Nie żyje Jan Frycz. W zeszłym tygodniu rozpoczął próby
Na deskach krakowskich teatrów
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. W 1978 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W tym samym roku zadebiutował na scenie jako Edmund w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego.
Przez kolejne dekady należał do grona najbardziej cenionych polskich aktorów. Był związany m.in. z Teatrem im. Juliusza Słowackiego i Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, a także Teatrem Polskim i Teatrem Narodowym w Warszawie.
Zmarł w otoczeniu najbliższych
Frycz do końca pozostał aktywny zawodowo. W zeszłym tygodniu rozpoczął próby do „Orestei” w reżyserii Luka Percevala na scenie Teatru Narodowego.
Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych.
Z Teatrem Narodowym w Warszawie był związany w latach 1982–1983, a następnie ponownie od 2006 roku. W minionym sezonie można było oglądać go m.in. w „Królu Learze” w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego i „Jak być kochaną” w reżyserii Leny Frankiewicz. Wystąpił także w telewizyjnej realizacji „Wycinki” w reżyserii Krystiana Lupy.
Za swoją ostatnią rolę na scenie Teatru Narodowego – Króla w „Termopilach polskich” w reżyserii Jana Klaty – otrzymał w maju tego roku Nagrodę Aktorską na 66. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych – Festiwalu Sztuki Aktorskiej.
Kilkaset ról Jana Frycza
Ogromną popularność przyniosły mu role filmowe i telewizyjne. Widzowie pamiętają go m.in. z „Pornografii”, „Pręgów”, „Tam i z powrotem”, „Różyczki”, „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” i „Ślepnąc od świateł”.
Za role drugoplanowe w „Pornografii”, „Pręgach” i „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” otrzymał Polskie Nagrody Filmowe – Orły.
Na scenie wcielał się w bohaterów dramatycznych, postaci historyczne i bezwzględnych ludzi władzy. Jego dorobek obejmował także role w Teatrze Telewizji i Polskim Radiu. Według Teatru Narodowego stworzył niemal 200 aktorskich kreacji.
„Będzie nam go bardzo brakować”
Teatr Narodowy pożegnał aktora, podkreślając nie tylko jego dorobek artystyczny, ale również rolę, jaką odgrywał w zespole.
„Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu – nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem” – napisano w pożegnaniu.
Pracownicy teatru wspominają jego charyzmę, śmiech w kuluarach, długie rozmowy i analizy. „Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka” – podkreślono.
O terminie pogrzebu Teatr Narodowy poinformuje w późniejszym terminie. Rodzina aktora poprosiła o nieskładanie kondolencji.
Niezwykle wszechstronny aktor
Śmierć artysty poruszała także zespół Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, z którym był związany w latach 1978-82 i 1984-89.
„Trudno znaleźć słowa, które są w stanie opisać nasz smutek. Żegnamy Jana Frycza, wybitnego aktora, dla wielu z nas przyjaciela, mentora. Jan Frycz – aktor wspaniały, niezwykle wszechstronny, znajdujący się w każdej konwencji – dramatycznej, komediowej, na teatralnych scenach i w filmie” – czytamy.