Kenijczycy wygrali maraton. Radny chciałby im dać vouchery

fot. Eryk Ruta/LoveKrakow.pl

20. Cracovia Maraton zdominowali biegacze z Kenii i zajęli pierwsze sześć miejsc, zdobywając nagrody pieniężne. Radny Łukasz Wantuch zaproponował, aby w przyszłych imprezach trofeami zamiast gotówki były vouchery.

Lani Rutto najszybciej spośród 5181 zawodników pokonał dystans 42 km 195 m i wygrał 20 tys. złotych. Gdyby trasę przebiegł siedem minut szybciej, zdobyłby dodatkowe 10 tys. złotych. Po Rutto na mecie meldowali się jego rodacy, dominując pierwszą 10 zawodów.

Nikogo, kto interesuje się biegami, nie powinno to dziwić. Kenijscy zawodnicy są od kilku dekad jednymi z najlepszych długodystansowców. Dla przykładu, 35-letni Evans Chebet w ciągu ostatnich pięciu lat wystartował w ośmiu maratonach wygrywając sześć z nich, w tym Boston Maraton (dwa razy). Naukowcy już kilka lat temu przeprowadzili badania, z których wyszło, że część mieszkańców Kenii – w dużym skrócie – ma predyspozycje genetyczne, które pozwalają im biegać szybciej i dłużej niż innym.

„Jestem jak najdalszy od ksenofobii czy rasizmu, ale…”

Wracając do Krakowa. Radny Łukasz Wantuch stwierdził, że jest daleki od ksenofobii i rasizmu, jednak uznał za niespotykane to, że przedstawiciele jednego państwa tak mocno zdominowali tę dyscyplinę.

Zaraz jednak jego zdziwienie mija, bo tłumaczy, że tego powód jest „prosty”. – Od dłuższego czasu można wiele razy przeczytać o tzw „fabrykach maratończyków” w tym państwie. Krakowski maraton powinien mieć charakter amatorski, być świętem sportu, a nie maszynką do zarabiania pieniędzy, nawet jeżeli dzięki niemu poprawi się sytuacja finansowa wielu rodzin w krajach III świata – napisał radny.

Jak zmienić tę sytuację? Zdaniem radnego wystarczy nie nagradzać zawodników nagrodami pieniężnymi, tylko voucherami.

– Czyli za 20 tys. zł za główną nagrodę będzie można przyjechać w ciągu jednego roku do Krakowa, voucher pokrywa koszty samolotu, hotelu, wycieczek, zarówno dla zwycięzcy jak i całej jego rodziny i przyjaciół, pod warunkiem, że zwycięzca również jest członkiem grupy – proponuje samorządowiec.

Sprawa wywołała falę komentarzy w mediach społecznościowych. Radny później tłumaczył, że jego propozycja nie ma nic wspólnego z kolorem skóry, a chodziło jedynie deprofesjonalizację krakowskiego maratonu, czyli odwrócenie tego, o co walczą od lat organizatorzy tej imprezy.