Artykuł
Co roku na imprezowej mapie Krakowa złotymi zgłoskami wypisana jest nazwa wzbudzająca na wielu twarzach serdeczny uśmiech. Wianki bo o nich tu mowa są imprezą w pewnym sensie symboliczną. Dla uczniów szkół średnich i gimnazjów znamionują koniec bolesnego, codziennego procesu dydaktycznego, a dla studentów w lwiej części jest odskocznią po wcześnie zdanej sesji lub przerywnikiem w jej trakcie.
Jakby na to nie patrzeć najkrótsza noc w roku jest w każdym calu specjalna, a dla nas Krakowian ma dodatkowy wydźwięk, wielka impreza plenerowa na bulwarach wiślanych, na którą w dobrych czasach chodziło ok. 100 tyś. ludzi.
Napisałem specjalnie, że w „dobrych czasach” bo wczoraj o godzinie 22:45 doznałem szoku, tak mocnego, że całe szczęście, że byłem trochę wcięty… Otóż od kiedy sięgam pamięcią na wianki, żeby znaleźć miejsce siedzące naprzeciwko Manggh’i trzeba było przyjść na samym początku koncertu .
Wczoraj jednak przyszliśmy ze znajomymi już na sam koniec i trawnik był prawie całkowicie wolny !
Teraz trzeźwy już umysł uporczywie doszukuje się przyczyn takiego stanu rzeczy. Czyżby koncert był aż tak genialny, że wszyscy ludzie aż pchali się pod scenę? Czy może właśnie odwrotnie ale przecież większość ludzi nie idzie tam dla muzyki…
Liczba puszek na ziemi świadczyła o tym, że niby wszystko powinno być ok, pogoda też może i nie najpiękniejsza ale nie przeszkadzała, a do tego nawet MPK kursowało do 01:15.
W takim razie na usta ciśnie się pytanie, przeradzające się w niemy krzyk,
-LUDZIE CO SIĘ Z WAMI STAŁO?! -
Nie żebym jakoś specjalnie lubował się w obcowaniu z nieprzeliczonym tłumem ale fajnie jest czasami zobaczyć naszą wielką krakowską rodzinę w jednym miejscu, popatrzeć jak rzeka ludzi płynie ulicami miasta, a mimo to nikt w niej nie tonie w anonimowości bo każdy ma wokół siebie znajomych, rodzinę i każdy jest kimś.
Dla tych którzy nie byli, niech żałują. Na temat muzyki się nie wypowiadam bo każdy słucha co lubi ale wczoraj niebo zapłonęło żywym ogniem i płonęło przez 9 równych minut.
Zastanawia mnie jak Wy odebraliście tegoroczne wianki. Może ktoś z Was ma jakąś ciekawą historię do opowiedzenia, przemyślenia na powyższy temat, bądź po prostu chciałby się ze mną podroczyć.
Komentarze |






