Rafał Komarewicz: Rada miasta powiedziała premierowi, że nie może użyć „bomby atomowej” [Rozmowa]

Drugie największe miasto w Polsce musi dać jasny sygnał, że strata funduszy europejskich może doprowadzić do częściowej zapaści Krakowa - mówi Rafał Komarewicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa z klubu Przyjazny Kraków.

W środę Rada Miasta Krakowa przegłosowała rezolucję do premiera Mateusza Morawieckiego o niekorzystanie z prawa weta w przypadku nowego budżetu Unii Europejskiej. Taki apel był konieczny?

Rafał Komarewicz, przewodniczący klubu Przyjazny Kraków: Nie chcemy mieszać się w sprawy polityki międzynarodowej, bo to wyłączna kompetencja rządu i w części prezydenta, ale drugie największe miasto w Polsce musi dać jasny sygnał, że strata funduszy europejskich może doprowadzić do częściowej zapaści Krakowa.

W jaki sposób?

Tylko przez ostatnie sześć lat otrzymaliśmy, głównie na zadania inwestycyjne, ponad dwa miliardy złotych. To prawie 1/3 rocznego budżetu Krakowa. Proszę sobie wyobrazić miasto bez linii tramwajowej na Ruczaj, estakady Lipska-Wielicka czy kilkuset nowych autobusów MPK i kilkudziesięciu tramwajów niskopodłogowych. Pieniądze z Unii Europejskiej Kraków nie wykorzystuje na „przejedzenie”, czyli wydatki bieżące, a na inwestycje, które pozostaną przez lata.

Powróćmy jednak do kwestii budżetu Unii Europejskiej. Ile Polska, a pośrednio Kraków, mogłaby stracić na wecie premiera Morawieckiego?

Nie jestem specjalistą w tym temacie, dlatego posłużę się danymi zaprezentowanymi przez wybitną dziennikarkę od spraw europejskich panią Katarzynę Szymańską-Borginion. Weto Polski i Węgier mogłoby nas kosztować stratę 64 miliardów euro z Funduszu Odbudowy oraz obcięciem funduszu spójności z 13 do 9 mld euro w samym tylko 2021 roku. Kraków, straciłby część pieniędzy z tego „tortu”. W projekcie budżetu miasta na przyszły rok mamy już zaplanowane dochody ze środków europejskich na same tylko inwestycje transportowe ponad 145 mln złotych czy na kulturalne prawie 13 mln złotych. W sumie Kraków w przyszłym roku ma dostać prawie 200 mln złotych ze środków europejskich, w tym roku dostaliśmy już 314 mln złotych.

Podczas sesji rady miasta Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości prosił, aby nie przyjmować tej rezolucji, bo może to premierowi wytrącić argument podczas negocjacji z przywódcami innych państw unijnych. Może miał racje?

Nadrzędnym interesem Polski jest przyjęcie budżetu Unii Europejskiej i Funduszu Odbudowy. Nie można nawet przez chwilę myśleć o tym, że polski premier rozważa zawetowanie środków europejskich. Są inne metody negocjacyjne. Rada Miasta Krakowa powiedziała wyraźnie: premierze nie można używać europejskiej „bomby” atomowej, żeby zadowolić koalicjanta PiS, czyli ministra Zbigniewa Ziobro i jego towarzyszy z kanapowej partii, jaką jest Solidarna Polska.