Na Rynku Głównym bez zmian. Parasolki na razie górą

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Prezydent Jacek Majchrowski stwierdził, że należy zdjąć z obrad rady miasta punkt dotyczący nowelizacji Parku Kulturowego – Stare Miasto. Oznacza to dodatkowe miesiące z paniami pod parasolkami i uciążliwymi nagabywaczami w sercu Krakowa. Radni popierają tę decyzję i krytykują urzędników.

Projekt nowelizacji był gotowy, a prawnicy magistraccy byli pewni, że zapisy, które się w nim znalazły, są zgodne z prawem i będą skuteczne. Oprócz kwestii związanych z estetyką, a przez to rozumiemy m.in. kolory podświetleń elewacji czy bardziej restrykcyjne zapisy dotyczące używania ledów i reklam świetlnych, pojawiły się takie, które dużo bardziej oddziaływałyby na życie w centrum.

Głównie chodzi o działalność klubów erotycznych oraz ich reklamowanie, a także kwestie promocyjne pozostałych lokalów. W Rynku i okolicach miało się skończyć parasolkowe eldorado. Z krajobrazu zniknęliby też promotorzy poprzebierani za Freddiego Krugera czy piwo.

Czy to nie przesada?

Zdaniem naszych rozmówców zapisy mogłyby zbyt mocno naruszać zasady działalności gospodarczej. Tak można potraktować zakaz handlu w przejściach kamienic. – Jak możemy decydować o tym, co ktoś robi w prywatnej kamienicy? – zastanawiał się radny Andrzej Hawranek.

Również to, w jaki sposób będzie zabraniane działanie właścicielom klubów nocnych ze striptizem, wywołało falę pytań. Okazało się jednak, że park kulturowy jest narzędziem na tyle skutecznym i sprawdzonym, że miasto nie miało wątpliwości, iż uda się wyplenić lokale z tańcami na rurze z centrum. Właścicieli klubów go-go nie uchroniłyby nawet długoletnie umowy.

Krakowscy urzędnicy oparli się na wrocławskich doświadczeniach, choć te są tylko teoretyczne. Na razie nikt nie zaskarżył uchwały, a wojewoda jej nie uchylił.

– Przedsiębiorcy, którzy mają podpisane wieloletnie umowy na wynajem lokali znajdujących się na terenie parku kulturowego, muszą podjąć działania zmierzające do dostosowania działalności rozrywkowej w lokalach znajdujących się w obszarze Parku Kulturowego Stare Miasto do stanu zgodnego z prawem – powiedziała nam Zuzanna Morska z Biura Rozwoju Gospodarczego z Urzędu Miasta Wrocławia, gdzie takie prawo obowiązuje od ponad miesiąca.

Kto naciskał

Nowelizacja miała uderzyć równie mocno w kluby erotyczne jak w meleksy. Wrzesień byłby ostatnim miesiącem, kiedy pojazdy elektryczne mogłyby poruszać się w obrębie pierwszej obwodnicy. Spora grupa przedstawicieli środowiska pojawiła się na dzisiejszej sesji i gromkimi brawami przyjęła ściągnięcie punktu z porządku obrad. – Projekt wymaga jeszcze konsultacji – stwierdził sekretarz miasta Paweł Stańczyk.

– Ciężko mówić o głównym powodzie. Zapisy muszą zostać skonsultowane. Wygląda na to, że meleksy były tutaj najważniejsze – stwierdza rzecznik magistratu Jan Machowski. Radni więc nie zajmą się w najbliższym czasie nowymi przepisami. – Pierwsza sesja jest pod koniec sierpnia – informuje urzędnik.

Taki obrót sprawy spodobał się radnemu Wojciechowi Wojtowiczowi z PO. Decyzję poparła radna Nowoczesnej Małgorzata Jantos. – To knot, blamaż i wstyd. Trzeba to napisać od nowa i głęboko skonsultować z każdym przedsiębiorcą i mieszkańcem – stwierdziła w rozmowie z Radiem Kraków.

Podobne zdanie ma szef krakowskiej PO. – Od czterech lat walczymy o zmiany w uchwale, dlatego nie rozumiem sposobu, w jaki ten druk miałby zostać przyjęty. Nie zostało to uzgodnione z komisjami, radą Dzielnicy I – mówi Aleksander Miszalski.

Radny twierdzi, że skoro tyle czasu były prowadzone prace, to nic się nie stanie, jak sprawa opóźni się o dwa miesiące. – Nie było konsultacji z Krakowska Izbą Turystyki, restauratorami, przedsiębiorcami z Rynku, nikim. Wygląda to tak, że chciano zrobić coś po cichu, wprowadzić w sezonie, a martwić się będziemy później – uważa Miszalski.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto