Jutro radni Krakowa będą dyskutować o podwyżce cen biletów

fot. Julia Ślósarczyk

W środę radni Krakowa najprawdopodobniej powrócą do tematu podwyżki cen biletów na komunikację miejską. Jedynie przedstawiciel PO deklaruje, że znajduje uzasadnienie dla modyfikacji cennika, ale nie w kształcie zaproponowanym przez władze miasta.

Dominik Jaśkowiec z Platformy Obywatelskiej przyznaje, że podwyżka jest potrzebna. Jednak nie zgadza się z zaproponowaną przez prezydenta Krakowa blisko 50-procentową podwyżką ceny biletu miesięcznego. Jacek Majchrowski chciałby, aby karta miesięczna dla osoby płacącej podatki w mieście nie kosztowała 80, a 119 złotych. W zamian pasażer – od połowy roku – miałby możliwość podróżowania również pociągami regionalnymi na terenie stolicy Małopolski.

– Będę głosował przeciwko prezydenckiej propozycji. Nie widzę podstaw do tego, aby krakowian obciążać kosztami rozwoju komunikacji aglomeracyjnej, która przysłuży się w głównej mierze osobom zamieszkałym w innych gminach – komentuje Jaśkowiec.

Proponuje, aby istniały dwa bilety miesięczne. Jeden, w niższej cenie, miałby uprawniać do podróżowania tramwajami i autobusami, a drugi – droższy – również do przemieszczania się pociągami kolei aglomeracyjnej. Mówi, że z takiego rozwiązania mogliby korzystać np. mieszkańcy Złocienia czy Swoszowic, dla których podróż pociągiem do centrum miasta stanowi realną alternatywę.

Szef rady: Trzeba zostawić 80 złotych

Rafał Komarewicz, przewodniczący rady miasta i członek klubu prezydenckiego Przyjazny Kraków przyznaje, że nie zagłosuje za podwyżką cen biletów.

– Uważam, że mieszkańcy powinni dalej płacić 80 złotych za bilet miesięczny. To najlepszy czas i sposób, aby przekonać krakowian do podróżowania komunikacją miejską. Już teraz budżety domowe są mocno nadwyrężone i nie powinniśmy jeszcze bardziej komplikować sytuacji finansowej mieszkańców naszego miasta, którzy regularnie odprowadzają podatki w Krakowie – podkreśla.

Mówi, że do tematu integracji taryfowej rada powinna wrócić w nowej kadencji. – Nie jesteśmy w stanie zachęcić mieszkańców do podróżowania pociągami, ponieważ wszyscy widzimy, że na kolei dalej trwają remonty. Nikt nie chce płacić za wiecznie spóźnione pociągi, które bardzo często muszą jeździć objazdami – dodaje Rafał Komarewicz.

Łukasz Gibała: Jacek Majchrowski powinien brać przykład z Warszawy

Podobnego zdania jest Łukasz Gibała, szef klubu Kraków dla Mieszkańców. Przyznaje, że jego radni nie zgodzą się na podwyżkę. – Podniesienie cen mogłoby spowodować, że część osób przesiadłaby się z komunikacji miejskiej do samochodów, a tego chcemy uniknąć, bo to jeszcze bardziej zwiększyłoby korki i zanieczyszczenie powietrza – komentuje.

Jego zdaniem prezydent Jacek Majchrowski powinien wziąć przykład z prezydenta stolicy. – W Warszawie ceny biletów nie były podnoszone już dziesięć lat, a Jacek Majchrowski chce zafundować krakowianom trzecią już podwyżkę – podkreśla.

Przypomnijmy, że mieszkaniec stolicy za bilet miesięczny uprawniający do poruszania się metrem, tramwajami, autobusami oraz koleją regionalną musi zapłacić 98 złotych. Rafał Trzaskowski deklaruje, że w tym roku warszawiacy nie powinni spodziewać się zmian, bo w dobie kryzysu władze muszą być solidarne z mieszkańcami.

Prezydent Krakowa nie powinien również spodziewać się poparcia ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Wiceprzewodniczący rady Michał Drewnicki twierdzi, że radni powinni zająć się prezydenckim projektem. – Musimy wreszcie kategorycznie i jednoznacznie odrzucić tę podwyżkę – stwierdza. – Prezydent powinien poszukać pieniędzy w drogich ławkach, drugiej urzędowej telewizji, którą mało kto ogląda, motorówkach, a nie w kieszeni mieszkańców.