Cracovia testuje cierpliwość kibiców. Nie potrafiła wygrać w 11 na 10

fot. cracovia.pl

27 meczów, ponad 13 lat – tyle na pokonanie Legii Warszawa czekają kibice Cracovii. W niedzielę Pasy bezbramkowo zremisowały, choć ponad 80 minut grały z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce Michała Pazdana.

Gdy młody kibic Pasów zapyta ojca "tato, a kiedy ostatni raz wygraliśmy z Legią?", ten będzie musiał sięgnąć pamięcią aż do kwietnia 2005 roku. Właśnie wtedy krakowianie, jeszcze na starym stadionie z torem kolarskim wokół murawy, po raz ostatni pokonali stołeczną drużynę. Pasy zdobyły trzeci punkt w tym sezonie, ale mogło być gorzej, bo w 89. minucie bramkarz Maciej Gostomski wybronił strzał Domagoja Antolicia, a w doliczonym czasie pomogła mu poprzeczka. 

Piłkę meczową mieli też gospodarze. Javier Hernandez w ostatniej akcji huknął w trybuny.

Od razu do boju

Cracovia do ostatniej chwili okna transferowego walczyła o piłkarzy, którzy mają zmienić jej złą sytuację w tabeli. Trener Michał Probierz (oficjalnie zespół prowadził Grzegorz Kurdziel, bo pierwszy trener Pasów jest zdyskwalifikowany) ściągnął czterech nowych piłkarzy: Polaka, Hiszpana i dwóch Brazylijczyków.

Dwóch z nich, którzy w ekstraklasie potwierdzili już swoją jakość, przeciwko mistrzowi Polski zagrało praktycznie bez przygotowań z kolegami. Janusz Gol, tryumfator ekstraklasy z... Legią, w naszej lidze wystąpił po pięciu latach przerwy. Zagrał poprawnie – tyle można powiedzieć o jego występie.

Fatalny powrót Pazdana

Krótszy rozbrat z ekstraklasą miał Airam Cabrera. W sezonie 2015/2016 pokazał w Koronie Kielce, że wie, jak strzelać gole (16 w 28 występach). Ostatnio trafiał rzadziej (po sześc bramek w cypryjskiej ekstraklasie i hiszpańskiej trzeciej lidze), ale już w pierwszych minutach udowodnił, że obrońcy ekstraklasy znów muszą czuć przed nim respekt. 31-letni napastnik uciekł Michałowi Pazdanowi i reprezentant Polski zaliczył fatalny powrót do składu. Chwycił Hiszpana za koszulkę i powalił go na ziemię tuż przed polem karnym. Sędzia Paweł Gil po chwili namysłu wyciągnął z kieszeni czerwoną kartkę. Kibice gospodarzy wygwizdali pochodzącego z Nowej Huty Pazdana, który nie mógł się pogodzić z decyzją arbitra z Lublina.

Cabrera wytrzymał na boisku 77 minut. Tuż przed zejściem dostał piłkę przed pole karne, ale fatalnie spudłował.

Szalony pomysł Carlitosa

Tydzień temu Piast Gliwice nie miał problemów, by wykorzystać grę Pasów w osłabieniu. Cracovia nie potrafiła tego zrobić. Radosław Cierzaniak, który wskoczył do bramki Legii po klęsce z Wisłą Płock, nie miał wiele pracy. Do przerwy wykazać musiał się tylko raz, gdy najbardziej aktywny w zespole gospodarzy Rumun Cornel Rapa uderzył pod poprzeczkę.

Po lewej stronie pomocy po raz pierwszy od początku biegał Serder Serderov. Musiał radzić sobie z Pawłem Stolarskim, wychowankiem krakowskiej Wisły, który debiutował w zespole ze stolicy. Rosjanin próbował szarpać, ale niewiele z tego wynikało i po godzinie zmienił go Sebastian Strózik.

Cofnięta Legia liczyła na kontry i geniusz Carlitosa. Król strzelców poprzedniego sezonu w barwach Wisły nadal jest jednak daleki od optymalnej formy i jego dryblingi nie robiły na obrońcach większego wrażenia. Najbliżej pokonania bramkarza Cracovii był po strzale z 40 metrów, gdy zauważył wysuniętego Macieja Gostomskiego.

Gdy schodził, trybuny buczały i gwizdały, a Hiszpan na złość bił im brawo.

Quo vadis Janusz?”

Na stadionie przy ulicy Kałuży zasiadło 8123 widzów. Takich tłumów nie było tam od ponad ośmiu miesięcy, czyli grudniowych derbów. Na wiosnę trwał bojkot i frekwencja była tragiczna, a dwa pierwsze mecze tego sezonu nie ściągnęły rzeszy kibiców.

W popularnym „młynie” zawisły dwa prześcieradła. Na mniejszym pojawił się napis skierowany do profesora Janusza Filipiaka, prezesa klubu: „Quo vadis Janusz?”. Drugi był zdecydowanie bardziej stanowczy. „Bałdys won!” musiał oglądać pracownik działu sportowego, Tomasz Bałdys, którego stowarzyszenie kibiców uważa z głównego winowajcę sporu z Covilą.



Cracovia – Legia Warszawa 0:0

Cracovia: Gostomski – Rapa, Helik, Dytiatjew, Siplak – Dimun (79. Serafin), Gol – Diego, Hernandez, Serderov (62. Strózik) – Cabrera (77. Wdowiak)

Legia: Cierzniak – Stolarski, Jędrzejczyk, Pazdan, Hlousek – Szumański (71. Kucharczyk), Cafu, Antolić, Nagy – Kante (16. Wieteska), Carlitos (81. Pasquato).

Żółte kartki: Hernandez – Nagy, Stolarski, Antolić.

Czerwona kartka: Pazdan (12., za faul).

Sędziował Paweł Gil (Lublin).



comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Życie miasta

Komunikacja

Biznes

Sport

Kultura

Na sygnale