To nie były przypadkowe utonięcia? Sugestiom radnego zaprzecza policja

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
W ciągu ostatnich kilku dni z Wisły zostały wyłowione kolejne ciała osób, które utonęły. Radny miejski Łukasz Wantuch sugeruje, że nie musi być to dziełem przypadku. Policja zaprzecza i twierdzi, że te zgony nic nie łączy.

W interpelacji do prezydenta Krakowa radny stwierdził, że rozmawiał z kilkoma policjantami. Mundurowi mają podejrzewać „najgorszy możliwy scenariusz”. Chodzi tu oczywiście o morderstwa. Radny przekonuje, że w tym roku ich liczba jest zbyt duża. W związku z tym zaproponował objęcie Bulwarów Wiślanych monitoringiem.

– Ile jeszcze osób musi utonąć w Wiśle, żebyśmy zaczęli działać? – pyta.

Nie potwierdzają

Oficjalne informacje przekazywane przez policję nie potwierdzają tych sugestii. – Nie potwierdzamy tych rewelacji – mówi Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Zdaniem oficera każda z tych spraw jest sprawdzana indywidualnie i nie są łączone. – To samobójstwa, wypadki. Jeszcze nie słyszałem o tym, aby prokuratura zmieniła kwalifikację prawną na zabójstwo i było one w biegu – stwierdza Gleń.

Rzecznik KWP uważa, że ofiarami Wisły są nietrzeźwi i samobójcy. – Często wyławia się takich po imprezie, ale też wypływają ciała, które były w wodzie jakiś czas – mówi Sebastian Gleń. I dodaje, że samobójcy często korzystają z mostów, rzucając się do wody.

– Samobójstwo najprawodpodobniej popełnił zaginiony Japończyka – stwierdza. Jeśli jednak chodzi o sam monitorig, to przedstawiciel małopolskiej policji uważa, że przydałby się w tej części miasta.

W tym roku do końca czerwca z Wisły wyłowiono cztery ciała. Dwa w lutym i dwa w kwietniu. Wśród nich było dwie osoby zaginione. Kolejne trzy ofiary wody zostały wyciągnięte w tym miesiącu (w tym dwie wpadły do wody na oczach świadków).

2018 roku to cztery ciała znalezione w Wiśle, w tym jedna ofiara to ewidentny wypadek – mężczyzna próbujący ratować swojego psa na zamarzniętej rzece.

comments powered by Disqus