Artykuł
Właśnie teraz przez warszawskie Bródno przechodzi procesja z relikwiami świętych. Dlaczego dzisiaj? Jest kilka powodów. Po pierwsze: by przypomnieć, że świętość jest dla każdego; po drugie, aby… odciągnąć od Halloween. Tak przynajmniej głosi portal fronda.pl.
„W Warszawie katolicy urządzają Anty-Halloween. Dołącz!” – możemy przeczytać tytuł artykuły informującego o procesji, jednak sami zainteresowani nic takiego nie mówią. Podkreślają natomiast, że święci są bardzo potrzebni w naszej drodze do Boga i modlitwy za ich wstawiennictwem tę drogę ułatwiają. Ale co z tym Halloween? Dlaczego jest tak tępione przez Kościoły: Prawosławny i Rzymsko-katolicki? Od połowy lat 90, czyli od momentu, gdy do Polski przybyła z Zachodu moda na przebieranie się i imprezowanie 31 października, Kościół wyraża zdecydowane zdanie potępiające owo „święto” i traktuje je bardzo poważnie. Według hierarchów polskiego Kościoła, Halloween to nic innego jak święto duchów i celtyckiego boga śmierci. Zdaniem prof. Zbigniewa Mikołejko, kierownika Zakładu Badań nad Religią i profesor nadzwyczajny w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, Halloween nie ma nic wspólnego z satanizmem, a jest jedynie przedchrześcijańskim świętem celtyckim, któremu towarzyszą różne legendy. Dodatkowo - zdaniem profesora Mikołejko- nie należy upatrywać się żadnego zagrożenia z tej strony:
„Halloween nie kasuje Zaduszek. (…) Nie ma sprzeczności między jednym a drugim świętem, ponieważ ich funkcje są różne. Zaduszki są dostojnym rozpamiętywaniem powagi śmierci, a Halloween jest radzeniem sobie z lękiem przed nią. To są inne perspektywy. Jedna jest ucieczkowa, a druga wręcz przeciwnie podąża do niej, pokazuje bramy śmierci mówi o życiu wiecznym. Halloween rozstrzyga się w przestrzeni bardziej materialnej, cielesnej natomiast Zaduszki prowadzą w stronę metafizyki, duchowości. (Cytat: „Newsweek”, "Halloween pomaga ludziom oswoić się ze śmiercią", 29.10.2011 r.)
Skąd to święto
Oczywiście każdy wie, choćby z lekcji angielskiego, że święto to pochodzi z wysp Brytyjskich. Ale co dokładnie o nim wiemy? Pewnie, że Celtowie, druidzi, czarownice, duchy i złe moce, tak? Idźmy dalej: „Zgodnie z wierzeniami Celtów pogański bóg śmierci Samhain w nocy z 31 października na 1 listopada uwalniał duchy zmarłych, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku. Samhain decydował o tym, czy dusza będzie błąkać się po ziemi, czy pójdzie do nieba albo do piekła, więc rodziny zmarłych składały mu dary z plonów zebranych podczas ostatniego roku. Aby odstraszyć złe duchy uwolnione przez boga śmierci, Celtowie podczas nocy Halloween palili na wzgórzach ogniska” – można przeczytać na stronie halloween.ezoteria.pl. Oksfordzki Słownik Angielskiego Folkloru (Oxford Dictionary of English Folklore) podaje, iż nie ma dowodów na to, aby uznać, iż było to święto związane ze śmiercią. A Ronald Hutton w „The Stations of the Sun: A History of the Ritual Year in Britain”, uważa, że o święcie Samhain napisali chrześcijańscy mnisi w X i XI wieku. Dokładnie 200 lat po tym, jak Kościół zainaugurował Wszystkich Świętych. Najbardziej wiarygodną teorią jest to, że na 31 października przypadał dzień końca lata i właśnie z tego powodu ówcześni ludzie świętowali. Do tego dochodziło trochę magii, zabobonów i strachu. Kto w tych czasach nie wierzył w nadprzyrodzone zjawiska? „Wierzono, że w noc wigilii Samhain (1 listopada) duchy osób, które zmarły w trakcie minionego roku oraz tych, które się jeszcze nie narodziły, zstępowały na ziemię w poszukiwaniu żywych, by w nich zamieszkać przez okres następnego roku. Celtowie gasili wszelkie ogniska, kaganki i pochodnie, żeby ich domy wyglądały na zimne i niegościnne, a poza domem wystawiali żywność dla duchów. Sami ubierali się w stare, podarte ubrania i chodzili po wsiach udając brudnych włóczęgów, dzięki czemu miał ich nie zechcieć żaden duch” – podaje polska wikipedia. A więc ktoś coś powiedział, ktoś coś dopisał i tak powstała cała ta historia
