Osiem lat więzienia dla zabójcy 16-latka

fot. Dawid Kuciński
Dominik B. wyszedł z domu, aby się skonfrontować z młodszym o dwa lata Jackiem W. Poszło o dziewczynę. Teraz jeden z nich nie żyje, a drugi spędzi kilka lat za kratami.

Zakończył się proces 20-letniego Dominika B., oskarżonego o zabójstwo Jacka W. w pustostanie 5 listopada 2017 roku. Do tragedii doszło w Rożnowej, niedaleko Wieliczki.

Sąd skazał mężczyznę na osiem lat więzienia, z czego niemal dwa już ma za sobą. Prokurator chciał znacznie surowszej kary i wnioskował o 14 lat pozbawienia wolności dla Dominika B.

Najważniejsze były jednak okoliczności zbrodni i to, czy oskarżony wyszedł ze swojego domu z zamiarem pozbawienia życia Jacka W. Według ustaleń sądu, opartych na dowodach i zeznaniach świadków (w tym naocznych), takiego zamiaru nie było. Choć faktem jest, że Dominik wziął ze sobą długi kuchenny nóż. Mówił jednak, że „idą sobie dać po mordzie” i niedługo wróci – wynika z zeznania jednego ze świadków.

Burzliwa historia

Dominik B. i Jacek W. nie znali się zbyt dobrze. Ten drugi, zdaniem świadków i oskarżonego, miał w niewybredny sposób komentować związek Dominka B. i jego dziewczyny, straszyć i grozić jej.

Po jednym z takich wybryków, gdy Jacek W. ze znajomymi imprezował w pustostanie, Dominik B. wyszedł wieczorem z domu, aby się skonfrontować z pokrzywdzonym. Oskarżony wszedł do budynku, zapytał, który to Jacek i podszedł do niego.

Pokrzywdzony wiedział, że Dominik ma nóż. Nie zamierzał jednak ani uciekać, ani łagodzić sytuacji. Zbił butelkę i uzbrojony w „tulipana” podszedł do Dominka. Po chwilowej dyskusji, jak zeznali świadkowie, Jacek W. uderzył Dominka swoją prowizoryczną bronią. Ten zrewanżował się pchnięciem noża.

Jacek, zgodnie z relacjami świadków, odskoczył, upadł i stoczył się ze schodów. To nie było delikatne ugodzenie, tylko cios zadany ze znaczną siłą. Zresztą, przebita została przepona oraz dwa kluczowe narządy: wątroba i serce. Takie są ustalenia sądu.

– Jacek W. był silniejszy, trenował sztuki walki, dlatego Dominik B. wziął ze sobą nóż. Oskarżony jednocześnie musiał wiedzieć, co się stanie, gdy ugodzi człowieka w klatkę piersiową – mówiła sędzia Izabella Pękała.

Dlatego sąd nie wziął pod uwagę linii obrony, która miała wykazać, iż cios nożem był aktem obrony koniecznej.  – Sam doprowadził do tego zdarzenia i wziął ze sobą nóż – dodała sędzia.

Wyrok jest nieprawomocny.

comments powered by Disqus