Osiedlowy szeryf skazany na 9 lat więzienia odwołał się od wyroku

fot. Julia Ślósarczyk/LoveKraków.pl

W czerwcu zeszłego roku Michał Z. został skazany na dziewięć i pół roku za próbę zabójstwa. Obrońca 34-latka w apelacji przekonywał, że czyn jego klienta, którego się dopuścił względem Andrzeja G., powinien być rozpoznawany jako uszkodzenie ciała, a nie próba zabójstwa.

Rankiem w dzień kobiet 2018 roku Michał Z. poszedł do Andrzeja G., który mieszkał na os. Niepodległości. Mężczyźni znali się, ale nie byli w przyjacielskich stosunkach. Z wyjaśnień oskarżonego wynikało, że Andrzej G. zrobił z mieszkania, które zresztą nie należało do niego, melinę.

Dlaczego Michał Z. tak bardzo przejmował się tym, co dzieje się w nie jego mieszkaniu? Do końca nie wiadomo. Przed sądem stwierdził, że należało do ojca jego kolegi.

Zbrodnia

8 marca – był drugą dobą libacji alkoholowej, w której oprócz poszkodowanego brały udział dwie kobiety (w tym właścicielka lokalu) i inne osoby.

Wygląda na to, że dla Michała Z. to było za dużo. Zwłaszcza że oskarżony próbował już wcześniej – bezskutecznie – wyrzucić mężczyznę z mieszkania. W końcu zdecydował się na desperacki krok.

Około godziny 7:10, podczas gdy Andrzej G. rozmawiał z dyspozytorem pogotowia, ponieważ źle poczuła się jedna z uczestniczek imprezy alkoholowej, Michał Z. wszedł do mieszkania i ugodził nożem Andrzeja w głowę, klatkę piersiową i bark. Zadał mu w sumie pięć ciosów.

To, że poszkodowany był na linii z operatorem numeru alarmowego, uratowało mu życie. Prokuratura w akcie oskarżenia podkreślała, że mężczyzna nie zmarł tylko dlatego, że na miejsce natychmiast została wysłana pomoc medyczna.

Kara

Za ten czyn sąd okręgowy skazał Michała Z. na dziewięć lat więzienia. Kolejne pół roku dołożył za kradzież dwóch butelek wódki i groźby karalne w stosunku do ochraniarza sklepu, który próbował zatrzymać złodzieja. Oskarżony jednak miał ze sobą maczetę i zapowiedział, że jeśli pracownik nie da mu spokoju, użyje jej. Innymi słowami. Do tego zdarzenia doszło pół roku wcześniej.

Prokuratura zadowoliła się takim wyrokiem, ale obrońca oskarżonego wniósł apelację. Jak informuje rzecznik prasowy sąd apelacyjnego, mecenas zakwestionował fakt przyjęcia przez sąd pierwszej instancji, że groził ochraniarzowi maczetą.

Co do próby zabójstwa, obrońca przekonywał, że powinna zostać zmieniona kwalifikacja czynu. Michał Z. zdaniem adwokata powinien odpowiadać z artykułu 157 kodeksu karnego, który dotyczy uszkodzenia ciała. Oznaczałoby to, że mężczyznę można skazać maksymalnie na pięć lat pozbawienia wolności.

W poniedziałek zapadanie wyrok w tej sprawie.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Bieńczyce
comments powered by Disqus