Cukierek albo psikus
Wróćmy na moment do teraźniejszości. W Halloween dzieje się dużo. Dzieciaki z rozbawianiem biegają od domu do domu (jeśli ten jest odpowiednio udekorowany) i żądają słodyczy. Niewinne wydawałoby się zwyczaje jak „trick-or-treat” mają, według portalu, swoje mroczne pochodzenie: szkoccy druidzi odwiedzali domostwa lub zamki, żądając swoistego poczęstunku – młodej dziewczyny, którą mogliby złożyć w ofierze. Jeśli wszystko przebiegło po ich myśli, zostawiali święcę w wydrążonej dyni, jeśli nie, zaczynały się – jak wierzono – nieprzyjemności. Jednak to zmyślone historie. Tak naprawdę zwyczaj ten zapoczątkowali średniowieczni żebracy, prosząc o jedzenie w zamian z modlitwy za zmarłych 2 listopada.
Strzeżcie się
"Kroniki policyjne potwierdzają wzmożoną liczbę aktów przemocy o charakterze okultystycznym, nasilających się w tym właśnie czasie. Kościół ostrzega przed angażowaniem się w jakiekolwiek formy okultyzmu i magii" - mówi arcybiskup Leszek Sławoj Głódź. Jeszcze ostrzej o Halloween wyraził się arcybiskup zaporoski i melitopolski Łukasz:
"Skutkiem Halloween jest demonizacja dziecięcej świadomości. Neurozy, lęki, problemy psychiczne, bezpodstawna agresja, samobójstwa, nocne koszmary, to wszystko jest skutkiem tego świętowania. Halloween to nie zabawa, ale kłanianie się diabłu i siłom zła" – uważa prawosławny hierarcha i żąda zakazania obchodzenia tego święta z Zaporożu (cytaty fronda.pl)
Biskup Tadeusz Pieronek ma bardziej wyważone zdanie na ten temat: - Jeśli mówimy wyłącznie o niewinnej zabawie dzieci, nad którą czuwają rodzice czy wychowawcy w szkole, to nic złego się nie stanie. I jej bym nie zabraniał. Jednak trzeba pamiętać, że Halloween to rodzaj balu, w którym nie widać twarzy. Dlatego opieka dorosłych jest bardzo ważna, bo kiedy jej zabraknie, szczególnie wśród młodzieży mogą pojawić się alkohol i inne używki. Zabawa przeradza się we wspomniane wygłupy. A to jest już droga do tego, by młody człowiek, nieświadomy wielu rzeczy, otworzył się na zło – powiedział w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”.
Idąc tokiem myślenia arcybiskupa Łukasza, wydrążona dynia, z której sączy się ciepłe światło przywołuje demony (palenie zniczy na grobach już nie, pomijając niektóre kiczowate lampiony). Poprzez łowienie jabłek z miednicy, czci się złe moce (w Andrzejki nawet mój katecheta to robił). Palenie ognisk, pochwala śmierć, czyli Szatana (ognisko jest symbolem: ciepła, bliskości, więzi, domu, rodziny itp., w Wielką Sobotę święci się ogień). I w końcu czy przebieranie się, „straszenie”, a w konsekwencji dobra zabawa naprawdę zubażają chrześcijan, katolików? Przecież, co roku słyszymy, że Wszystkich Świętych to dzień zadumy, ale i radości. Jeśli ktoś ma ochotę przeżywać 1 listopada w głębokiej powadze, w milczeniu i godnie, to nawet zabawa nie przeszkodzi mu w tym. Przecież niedziela i tym samym najważniejsza msza w tygodniu jest zawsze po sobocie, a w Polsce w soboty… no właśnie.
Dawid Kuciński
Komentarze |






