ZZM walczy z szerszeniami na Klinach

Polowanie na szerszenie fot. Adam Rymont/Nasze Kliny

Sporo strachu najedli się mieszkańcy osiedla Kliny. Na placu zabaw przy ul. Korpala w jednym z zabytkowych dębów zagnieździły się szerszenie. O sprawie został poinformowany Zarząd Zieleni Miejskiej, który zajął się odławianiem tych niebezpiecznych owadów. Do czasu likwidacji roju plac zabaw pozostanie zamknięty.

O fizycznym usunięciu gniazda czy zatruciu owadów nie ma mowy, ponieważ dąb rosnący na placu zabaw jest pomnikiem przyrody – Nie można zastosować takich drastycznych, nieselekcyjnych metod. Dziupla jest siedliskiem nie tylko szerszeni, więc przy wprowadzaniu jakiejś toksycznej substancji mogłyby ucierpieć inne gatunki – ptaki, nietoperze, ale też i owady, w tym chronione, np. pachnica dębowa – tłumaczy dr Łukasz Mielczarek z Zarządu Zieleni Miejskiej.

Pozostaje odławianie



Gniazda nie można też usunąć. Wylot dziupli jest przy samej ziemi, a gniazdo może być nawet kilka metrów wyżej. Jak mówi przedstawiciel ZZM, nie ma z nim żadnego kontaktu. Dlatego pracownikom Zarządu nie pozostaje nic innego, jak odławianie owadów wlatujących do gniazda i chcących je opuścić.

Odławianiem owadów zajmuje się wyspecjalizowany i odpowiednio wyekwipowany pracownik. Do łapania szerszeni służy siatka na długim, niemal trzymetrowym kiju i baniak ze sfermentowanym syropem zwabiającym owady. Pierwsza tura łowów odbyła się przedwczoraj. Udało się wyłapać około trzydziestu osobników – robotnic. Dziś drugie podejście. – Przez pierwsze dwie godziny było ich całkiem sporo. Udało nam się odłowić ok. 25 aktywnych okazów. Dopiero gdy przestaliśmy widzieć te aktywne osobniki, zaczęliśmy nieco stymulować ich aktywność, stukając w pień – wyjaśnia dr Mielczarek.

Dobra śmierć

Los złowionych owadów jest przesądzony. Nie trafiają one na wolność, bo sensem ich życia jest budowa gniazda i dostarczanie pokarmu gniazdującym larwom i ich matkom. Z siatek entomologicznych trafiają wprost do naczynia z wysokoprocentowym alkoholem, który uśmierca je w przeciągu kilku sekund. Ich truchła zostaną przekazane Uniwersytetowi Rolniczemu do badań.

Jak mówią przyrodnicy, to na pozór drastyczne postępowanie jedynie wyprzedza to, co nieuchronne. W niedługim czasie owady i tak by umarły. – Matka nie produkuje już robotnic, pojawi się pokolenie płciowe – trutnie, których celem jest zapłodnienie samic i królowe, które opuszczą gniazdo w poszukiwaniu miejsca do zimowania. Pozostałe robotnice mogą jeszcze przy tym gnieździe pracować, ale to praca bez sensu – przekonuje Mielczarek.

Trudno powiedzieć, jak duża jest kolonia na Klinach. Jak szacuje przedstawiciel Zarządu Zieleni Miejskiej, obserwując liczbę wylatujących szerszeni, można stwierdzić, że jest raczej skromna. Choć spotyka się gniazda mierzące nawet metr średnicy, w których na raz przebywa kilkaset osobników.

Akcja wyłapywania szerszeni z gniazda potrwa kilka dni. Choć nie wiadomo, czy zakończy się pełnym sukcesem. Na placu zabaw rosną drzewa pomnikowe, a dziuple są idealnym siedliskiem dla takich owadów, więc nie jest wykluczone, że w przyszłym sezonie nie zadomowi się tam inna rodzina.

AKTUALIZACJA:

W czwartkowe popołudnie Zarząd Zieleni Miejskiej, poinformował, że plac zabaw przy ulicy Korpala zostanie ponownie otwarty. Pracownikom usuwającym szerszenie udało się zlokalizować gniazdo za pomocą aparatu do endoskopii i całkowicie je usunąć. Ale, jak mówi Katarzyna Przyjemska-Grzesik z ZZM, jeszcze jutro na miejscu pojawią się pracownicy Zarządu, którzy będą pilnować, czy na miejscu nie zostały jednak pojedyncze okazy owadów.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Swoszowice
comments powered by Disqus