Śmierć Białorusina w centrum miasta. Sprawcy grozi nawet dożywocie

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

22 lipca w centrum miasta doszło do tragedii. Po uderzeniu przez ochroniarza jednego z klubów, obywatel Białorusi niefortunnie upadł i uderzył się w głowę. Od obrażeń mężczyzna zmarł. Sprawca, były bokser, może spędzić resztę życia w więzieniu.

Policja po zatrzymaniu 59-latka niewiele mówiła. Poinformowała, że przebieg zdarzenia zarejestrowała kamera. Na nagraniu było widać grupę osób stojących u zbiegu ulic św. Jana i św. Tomasza. W pewnym momencie starszy mężczyzna uderza 29-letniego Białorusina A.Y. Dlaczego?

Nerwus

Udało nam się ustalić, że J.H. od kilku lat pracował jako „bramkarz”. I, pomimo wieku, miał do tego predyspozycje. To były pięściarz i do niedawna jeszcze trener młodzieżowców. Wiedział, jak uderzyć, żeby znokautować jednym ciosem. Z opowieści ze środowiska wynika, że kilka razy właśnie w ten sposób użył swoich umiejętności, ale zupełnie niepotrzebnie. – „Zapalał” się, kiedy ktoś go lekceważył albo mówił do niego „dziadek” – usłyszeliśmy. W momencie, kiedy inni ochraniarze odpuszczali, H. reagował.

Czy i tu temperament zaważył? Przedstawiliśmy prokuraturze przebieg zdarzenia, w którym to Białorusin i jego znajomy byli agresywni w stosunku do ochroniarza oraz odnosili się do niego wulgarnie. I stąd ten jeden cios.

J.H nie sprawdził, co z poszkodowanym, nie wezwał pomocy. O tym, że nieprzytomny mężczyzna leży na ulicy policję poinformował ok. godziny 3 w nocy jeden z przechodniów. 59-latek został zatrzymany w jednej z podkrakowskich miejscowości.

Nawet dożywocie

Prokuratura jednak nie potwierdza wszystkich szczegółów zajścia. – Z uwagi na etap postępowania, na chwilę obecną prokuratura nie udziela bliższych informacji w przedmiotowej sprawie – tłumaczy Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratura Okręgowej w Krakowie.

Wiadomo natomiast, że J.H usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który zakończył się śmiercią człowieka. Sam ten czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności od lat 5, 25 lat więzienia i nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Do tego dochodzi udział w bójce lub pobiciu.

Obecnie, od 23 lipca, przebywa w areszcie tymczasowym.

Oskarżony

To obecnie niejedyny problem J.H. Opowiada on przed sądem za spowodowanie lekkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu. Jest współoskarżonym w procesie dotyczącym wydarzeń, które opisywała krakowska Gazeta Wyborcza, a które dotyczyły nadzoru nad egzekucją nieruchomości przy ul. Zarzecze. W trakcie, gdy zarządca domu wchodził do budynku, 59-latek towarzyszył mu jako ochroniarz. Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym dla Krakowa – Krowodrzy.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto