Straż Graniczna zatrzymała „studenta”, który nie wiedział, gdzie ma uczelnię
Fikcyjny student
Mężczyzna przyjechał do Polski pod koniec zeszłego roku. Złożył wniosek o pobyt czasowy, deklarując, że głównym celem jego przyjazdu jest nauka na studiach magisterskich lub doktoranckich.
Do dokumentów dołączono nawet zaświadczenie z uczelni. Gdy jednak funkcjonariusze z placówki Straży Granicznej w Krakowie przeprowadzili kontrolę w Chrzanowie 7 października, prawda wyszła na jaw.
Podczas czynności kontrolnych 20-latek nie był w stanie pokazać legitymacji ani żadnego dokumentu potwierdzającego naukę. Co więcej, nie potrafił podać nazwy ani adresu uniwersytetu, na którym rzekomo miał studiować.
Ostatecznie przyznał, że w ogóle się nie uczy, a do Polski przyjechał po prostu zarabiać. Wyjawił też, że pomysł powołania się na fikcyjne studia podsunął mu pracownik agencji pracy.
Praca w hurtowni zamiast wykładów
Z ustaleń Straży Granicznej wynika, że kluczowa dla obcokrajowca od początku była praca. Jeszcze przed złożeniem wniosku o pobyt, agencja pracy wystąpiła o zezwolenie na jego zatrudnienie.
Kilka miesięcy później ten sam pośrednik złożył kolejny wniosek – tym razem dotyczący pracy w hurtowni motoryzacyjnej na terenie powiatu krakowskiego. W momencie kontroli żaden z nich nie był jeszcze rozpatrzony.
Próba oszukania systemu i zalegalizowania pobytu na podstawie nieprawdziwych informacji zakończyła się dla 20-latka powrotem do ojczyzny. Wobec obywatela Gwatemali wszczęto już pełne postępowanie administracyjne.
– Komendant Placówki SG w Krakowie wydał decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu. Mężczyzna otrzymał również zakaz ponownego wjazdu do Polski oraz całej strefy Schengen przez najbliższe dwa lata – przekazały służby.