Z wizytą w najsłynniejszej krakowskiej lodziarni

Przy ul. Starowślnej 83 powstają najsłynniejsze krakowskie lody fot. Marek Marszałek/LoveKraków.pl

Zapraszamy na słodką podróż do Pracowni Cukierniczej pana Stanisława Sargi, która powstała w 1985 roku. To właśnie on jest twórcą słynnych lodów z ul. Starowiślnej, po które ustawiają się kolejki jak w czasach PRL-u. Właściciel przyznaje, ze tajemnicą sukcesu jest nie tylko sprawdzona receptura, ale i ciężka praca.

W niewielkim pomieszczeniu przy ulicy Starowiślnej 83 mieści się pracownia, w której powstają słynne lody. W tym miejscu znajduje się ona od czasów II wojny światowej i często zmieniała właścicieli. Pan Sarga przejął ją dopiero w 1985 roku. – Z zawodu jestem cukiernikiem. W rodzinie brak takich tradycji – przyznaje właściciel. – Kiedy rozpoczynałem działalność, miejsce to było znacznie mniejsze.

Czarodziej ze Starowiślnej?

Rozmawiamy na niewielkim zapleczu, gdzie powstają lody. Pan Stanisław wspomina, jak trudne były dla niego czasy, w których rozpoczynał przygodę ze swoim zawodem. –Było ciężko. W PRL-u większość surowców była trudno dostępna. Ze względu na kryzys brakowało wszystkiego. Chociaż mam sentyment do tamtych lat, obecnie jest o wiele łatwiej ze względu na dostępność towaru. Kiedy coś zamawiam, zostaje mi przywiezione.

Do dzisiaj w przypadku Pracowni można jednak zaobserwować szczegół, który łączy czasy współczesne z PRL-em.Chodzi o kolejkę osób chcących zakupić lody. Jak widać, na zainteresowanie Krakowian i nie tylko pan Stanisław narzekać nie może. Żartujemy nawet, że w jego recepturze znalazł się jakiś magiczny dodatek, który przyciąga tłumy. – Tu nie ma niczego magicznego – śmieje się. – Stosuję naturalne produkty, a wszystko jest robione ze świeżych owoców. Dlatego też codziennie mamy świeże lody. Przychodzę rano, zaczynam pracę i czuwam nad produkcją. Kiedy wysprzedamy wszystko, zamykamy.

Podczas rozmowy, pan Sarga zdradził, że borówki przywożone do jego Pracowni pochodzą spod Turbacza. Poziomki niegdyś otrzymywał od pewnej kobiety mieszkającej nieopodal Myślenic.

Klient nasz pan

- Zależy mi na tym, żeby klient po zakupie wrócił do nas. A zrobi to, jeżeli produkt mu zasmakuje. To cała tajemnica. Podobnie jest z pieczywem. Zwracam również uwagę na zachowanie obsługi, która powinna być miła dla klientów. Moja zasada to „klient nasz pan” – przyznaje. - Nadal się sprawdza. Nie wolno być nerwowym wobec klienta, ale zawsze, niezależnie od jego zachowania, grzecznie i z szacunkiem do niego podchodzić.

Czy lubi określenie „legendarne lody ze Starowiślnej”? – Nie jestem tutaj aż tak długo, żeby traktowano moją pracownię jako tą, w której powstają legendarne lody. Do dzisiaj przychodzą do mnie klienci, których pamiętam jako młode osoby. Teraz przyprowadzają swoje dzieci. Wtedy dostrzegam upływ czasu i wydaje mi się, że coś było tak niedawno.

Receptura + ciężka praca

- Aby powstały dobre jakościowo lody, potrzebna jest ciężka praca. Procesu produkcji trzeba pilnować – mówi pan Sarga. – Staram się wypełniać ten obowiązek jak najlepiej. Kiedy człowiek pilnuje sam, ma pewność, ze wszystko będzie w porządku. Obecnie przyuczam do zawodu swoją córkę, Kasię. Na szczęście podoba się jej ta praca – śmieje się.

Właściciel Pracowni zdradził nam również, że w domu bywa tylko gościem. – Rodzina już się przyzwyczaiła, że jestem w domu, aby tylko się przespać – uśmiecha się.

Latem lody, zimą pączki

Za drzwiami wejściowymi na zaplecze, znajduje dzielarka i zaokrąglarka do pączków, tzw. fortuna. – Jest tu od dziesięciu lat. Może wygląda na zabytkową, ale kiedyś takich maszyn przecież nie było – opowiada. – Pączki robimy jesienią i zimą, kiedy nie wytwarzamy lodów. Po nie również ustawiają się liczne kolejki.

Emerytura? Jeszcze nie teraz

- Emerytura? Czas pokaże. Wszystko zależy, jak będzie ze zdrowiem. Jeśli będzie, to będę miał siły do pracy, to będę ją kontynuował – twierdzi pan Sarga. - Ja lubię swoją pracę, dopóki będę miał siły, będą ją wykonywał. Nie muszą nam wieku emerytalnego wydłużać. To dla mnie kpina, bo kto ma chęć, ten pracuje. A kto nie, po co na siłę zmuszać? Przyzwyczaiłem się do mojej pracy. Czuję się tu jak w domu.

Obalamy mity

Nie mogło oczywiście zabraknąć pytania dotyczącego kaloryczności lodów. – Lody nie tuczą – podsumowuje. – Są zimne, a organizm, żeby je spalić, musi najpierw wytworzyć dużo energii, by je ogrzać. Wiąże się to z większą ilością pracy i wysiłku.

 

comments powered by Disqus