Artykuł
Kryzys na rynku powoduje, że banki przykręcają kurek z gotówką z kredytów. Ten sam kryzys jednak powoduje, że mieszkania tanieją i prawdopodobnie dalej będą tanieć.
Stagnacja na rynku mieszkaniowym panuje od kilku miesięcy. Osoby niepewne jutra, boją się zaciągać duże kredyty, zwłaszcza mieszkaniowe. "Jeśli zawirowania na europejskich rynkach się utrzymają, w przyszłym roku możeby byc świadkami kolejnych wyprzedaży nieruchomości, także w Polsce. Nie ma jednak pewności, że znajdą się na nie nowi chętni. Będzie trudniej o kredyt." - mówią doradcy Aspiro.
Sprzedawcy mieszkań stali się bardzo elastyczni, gdy przychodzi do ustalania cen za mieszkanie. Mieszkania w największych miasta w Polsce, w tym i w Krakowie mogą spaść nawet o kilka/kilkanaście tysięcy złotych. "Perspektywa zwolnienia z pracy skutecznie odstrasza ludzi od zaciągania kredytów, zwłaszcza tych większych, jak na mieszkanie. Z drugiej strony informacje o spowolnieniu na rynku nieruchomości i spadkach cen generują kolejne obniżki na rynku mieszkań. Można więc mówić o samospełniającej się prognozie, którą dodatkowo podsyca niepewna sytuacja w Europie i na świecie" - tłumaczy Paweł Świątek, doradca Aspiro w Krakowie.
W związku z rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego, zmienią się zasady przyznawania kredytu. Te same dochody co obecnie, spotkają się w przyszłym roku z większymi wymaganiami ze strony banków - może to oznaczać mniej pieniędzy na własne M. Wdrożenie tej rekomendacji oznacza, że zdolność kredytowa będzie obliczana dla kredytów na okres nie dłuższy niż 25 lat, a wysokośc raty nie przekroczy 42% dochodów. Tym samym trudniej będzie zaciągnąć kredyt w obcej walucie.
W najlepszej sytuacji będą osoby, które będą chciały kupić mniejsze mieszkanie - do 50m2. Deweloperzy w nowych inwestycjach, często zwiększają liczbę takich mieszkań, kosztem większych lokali. Oznacza to, że osoby chętne na zakup mieszkania większego niż 50m2, muszą przyspieszyć taką transakcję do końca obecnego roku. Dotyczy to również osób, które prowadzą własną działalność gospodarczą i często osiągają większe dochody niż są w stanie udokumentować.
Warto jednak zawczasu przygotować sie na czarny scenariusz. Kryzys może spowodować, że rata kredytu stanie się zbyt dużym obciązeniem dla domowego budżetu kredytobiorcy. Ważne jest, aby nie ulegać panice i przed upływem terminu najbliższej spłaty skontaktować się z bankiem w sprawie tak zwanych "wakacji kredytowych". Pamiętajmy, że banki wolą negocjować spłatę niż podjąć drastyczne kroki. W gorszej sytuacji są osoby, które zaciągnęły kredyty w obcej walucie, nie łatwo jest zabezpieczyć się przed wahaniami kursów, jak na przykład ostatnie skoki cen franka szwajcarskiego. Skutki takich wahań mogą być opłakane. "Juz raz się tak stało, gdy kurs franka szwajcarskiego rósł z dnia na dzień. Wywołało to stagnację na rynku nieruchomości, przez co spadła ich wartoś, a większośc kredytów została bez zabezpieczenia" - dodaje Paweł Świątek. W takiej sytuacji, można przewalutować kredyt na złotówki. Będzie to oznaczało większą ratę, ale mimo wszystko spokojniejszy sen kredytobiorcy.
Stagnacja na rynku mieszkaniowym panuje od kilku miesięcy. Osoby niepewne jutra, boją się zaciągać duże kredyty, zwłaszcza mieszkaniowe. "Jeśli zawirowania na europejskich rynkach się utrzymają, w przyszłym roku możeby byc świadkami kolejnych wyprzedaży nieruchomości, także w Polsce. Nie ma jednak pewności, że znajdą się na nie nowi chętni. Będzie trudniej o kredyt." - mówią doradcy Aspiro.
Sprzedawcy mieszkań stali się bardzo elastyczni, gdy przychodzi do ustalania cen za mieszkanie. Mieszkania w największych miasta w Polsce, w tym i w Krakowie mogą spaść nawet o kilka/kilkanaście tysięcy złotych. "Perspektywa zwolnienia z pracy skutecznie odstrasza ludzi od zaciągania kredytów, zwłaszcza tych większych, jak na mieszkanie. Z drugiej strony informacje o spowolnieniu na rynku nieruchomości i spadkach cen generują kolejne obniżki na rynku mieszkań. Można więc mówić o samospełniającej się prognozie, którą dodatkowo podsyca niepewna sytuacja w Europie i na świecie" - tłumaczy Paweł Świątek, doradca Aspiro w Krakowie.
W związku z rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego, zmienią się zasady przyznawania kredytu. Te same dochody co obecnie, spotkają się w przyszłym roku z większymi wymaganiami ze strony banków - może to oznaczać mniej pieniędzy na własne M. Wdrożenie tej rekomendacji oznacza, że zdolność kredytowa będzie obliczana dla kredytów na okres nie dłuższy niż 25 lat, a wysokośc raty nie przekroczy 42% dochodów. Tym samym trudniej będzie zaciągnąć kredyt w obcej walucie.
W najlepszej sytuacji będą osoby, które będą chciały kupić mniejsze mieszkanie - do 50m2. Deweloperzy w nowych inwestycjach, często zwiększają liczbę takich mieszkań, kosztem większych lokali. Oznacza to, że osoby chętne na zakup mieszkania większego niż 50m2, muszą przyspieszyć taką transakcję do końca obecnego roku. Dotyczy to również osób, które prowadzą własną działalność gospodarczą i często osiągają większe dochody niż są w stanie udokumentować.
Warto jednak zawczasu przygotować sie na czarny scenariusz. Kryzys może spowodować, że rata kredytu stanie się zbyt dużym obciązeniem dla domowego budżetu kredytobiorcy. Ważne jest, aby nie ulegać panice i przed upływem terminu najbliższej spłaty skontaktować się z bankiem w sprawie tak zwanych "wakacji kredytowych". Pamiętajmy, że banki wolą negocjować spłatę niż podjąć drastyczne kroki. W gorszej sytuacji są osoby, które zaciągnęły kredyty w obcej walucie, nie łatwo jest zabezpieczyć się przed wahaniami kursów, jak na przykład ostatnie skoki cen franka szwajcarskiego. Skutki takich wahań mogą być opłakane. "Juz raz się tak stało, gdy kurs franka szwajcarskiego rósł z dnia na dzień. Wywołało to stagnację na rynku nieruchomości, przez co spadła ich wartoś, a większośc kredytów została bez zabezpieczenia" - dodaje Paweł Świątek. W takiej sytuacji, można przewalutować kredyt na złotówki. Będzie to oznaczało większą ratę, ale mimo wszystko spokojniejszy sen kredytobiorcy.
jz
źródła:
brandscope.pl
foto:
nasygnale.pl
Komentarze |






