Artykuł
Wystawa World Press Photo w ciągu ostatnich lat wpisała się na stałe w pakiet krakowskich imprez obowiązkowych. Najlepsze fotografie ubiegłego roku goszczą w Bunkrze Sztuki po raz czternasty, ale to już pięćdziesiąta czwarta edycja konkursu.
fot. Jodi Bieber | źródło: leroyspinkfist.blogspot.com
Trzeba zresztą przyznać, że WPPh co roku trzyma wysoki poziom, lecz jednocześnie jest mocno przewidywalna. Przewaga tragicznych obrazów wojny, śmierci i głodu dopiero od kilku edycji zaczyna ustępować miejsca fotografiom wykonanym w krajach wysoko rozwiniętych. Odchodzą one od ikonografii, zmierzając w kierunku symboliki, minimalizmu i gry formą, co - choć na pozór nie jest zjawiskiem najbardziej pożądanym w dziennikarstwie - jest dowodem rozwoju zmysłu twórczego fotoreporterów, dryfujących pod względem estetyki w kierunku sztuki współczesnej.

fot. Joost van den Broek | źródło: newsweek.pl
WPPh '11 pod tym właśnie względem bardzo pozytywnie zaskakuje. Oczywiście, zwycięskie zdjęcie ukazje okrutnie okaleczoną Afgankę, a znaczna część fotografii pochodzi, czego można się spodziewać, z krajów trzeciego świata. Wiele z nich zasługuje zresztą na szczególną uwagę, jak choćby doskonałe prace Fernando Moleresa czy turpistyczny, odwołujący się wprost do ikonografii chrześcijańskiej obraz Marko Di Lauro. A jednak ogromny postęp widoczny jest wśród fotografii nie atakujących odbiorczej wrażliwości krwią i gnieżdżacymi się na twarzach dzieci muchami. Na ogromne uznanie zasługują zdjęcia Martina Roemersa, wykorzystującego banalną sztuczkę z długimi czasami naświetlania dla uzyskania kompozycji fantastycznych i wielce niestandardowych, a także rewelacyjny portret Joosta van den Broeka, który oddziałuje chyba najsilniej ze wszystkich prezentowanych fotografii. Bezwzględnie należy też przystanąć przed fotoreportażem Filipa Cwika oraz świetnymi pracami Amit Sha'al przekraczającymi już chyba granicę między dziennikarstwem a sztuką.

fot. Martin Roemers | źródło: belfasttelegraph.co.uk
Z niewiadomych przyczyn słabsze niż co roku okazują się natomiast zdjęcia przyrodnicze oraz fotografia sportowa. Należy jednak mieć nadzieję, że jest to jedynie cisza przed burzą, świadcząca o kształtowaniu się nowego języka, nie zaś zaniku inwencji fotografów.
Autor: Mateusz Zimnoch
Komentarze |






