Latami znęcał się nad partnerką – w końcu użył maczety. Kobietę uratowała koleżanka z pracy

fot. pixabay.com

Michał K. przez lata terroryzował sąsiadów. Do tego okazał się damskim bokserem. Ostatecznie niemal zabił swoją partnerkę, używając do tego maczety. Był pod wpływem amfetaminy, ciosy zadawał na oślep.

Michał K. odpowie przed sądem za próbę zabójstwa swojej partnerki, znęcanie się nad nią przez lata i grożenie śmiercią sąsiadom.

Z zeznań pokrzywdzonej i relacji świadków wynika, że Michał K. bił pokrzywdzoną po całym ciele z różnych powodów. – Kopał ją, bił gołymi rękoma, ale też kijem i innymi przedmiotami – mówi rzecznik krakowskiej prokuratury, Janusz Hnatko.

Oskarżony nie stronił od alkoholu i narkotyków.

Ślepa furia

28-latek mieszkał ze swoją partnerką przynajmniej od 2015 roku. To właśnie wtedy zaczął znęcać się nad kobietą. Do kulminacji doszło w marcu 2019 roku, kiedy to zaplanował jej zabójstwo.

Jednak należy nieco cofnąć się w czasie. Partnerka Michała K. urodziła dziecko. Dwa tygodnie później oskarżony ponownie użył wobec niej przemocy. Pokrzywdzona uznała, że musi uciekać. Schronienie znalazła w Domu Matki i Dziecka. Później przeprowadziła się do osobnego mieszkania.

Złożyła również zawiadomienie na policję, jednak kiedy została wezwana na przesłuchanie, odmówiła składania zeznań. Powiedziała policjantom, że Michał K. podjął się leczenia odwykowego i się od niej wyprowadził.

To jednak nic nie dało. 2 marca 2019 roku między byłą parą doszło do kolejnej awantury. – W następnych dniach oskarżony natrętnie wydzwaniał do pokrzywdzonej, zarzucając jej zdradę i wyzywając ją, następnie pojawił się pod pracą pokrzywdzonej i pojechał z nią autobusem, gdzie doszło do kolejnej scysji – mówi Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Chciał ją zabić w pracy

Michał K. nie odpuszczał. Dzwonił do byłej partnerki, wyzywał ją i groził śmiercią. W końcu postanowił, że słowa muszą zamienić się w czyny. Poszedł do sklepu i kupił maczetę. Następnie skierował się do miejsca pracy pokrzywdzonej.

– Moment przybycia do budynku został utrwalony na monitoringu. W pewnym momencie wyciągnął z siatki maczetę i rzucił się z nią w kierunku pokrzywdzonej, zadając jej na oślep ciosy po całym ciele. Koleżanka z pracy pokrzywdzonej rzuciła się na plecy oskarżonemu i odciągnęła go, a następnie trzymała go do czasu przybycia pomocy – relacjonuje kluczowy moment zdarzenia Hnatko.

Zatrzymany Michał K. powiedział, że planował zabójstwo i żałuje, że nie udało mu się zrealizować tego planu. Badania wykazały, że podczas ataku był pod wpływem amfetaminy.

Później zmienił zdanie. Stwierdził, że żałuje swojego czynu i że działał w amoku. Chciał też przeprosić swoją byłą partnerkę. Jednak do zarzutów się nie przyznał. Odmówił również składania wyjaśnień.

Terror

To nie jedyne przewinienie, za które będzie odpowiadał. Śledczy ustalili, że od 2014 do przynajmniej 2016 roku wielokrotnie groził swoim sąsiadom pozbawieniem życia.

– Do gróźb i wyzwisk dochodziło średnio raz w tygodniu, w tym za każdym razem, kiedy sąsiadka zwracała mu uwagę np. na zakłócanie ciszy nocnej. Innej pokrzywdzonej podejrzany groził regularnie, że ją zabije, wypowiadając te słowa w sposób wulgarny. Sama postawa podejrzanego i sposób zachowania sprawiały, że sąsiadki czuły się zagrożone – informuje Janusz Hnatko.

comments powered by Disqus