W końcu rozbrajają bombę ekologiczną. Chodzi o setki ton toksycznych odpadów

– Odpady zostały zabezpieczone, zważone oraz zaplombowane. Wyjeżdżają zgodnie z harmonogramem na miejsce utylizacji – przekazał burmistrz Miechowa Dariusz Marczewski.

Wynajęli halę i zwieźli odpady

Cztery osoby z województwa mazowieckiego i śląskiego miały kilka lat temu – na podstawie fałszywych dokumentów – wynająć halę przy ulicy Kolejowej w Miechowie.

Następnie zgromadziły tam ponad 500 ton niebezpiecznych odpadów, które pochodziły m.in. z przemysłu chemicznego oraz lakierniczego.

Bomba ekologiczna jeszcze niedawno tykała, ale w końcu zaczęło się jej rozbrajanie.

Koszt: miliony złotych

– Podpisaliśmy dzisiaj umowę na odbiór odpadów oraz ich unieszkodliwienie – informował 28 lipca burmistrz Miechowa Dariusz Marczewski.

Koszt tego przedsięwzięcia ma wynieść ponad 3,5 mln zł, przy czym 99 proc. tej kwoty pokryje dotacja z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Niebezpiecznymi odpadami miały się zająć dwie firmy: Raf-Ekologia oraz Mo-Bruk.

Zakres prac obejmuje przygotowanie odpadów do transportu, ich ważenie, załadunek, odbiór z miejsca magazynowania, transport do specjalistycznych instalacji oraz przeprowadzenie procesów odzysku lub ostatecznego unieszkodliwienia zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.
Urząd Gminy i Miasta Miechów

Zapowiadano, że prace będą prowadzone etapami.

W środę 12 sierpnia burmistrz Marczewski przekazał, że zostały zabezpieczone, zważone oraz zaplombowane.

– Wyjeżdżają zgodnie z harmonogramem na miejsce utylizacji: do spalarni odpadów przemysłowych i medycznych w miejscowości Jedlicze – zapewnił.

Odpady mają zniknąć do końca października tego roku.