"Strefa ochronna nie poprawi sytuacji gniewosza"

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska Rafał Rostecki zadecydował o tym, że na Zakrzówku nie powstanie strefa ochronna dla gniewosza plamistego. – Postanowiliśmy tak, ponieważ ustanowienie strefy nie wpłynie pozytywnie na rozwój gatunku, a jej nieustanowienie negatywnie. Widzieliśmy też pod uwagę interes społeczny – tłumaczył Rostecki.

Ekolodzy domagali się ustanowienia strefy ochronnej dla około 17 osobników na terenie blisko 50 hektarów. Oznaczałoby to praktycznie pozostawienie terenu Zakrzówka w takim stanie, w jakim jest teraz i do tego włączenie zakazu. Zgody na to jednak nie wydał RDOŚ. – Bazując na materiałach i uchwale Regionalnej Rady Ochrony Przyrody, doszliśmy do przekonania, że strefa nie poprawi sytuacji gniewosza, a jej nieustalenie nie pogorszy tej sytuacji – twierdzi Rafał Rostecki.

– Ta decyzja zapobiegnie konfliktom społecznym, które miałyby miejsce, gdybyśmy musieli ustanowić zakazy. Na przykład uniemożliwienie krakowianom korzystanie z Zakrzówka – uważa Rostocki.

Kolejnym argumentem za taką decyzją jest wspomniana już liczebność populacji na tym terenie. Liczba ta pokazuje, że wąż świetnie sobie radzi, chociaż na jego terenie pojawiają się ludzie.

Oczywiście od tej decyzji mogą odwołać się strony zainteresowane.

Przyroda broni się sama

Dyrektor RDOŚ uważa, że obecny poziom zabezpieczenia węża jako gatunku chronionego prawem, jest wystarczający. – Dla niego największym niebezpieczeństwem byłoby celowe działanie na jego szkodę – twierdzi Rostocki.

A właśnie do tego mogłoby doprowadzić, zdaniem dyrektor, ustanowienie strefy. – W ten sposób stygmatyzuje gatunek. Ja wychodzę  z założenia, że przyroda broni się sama, jeśli człowiek nie wchodzi w nią z butami – mówi Rafał Rostecki.

Zdaniem urzędnika, nadgorliwość w tej sprawie mogłaby zadziałać odwrotnie do zamierzonego celu, bo wąż mógłby się stać celem agresji ludzi. – Człowiek musi mieć prawo do korzystanie z terenów zielonych, zwłaszcza w Krakowie, gdzie jest ich tak mało – dodaje dyrektor.

– Każda nasza decyzja to branie odpowiedzialności za dany element przyrody. Kierujemy się jednak przyzwoitością i zdrowym rozsądkiem – podkreśla Kotońska.

Park pomoże

Na terenie Zakrzówka ma powstać park. Po decyzji RDOŚ jest to teraz bardziej prawdopodobne. Jak zaznacza Bożena Kotońska, regionalny konserwator przyrody, oczywiście „penetracja ludzi” tego miejsce nie może być przesadna i w parku powinny się znaleźć elementy edukujące o tym gadzie.

Gniewosz plamisty to wąż niejadowity. Upodobał sobie miejsca po kamieniołomach, żyje na hałdach czy rumowiskach. Oprócz całego terenu Zakrzówka, w Krakowie można go również spotkać w Tyńcu czy Bodzowie. Eksperci na razie nie mają pogłębionej wiedzy o tym, gdzie zimuje, odbywa gody i w jakiej kondycji jest cały gatunek.  Dopiero badania najpierw na samym Zakrzówku, później w Jurajskich Parkach Krajobrazowych, a na końcu w całym województwie, dadzą odpowiedzi na wszystkie pytania.

Zagranie wężem

Co ciekawe, jak stwierdziła na początku miesiąca wiceprezydent Elżbieta Koterba, władzom miasta w negocjacjach z inwestorem w sprawie odkupienia gruntów na Zakrzówku… pomógł wąż gniewosz.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Dębniki
comments powered by Disqus