W MPK jest potrzebna gruntowna zmiana [Rozmowa]

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
O powakacyjnych rozkładach jazdy i problemach kadrowych MPK rozmawiamy z Jackiem Mosakowskim z Platformy Komunikacyjnej Krakowa, autorem bloga o krakowskiej komunikacji miejskiej.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Na bieżąco relacjonujesz funkcjonowanie krakowskiej komunikacji miejskiej. Ostatnio jakoś w gorszym nastroju.

Jacek Mosakowski, Platforma Komunikacyjna Krakowa: To prawda, zmiany, które będą wprowadzone w komunikacji autobusowej pod koniec sierpnia, będą trudne dla pasażerów. Przyczyną jest problem braków kadrowych MPK, które wprost przyznało miastu, że nie jest w stanie wysłać kierowców do obsługi takiej liczby kursów, jaka była przed wakacjami. Nazwijmy to jakkolwiek, ale to po prostu są cięcia, które wymusiło MPK. Więc te nastroje w naturalny sposób są negatywne, bo komunikacja miejska powinna się rozwijać, a tutaj mamy do czynienia z ograniczeniami.

Czy istnieje Twoim zdaniem jakieś realne rozwiązanie tego problemu?

Znalezienie takiego rozwiązania na szybko będzie trudne, ponieważ po prostu brakuje kierowców i trudno to ominąć. Ten problem narastał miesiącami, więc nie da się go teraz pokonać w tydzień. Z relacji, które do nas docierają od prowadzących wynika, że MPK nie kwapi się jednak do jego rozwiązania. Niby są wprowadzane podwyżki, ale część z nich była obiecana już wcześniej, a prowadzący zwracają uwagę, że nie tylko o pieniądze chodzi, ale też o to, jak są traktowani. Więc szybkiego lekarstwa nie będzie, tutaj potrzeba gruntownej zmiany podejścia do pracowników.

Prezes MPK przedstawia obecne problemy jako coś, co dotyka wszystkie miasta. Śledzisz pod tym względem sytuację na rynku?

Tak, w niektórych innych miastach faktycznie są podobne problemy, ale wydaje się jednak, że nie na taką skalę. Oczywiście wojna i inflacja grają tu swoją rolę i spowodowały zawirowania także w innych miastach, ale krakowskie MPK boryka się z większymi trudnościami, czego dowodem są ograniczenia tak dużej liczby kursów autobusów.

Spodziewasz się, że udział komunikacji zbiorowej w podróżach krakowian będzie nadal spadał i obudzimy się znowu z większymi korkami?

Niestety, takie są moje obawy. Komunikacja miejska mocno ucierpiała podczas pandemii, zaufanie ludzi do przemieszczania się transportem zbiorowym zmalało. W ostatnim czasie to zaufanie się powoli odbudowywało i zanim udało się wrócić do wcześniejszego stanu, pojawia się taki mocny cios. Pasażerowie w komentarzach piszą wprost, że będą wybierać samochód, a nie komunikację miejską, która jest bardzo okrojona.

W najbliższym czasie czekają nas też roszady związane z uruchomieniem Trasy Łagiewnickiej. Jak oceniasz decyzje z tym związane?

Wokół tego tematu też jest sporo kontrowersji, ale akurat układ tras wydaje się sensowny. Kiedy w ramach Platformy Komunikacyjnej Krakowa robiliśmy sobie burzę mózgów, doszliśmy do bardzo podobnego układu. To my proponowaliśmy ZTP, żeby „50” pojechała do Borku Fałęckiego i odzew pasażerów jest bardzo pozytywny. Problemem natomiast pozostają jak zwykle częstotliwości. Okazało się niedawno, że linie 6 i 11 będą mieć ograniczone godziny kursowania, czyli nie będą jeździć od samego rana do końca dnia. To zresztą bardzo słabo wypada, bo w związku z cięciami autobusowymi ZTP chce położyć nacisk na węzeł na Małym Płaszowie. Tylko że ten węzeł będzie wieczorem zostawał z jedną linią 20. Z jednej strony więc mamy stawiać na tramwaje, a równocześnie ograniczamy ofertę. Mamy też obawy co do połączenia Kurdwanowa z centrum, które – nie licząc pętli – będzie zapewnione tylko przez linię 24. Lobbujemy za tym, by ta linia została wzmocniona. ZTP nie mówi nie, ale najpierw chce poobserwować sytuację po zmianach.

Ostatecznie i tak wszystko się rozbija o kwestie kosztów, wozokilometrów i pracowników.

Tak, aczkolwiek skoro kursy autobusowe są obcięte, miasto ma oszczędności, które można przeznaczyć na tramwaje, zwłaszcza że w tym przypadku nie ma aż takich problemów kadrowych. I z tego co wiemy, samo ZTP zastanawia się, czy tak tego nie rozegrać. Warto wywierać nacisk na urzędników, żeby te tramwaje po prostu jeździły częściej.

comments powered by Disqus