Artykuł
Kraków informatykami stoi. To nawet nie stwierdzenie, to „oczywista oczywistość”. Co jakiś czas docierają do naszych uszu kolejne, wielkie osiągnięcia ludzi spędzających czas zawodowo przed komputerem - dlatego też nikogo nie powinna dziwić profesja naszego gościa. Być może starsi czytelnicy skojarzą go z grami z dzieciństwa, jak na przykład sztandarowy „Hans Kloss” na komputery Atari ze studia LK Avalon. Dariusz Żołna, bo z nim będę dziś rozmawiać, co prawda Krakowianinem nie jest, ale tutaj tworzy i opowie nam o swoim nowym projekcie.Jakub Zajączkowski: Może zacznijmy od dawki historii. Skąd w ogóle pomysł na tworzenie gier? W czasach gdy zaczynałeś, gry nie były jeszcze tak popularne, nie licząc dzieciaków z posiadających różnej maści protoplastów dzisiejszych komputerów jak Amiga, Commodore czy choćby wspomniane Atari?
Dariusz Żołna: W tamtych czasach gry nie były popularne? W tamtych czasach komputer domowy służył głównie do gier. Atari czy Commodore to były zabawki, które praktycznie niczemu innemu nie służyły.
JZ: A jak trafiłeś do LK Avalon? Wydaje mi się, że na tamte czasy to był potentat jak chodzi o tworzenie gier.
DŻ: Avalon wydawał wtedy miesięcznik o nazwie "Tajemnice Atari", po sukcesie gry "Robbo" zamieścili w nim ogłoszenie o chęci nawiązania współpracy z programistami. Pojechałem do nich, pokazałem kilka swoich programów i tak zaczęła się nasza współpraca. Najpierw napisałem kilka prostych gierek, które były publikowane na łamach "Tajemnic Atari" (wtedy mozolnie przepisywało się tysiące cyferek z papieru na ekran komputera, nie było dołączanych do pisma tak jak teraz płyt CD), a następnie postanowiłem stworzyć coś większego i tak powstał "Hans Kloss", który był naprawdę dużym przebojem.
JZ: Jako, że nasz portal ma za główny cel przybliżanie wszystkim Krakowa, nie mogę nie zadać tego pytania - Avalon był rzeszowską firmą, jak więc trafiłeś do Krakowa?
DŻ: Zacznijmy od tego, że Avalon nie zatrudniał programistów na etacie - wszyscy pracowali w swoich domach i dostarczali do nich gotowe gry, a Avalon zajmował się tylko dystrybucją. Tak więc zawodowo nie byłem związany z Rzeszowem, sprawy rodzinne rzuciły mnie stamtąd do Szwajcarii a po kilku latach do Krakowa. I wygląda na to, że osiedlę się tutaj na dłużej.
JZ: W Krakowie zacząłeś pracę nad głównym tematem naszego spotkania – The ShootAR
DŻ: Tak, The ShootAR to gra typu FPS (first person shooter), można powiedzieć najogólniej, że jest to coś w stylu Quake'a – z tą różnicą, że Quake wymaga siedzenia przed komputerem, a w The ShootaAR musisz wyjść na zewnątrz i grać podobnie jak w paintball. Innymi słowy, przeciwnikiem są tu żywi ludzie, gracze, których widzimy w bezpośrednim kontakcie. Kolejną różnicą jest platforma z której gracze będą korzystać. Otóż gracze muszą być wyposażeni w smartphone'y z dostępem do internetu, no i oczywiście każdy musi mieć zainstalowaną grę. Będą musieli wyjść z domu by zagrać, co mam nadzieję przyczyni się do odbudowania relacji międzyludzkich – gra to znakomity wstęp do udanego spotkania z przyjaciółmi.
JZ: Ciekawi mnie w takim wypadku, skąd program będzie wiedział gdzie i do kogo „strzela”
DŻ: Pozycja gracza jest ustalana na podstawie odczytów GPS'u, podobnie kierunek strzału ustalany będzie na podstawie odczytów sensorów wbudowanych w większość smartphone'ów. Gracze mogą dysponować kilkoma rodzajami broni o różnej skuteczności, zasięgu czy mocy rażenia. W podstawowej wersji gra będzie bezpłatna, gracze będą mieli do dyspozycji zwykły pistolet z nielimitowaną amunicją
JZ: Czy będzie dostęp do innych rodzajów broni?
DŻ: Oczywiście, że będzie. Wbudowany w grę system mikropłatności pozwoli zakupić wirtualne kredyty, a te z kolei zamienić na dodatkowe wyposażenie, w tym broń i amunicję. Planujemy także, powiązać pewne produkty ze świata realnego z grą. Kupując przykładowo kawę w barze będzie można zdobyć kod, dzięki któremu możliwy będzie zakup dodatkowego ekwipunku.
JZ: Na Waszym fanpage’u na facebooku widziałem, że planujecie otworzyć testy beta – ustaliliście już konkretny termin?
DŻ: Rozpoczęliśmy właśnie nabór kandydatów, do rozpoczęcia samych testów minie jeszcze trochę czasu, ale chcielibyśmy już mieć listę osób w gotowości. Liczymy na to, że uda się rozpocząć testy, kiedy jeszcze pogoda będzie sprzyjająca. Bardzo chętnie wśród beta testerów widzielibyśmy osoby z Krakowa i okolic, dlatego zapraszam do odwiedzenia naszego fanpage'u na FB i wysłania zgłoszenia.
JZ: A jak będzie wyglądała współpraca między różnymi systemami? Jeśli gracze się spotkają, to najprawdopodobniej będą mieli różne telefony, co wtedy?
DŻ: Gra będzie działać tak samo na każdym telefonie, niezależnie od tego czy to będzie iphone, telefon oparty na androidzie czy wspomniana bada – telefony będą ze sobą współpracować. Gra jest sieciowa, także jedynym wymogiem będzie połączenie z internetem.
JZ: Planujecie jakieś wydarzenia dotyczące gry? Jakieś turnieje?
DŻ: Tak, gra umożliwia organizowanie turniejów. Będziemy ogłaszać, że w danym miejscu odbędzie się gra, na wcześniej określonych zasadach – czyli dostępnych broniach, czy będzie to zwykły deathmatch czy na przykład gra zespołowa. W przyszłości być może pojawi się także tryb capture the flag. Gra na pewno będzie rozwijana, będziemy dodawać dodatkowe bronie czy na przykład kamizelki kuloodporne, chcemy by gracze jak najdłużej interesowali się naszą grą. Na rynku pojawił się ostatnio uchwyt do telefonów, swego rodzaju atrapa broni, na której mocuje się telefon i po naciśnięciu spustu specjalny rysik dotyka ekranu – innymi słowy możemy strzelać niemal jak z normalnej broni.
JZ: Czy będzie można grać w zamkniętych pomieszczeniach, wewnątrz budynków?
DŻ: Z budynkami jest taki problem, że zazwyczaj zakłócają system GPS. Mam nadzieję, że kiedyś technologia się rozwinie i gra wewnątrz budynków także będzie możliwa. Jesteśmy pionierami tej technologii, tworzymy zupełnie nowy gatunek gier, tego typu produktu nie ma jeszcze na rynku. Tak jak wcześniej kontrolery do konsoli, typu wii czy kinect przekonały graczy do wstania z foteli, tak my mamy nadzieję przekonać ich do wyjścia z domu, zażycia ruchu na świeżym powietrzu i spotkania się ze znajomymi nie poprzez ekran komputera, ale w trakcie zabawy w rzeczywistym świecie. To będzie też doskonała okazja do spotkania się ze znajomymi. Ludzie mogli by po meczu zebrać się w konkretnej lokalizacji, wymienić uwagami. Mogliby także wrzucić swoje statystyki na tablicę na facebook’u i porównywać je z innymi graczami.
JZ: A gdybyście znaleźli sponsora dzisiaj, kiedy moglibyście wypuścić grę na rynek?
DŻ: Chcielibyśmy jeszcze w tym roku, najlepiej przed świętami. Problemem jest to, że gra wymaga wychodzenie z domu, czyli pogoda ma tu spore znaczenie. Póki co, zbliża się jesień i będzie z tym coraz gorzej. Chciałbym, żeby to wyszło jeszcze w takim czasie, że pogoda będzie pozwalała na zabawę.
JZ: Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia i czekać na wydanie gry. Dziękuję za rozmowę.
DŻ: Dzięki.
The ShootAR – gra jest pierwszą produkcją firmy Future Reality Games, która została założona między innymi przez Dariusza Żołnę (jest także prezesem firmy). Dariusz od ponad dwudziestu lat zajmuje się tworzeniem gier, najbardziej znanymi grami w jego twórczości są Hans Kloss i Spy Master, które były wydawane przez Rzeszowską firmę LK Avalon. Pozostali współpracownicy również mają wieloletnie doświadczenie zdobywane w branży gier oraz filmowej. The ShootAR był prezentowany między innymi na ósmej edycji spotkań z cyklu Pitch Rally.
Informacje o grze można znaleźć na stronie gry http://www.theshootar.com oraz na profilu na portalu Facebook The ShootAR.
Komentarze |






