idzie również i na teatr. I o ile sytuację finansową instytucji publicznych można określić, pomimo posiadania subwencji, jako ciężką, o tyle w przypadku teatrów niepublicznych jawi się ona jako tragiczna.
W ramach projektu badawczego przeprowadziłam wywiady z przedstawicielami dziewięciu teatrów niepublicznych z Krakowa.
Większość z nich definiowało swoją obecną sytuację raczej z perspektywy walki o przetrwanie niż tymczasowych problemów finansowych. Teatry niepubliczne są z reguły niewielkimi grupami, których członkowie łączą działalność artystyczną z funkcjami administracyjno-organizacyjnymi. Istnienie tego typu prywatnych grup jest często efektem silnej woli i samozaparcia w dążeniu do realizacji wyznaczonych celów. Niestety, w obliczu barier finansowych artystyczne idee i wizje nierzadko spełzają na niczym, a wszelkie starania okazują się bezsilne. W przypadku teatrów niepublicznych spotykamy się ze swoistym mechanizmem błędnego koła. Jako niewielkie instytucje nie są dla prywatnych inwestorów atrakcyjne, głównie przez wzgląd na rozmiary i zasięg realizowanych przez siebie projektów, które nie gwarantują szerokiej promocji dla potencjalnego sponsora. Również dla organów publicznych nie mogą stanowić obiektu szczególnego zainteresowania, bowiem ich polityka, co jest samo przez się logiczne, nastawiona jest na wspieranie instytucji i organizacji kulturalnych im podlegających.
Co więc pozostaje twórcom alternatywnym? Do najczęściej wybieranych strategii należą aplikowanie, składanie projektów, startowanie w konkursach oraz ubieganie się o wszelkiego rodzaju dotacje, w czym zdecydowanie pomaga posiadanie statusu organizacji pozarządowej. Obecnie możemy być świadkami powstawania kolejnych stowarzyszeń czy fundacji mających w statutach zawarte cele związane ze wspieraniem niezależnych inicjatyw artystycznych i promowaniem młodych artystów, w rzeczywistości jednak nastawionych na pomoc dla konkretnego teatru, którego członkowie niejednokrotnie są równocześnie założycielami tych organizacji. Wypełnianie wniosków również wymaga posiadania pewnych kompetencji i znajomości przepisów, dzięki którym zmniejsza się prawdopodobieństwo odrzucenia projektów. Rzetelne wypełnianie wszystkich potrzebnych dokumentów jest bardzo czasochłonne, co podkreślane było w wielu przeprowadzonych przeze mnie wywiadach. Tego rodzaju przeniesienie uwagi i energii z kwestii dotyczących sztuki w sferę biurokracji wpływa na działalność artystyczną, czego efektem jest spadek liczby premier. Brak wsparcia finansowego utrudnia możliwość inwestowania w rozwój artystów i tym samym przyczynia się do ubożenia ofert teatralnych. Te z kolei zniechęcają potencjalnych sponsorów, stając się dowodem na to, że nie warto wydawać na tego typu teatry pieniędzy i tu koło się zamyka.
Odrzucanie projektów oraz małych inicjatyw sprawia, że małe teatry muszą szukać innych rozwiązań i sposobów na przetrwanie. Ich głos w sprawach kultury nie jest do końca uwzględniany, choć niejednokrotnie ich przedstawiciele zapraszani są na posiedzenia w komisjach specjalnych. Jako małe instytucje, pomimo walorów artystycznych, są niedoceniane, co sprawia, że napotykają na odmowy również z pozarządowych prywatnych źródeł. W jeszcze trudniejszej sytuacji znajdują się teatry nieprezentujące klasycznej formy teatralnej, a więc teatry ruchu, formy, pantomimy, które dodatkowo spotykają się z zarzutami odnośnie zasadności klasyfikowania ich działalności jako sztuki.
W kilku moich wywiadach padały stwierdzenia dotyczące kryzysu społeczeństwa obywatelskiego, które napotyka na coraz to nowe bariery generowane przez urzędy publiczne. Teatry niezależne jako oddolne prywatne inicjatywy nie są jeszcze uważane za poważnych partnerów do rozmowy, a przecież, jak powiedziała Dagmara Żabska z Teatru Figur, o wyjątkowości miast świadczy właśnie to, jak silne są ich działania lokalne.
Nadzieja tkwi więc w kontakcie, wzajemnej komunikacji, współdziałaniu różnych instytucji, lobbingu, a przede wszystkim debacie publicznej, podczas której, tak jak na wrześniowym Europejskim Kongresie Kultury, poruszane będą kwestie związane ze stymulowaniem artystycznego rozwoju w Polsce i sposobami finansowania instytucji kulturalnych. Kwestią, która pozostaje bezsprzecznie najważniejsza, jest to, aby nie zabrakło ludzi, którzy pomimo przeciwności i barier trwają konsekwentnie przy realizacji własnych idei i wizji, ponieważ to właśnie oni są siłą napędową polskiej kultury.
Sabina Drąg - Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunkach socjologia i kultura współczesna. Pasjonatka teatru ruchu, pantomimy i sztuki cyrkowej.
[Kraków Rozmawia] Zapraszamy do wzięcia udziału w debacie o teatrze (jedną z uczestniczek będzie autorka artykułu Sabina Drąg), która odbędzie się we środę, 25. stycznia o godzinie 19:30 w klubie Literki, więcej informacji - kliknij
autor: Sabina Drąg
artykuł pochodzi z Magazynu Spectrum
Komentarze |






