Plan uciął zasięg?

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Operator sieci Plus zaskarżył miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego obejmujący rejon ul. Rajskiej. Firma stwierdziła, że zapisy uniemożliwiają postawienie stacji bazowej i tym samym polepszenie jakości usługi abonentom. Sąd nie do końca zgodził się z tą argumentacją.

Plan miejscowy dla rejonu ul. Rajskiej został przegłosowany w 2018 roku. Od tego czasu firmy telekomunikacyjne nie mają dowolności w instalowaniu swojej infrastruktury na tamtejszych budynkach.

Część uchwały (de facto część jednego punktu) zaskarżył operator Plusa, który uważa, że brak możliwości rozwoju sieci stacji bazowych godzi w interesy jego klientów, a przedsiębiorstwu nie pozwala na wypełnienie „obowiązków nałożonych przez Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej”.

To jednak nie wszystkie zarzuty. Spółka stwierdza w skardze, że jednocześnie ograniczono lokalizowanie stacji bazowych, a dopuszczono rozwój stacjonarnych usług telekomunikacyjnych. Według skarżącego, Rada Miasta Krakowa nie miała do tego prawa. Jak przekonuje firma, to ograniczanie działalności gospodarczej na tym konkretnym terenie.

Miasto nie zgadza się z zarzutami i tłumaczy, że omawiany obszar ma charakter zabytkowy. – Znajduje się również w bliskim sąsiedztwie Starego Miasta, objętego Strefą Buforową UNESCO, na obszarze którego obowiązują ustalenia mające na celu ochronę Sylwety Miasta – przekonują przedstawiciele gminy. Stąd takie, a nie inne zapisy planu.

BTS w kształcie pomnika?

Intencją planistów było ustanowienie nakazu, by stacje telefonii komórkowej nie stanowiły elementów wyróżniających się na tle otaczającego je krajobrazu. – Ich gabaryty i wysokość powinny natomiast mieścić się w ustalonych dla poszczególnej kategorii terenów parametrach (takich jak wysokość zabudowy, powierzchnia biologicznie czynna itp.) – tłumaczy miasto.

Urzędnicy, powołując się na „Podręcznik dla urbanistów” przekonują, że stacje bazowe nie muszą szpecić krajobrazu i powinny być maskowane. Na przykład jako drzewa, pomniki czy słupy ogłoszeniowe.

– Taki obiekt można świetnie ukryć na kościele, kamienicy czy nawet w parku narodowym. Zresztą w Polsce mamy pierwsze przykłady pokazujące techniki maskowania. W planie miejscowym można wprowadzić postanowienie, że stacja bazowa ma być wkomponowana w krajobraz – tłumaczą.

– W związku z powyższym – ze względu na konieczność ochrony walorów widokowych obszaru – w ustaleniach planu zawarto stosowny nakaz, sformułowany według wskazań specjalistów – przekonują.

Sąd uznał, że skarga częściowo powinna zostać uznana.

Zgodnie z ustawą o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych „miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, (…) nie może ustanawiać zakazów, a przyjmowane w nim rozwiązania nie mogą uniemożliwiać lokalizowania inwestycji celu publicznego z zakresu łączności publicznej (…), jeżeli taka inwestycja jest zgodna z przepisami odrębnymi”.

Oczywiście w ocenie sądu nie jest też tak, że gmina nie ma nic do powiedzenia w kształtowaniu polityki przestrzennej. A już szczególnie tam, gdzie występuje zabytkowy charakter miasta. W tym przypadku nie ma wątpliwości, że zapisy planu chronią krajobraz.

Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł jedynie, że z planu miejscowego powinien zniknąć zapis mówiący o „dominancie” ( z tego punktu: anteny lokalizowane na budynkach nie mogą stanowić dominanty, ani nie mogą stanowić przesłony ciągów i osi widokowych wyznaczonych na rysunku planu), słowo to ma nieostry, niedopracowany charakter, a co za tym idzie daje możliwość „zbyt szerokiej interpretacji tego pojęcia, którego część tekstowa planu nie definiuje”.

Wyrok jest nieprawomocny.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus