Rekwizyty Lupy. Manekiny i kostiumy na teatralnym wybiegu

– Krystian Lupa poprosił o gruboziarnisty papier ścierny. Na miejscu była nasza ekipa, dyrektor Teatru Zsambeki i inni artyści. Do dziś pamiętam to milczenie i spojrzenia pełne przerażenia, kiedy Lupa wziął papier, zdarł politurę, a później powiedział do mnie: „Teraz masz gotowy stolik i możesz go wstawić do pokoju” – mówi Anna Litak z MICET-u w Starym Teatrze.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Wystawa „Zalupowani” to – po pierwsze – powrót MICET-u po lockdownie.

Anna Litak, MICET Muzeum Interaktywne/Centrum Edukacji Teatralnej w Narodowym Starym Teatrze: Tak, widzowie mają szansę obejrzeć ekspozycję jeszcze tylko do 31 lipca. Skorzystaliśmy w momencie, w którym doszło do etapu „odmrażania” teatrów. Do otwarcia przygotowywaliśmy się prawie miesiąc, ale i tak wszystko stało pod znakiem zapytania. Zwłaszcza dlatego, że nasze muzeum jest interaktywne i mieści się w piwnicach. Wszystko wskazywało na to, że otwarcie MICET-u będzie trudne. Mamy ustalony sposób działań, a to wszystko w nowym reżimie sanitarnym.

Po drugie – „Zalupowani” to obiekty z wybranych spektakli Krystiana Lupy z kolekcji Muzeum Starego Teatru.

Krystian Lupa, który jest jednym z największych artystów teatru XX i XXI wieku, a ze Starym Teatrem współpracował przez lata. Ostatnie jego dzieło z 2008 roku to „Factory 2”. W Strefie BE prezentujemy obiekty i rekwizyty znane z jego przedstawień. Lupa jest twórcą autorskiego teatru – od końca lat 80. inscenizował wielkie powieści, pisał apokryfy do tekstów Rilkego czy Bułhakowa. Jednocześnie przygotowując inscenizacje, tworzył scenografię i szukał sfery dźwiękowej spektaklu, reżyserował. Z jego strony to było dzieło totalne. Pracując nad inscenizacją budował przestrzenie, wybierał obiekty. Przez wiele lat „pokój artysty”, pokój bez ścian, ale z drzwiami i oknem, łóżkiem i stołem, był miejscem magicznym. Tu mogła się dokonywać przemiana duchowa, odkrywanie prawdy o sobie. Wnętrze pokoju umożliwiało powrót do dzieciństwa, doświadczonych nieprzepracowanych traum, dawało impuls do tworzenia. Ten moment Lupa często opisuje w swoich Dziennikach.

Tutaj te przedmioty mamy wyciągnięte z przestrzeni scenicznej.

Krystian Lupa jest artystą akademickim, ukończył krakowską ASP. Jego sceniczne obiekty mogą być samodzielnie wystawiane w  galeriach sztuki. Mają znakomite formy, faktury, barwy. Na przykład manekiny, które często wprowadza na scenę, służą projekcji, transcendencji osoby. Są jak lustra naszych snów, gdzie możemy siebie obserwować, kim naprawdę jesteśmy, kim możemy się stać i dokąd dążymy. Jako widzowie w spektaklach Lupy nieraz tracimy poczucie otaczającej nas realności, doznajemy stanu zawieszenia. To może być moment nowego otwarcia w poszukiwaniu sensu. Przestrzeń wystawy organizuje „człowiek witruwiański”, genialny symbol stworzony przez Leonarda da Vinci. Lupa wprowadził go do „Lunatyków”, gdzie stał się on znakiem dążenia do harmonii i poskromienia naszych lęków, który często sami w sobie wywołujemy. Tworzymy chaos myśli i działań,  przekazujemy je otoczeniu i później jesteśmy nieszczęśliwi. Tragizm między postaciami w spektaklach Lupy jest tak naprawdę niechciany. Trochę tak jak w życiu – mamy dobre chęci, ale dlaczego pomimo tych dobrych chęci…

Coś układa się zupełnie inaczej?

Otóż to. Dlaczego pomimo tego wyrządzamy tak wiele krzywd? Ale to już takie badanie siebie.

Możemy też zobaczyć ławeczkę znaną z przedstawienia „Mistrz i Małgorzata”.

Na początku przedstawienia ławeczka znaczy miejsce, w którym świat realny jest zderzany z czymś, w co nie wierzymy. Pojawia się Woland przepowiadający przyszłość i nasza wiara zostaje podważona. Ławka to zderzanie dwóch światów, wyobraźni i uczuć. Czy jest diabeł, czy go nie ma? Czy możemy ujarzmić zło, które w nas siedzi i doprowadzić do odkrycia prawdy, która nas uzdrowi? Ławeczka z siedzącymi sobowtórami aktorów/postaci jest realna, możemy nawet się do nich dosiąść i zastanowić.

Drzwi i okna w przedstawieniach Lupy pełnią wiele funkcji.

Intencjonalnie drzwi mogą być otwarciem, zamknięciem czy stałą granicą niemożliwą do kontaktu między osobami. Niezależnie od akcji dramaturgicznej drzwi Lupy zawsze mają charakter, podobnie jak inne obiekty. W fakturach, kolorach, w zniszczeniu materii zapisana jest w nich emocja osób ich używających. Przedmiot musi być naznaczony czasem – mówi Lupa, wtedy iluzja przestrzeni będzie naszą emocjonalnością. Warto bliżej przyjrzeć się drzwiom, które stoją jako obiekto/rzeźbo/obrazy w ekspozycji. Jest w nich ręka teatru Lupy. Proszę spojrzeć na ich fakturę, barwę, otwiera się czas wspólnego bytowania przedmiotu i postaci. W 1995 roku byliśmy w Budapeszcie na gościnnych występach z „Kalkwerkiem” Thomasa Bernharda, a spektaklom towarzyszyła wystawa prac Krystiana Lupy. Ponieważ zapomnieliśmy o stoliku do „pokoju artysty”, Teatr Katony wypożyczył swój o podobnych wymiarach. Krystian poprosił o gruboziarnisty papier ścierny. Na miejscu była nasza ekipa, dyrektor Teatru Zsambeki i inni artyści. Do dziś pamiętam to milczenie i spojrzenia pełne przerażenia, kiedy Lupa wziął papier, zdarł politurę, a później powiedział do mnie: „Teraz masz gotowy stolik i możesz go wstawić do pokoju”. Pierwszy stolik był niczyj, bez duchowego właściciela, nie mógł budować z postacią sceniczną dramatu.

Muzeum nie zapomniało o kostiumach, bo w przestrzeni wystawy możemy zobaczyć kilka z nich. W jakich spektaklach możemy je zobaczyć?

W stałej ekspozycji są kostiumy z „Factory 2”, na wystawie czasowej przywołaliśmy scenę z Varietes z „Mistrza i Małgorzaty”. To są kostiumy projektowane przez Piotra Skibę, często dano im drugie życie, bo ubrania zakupiono w sklepach z używaną odzieżą i przerobiono w pracowniach krawieckich. Krystian zawsze się im przygląda, w cenie jest oryginalność płótna, jego zużycie. Kostiumy rosną i żyją z postaciami, mniej ważna jest stylizacja do czasu, w którym rozgrywa się akcja. Kostiumy z „Mistrza i Małgorzaty” to piękne suknie z wybiegu dla kobiet na wyjątkowe wyjście. W przedstawieniu za moment okażą się iluzją bogactwa i prestiżu. Projekt „Zalupowani” to kolekcja w budowie, dedykowana artefaktom z krakowskich inscenizacji Krystiana Lupy. Wystawy będą wracać w kolejnych odsłonach.

comments powered by Disqus