Artykuł

William Turner w Muzeum Narodowym

Autor: Mateusz

27-10-2011 22:16:15


Zaloguj się



O nowej wystawie w Muzeum Narodowym można powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, wartość prezentowanych na niej prac jest nie do przecenienia. Po drugie, nie jest ona kierowana do szerokich rzesz odbiorców

źródło: nimoz.pl

źródło: nimoz.pl  

 

William Turner powszechnie kojarzony z malarstwem marynistycznym, a przez Salvadora Dalego określany mianem najgorszego malarza w historii, został na wystawie "Turner. Malarz żywiołów" pokazany z dosyć specyficznej perspektywy. Można zaryzykować twierdzenie, że nieco od kuchni. Niewiele bowiem znajdziemy realistycznych, mimetycznie bliskich perfekcji obrazów olejnych, za to całą masę szybkich, małoformatowych szkiców akwarelą na papierze, czasem także z udziałem gwaszu i ołówka. Te wrażeniowe obrazy upraszczające rzeczywistość do serii plam sytuują się niekiedy na granicy abstrakcji.

 

źródło: http://en.artoffer.com

źródło: http://en.artoffer.com

 

Z tego powodu dedykowałbym wystawę szczególnie dwóm grupom odbiorców. Pierwszą z nich byliby sami młodzi plastycy, często zapominający o nieprzypadkowości źródeł sztuki współczesnej, której autotelizm już dawno doprowadził do całkowitego zerwania z rzeczywistością. Warto przypomnieć sobie, skąd takie myślenie w XX wieku wyrosło, a szybkie prace Turnera są rewelacyjnym tego dokumentem.


Drugą grupą byliby natomiast wszyscy, którzy sztukę ostatnich kilku dekad traktują z olbrzymią rezerwą, posądzając ją o lewicujący relatywizm, szczególnie na poziomie estetyki. Krakowska wystawa jest zapisem momentu dziejowego, w którym stykały się dwie rzeczywistości: klasyczna i awangardowa. Turner stoi w swoistym rozkroku: jego sposób myślenia jest ewidentnie prekursorski, lecz praktyka wykonawcza tkwi głęboko w klasycznym malarstwie figuratywnym.

 

źródło: tate.org.uk

źródło: tate.org.uk

 

Mając na uwadze walor edukacyjny oraz dokumentalny prezentowanych na wystawie prac oraz dodając do argumentów „za” także fakt, iż obrazy Turnera raczej prędko do Polski nie wrócą, należy jednak stanowczo stwierdzić, iż dla zwykłego zjadacza chleba wystawa nie jest niczym ciekawym. Będąc doskonałym źródłem wiedzy o warsztacie Turnera a także ważkim argumentem na rzecz sztuk współczesnych, jest jednocześnie nieco hermetyczna i... co tu dużo mówić: nudna. W powierzchownym odbiorze - powtarzalna. Brakuje jej prac monumentalnych, prac będących nośnikiem takich jakości estetycznych, które czynią odbiór sztuki przeżyciem mistycznym. Mimo to jej zwiedzenie powinno być dla każdego mieszkańca Krakowa moralnym obowiązkiem. Nieczęsto gościmy prace malarzy tak znamienitych, a w zestawieniu z poprzednim równie dużym wydarzeniem w Muzeum Narodowym, na którym Goya został co najmniej spłycony, wystawa prac Turnera wypada rewelacyjnie.

 

Autor: Mateusz Zimnoch

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech