67 kierunków z Krakowa. Ryanair ma apetyt na więcej

Od 20 lat Polacy mogą narzekać na mało miejsca w samolocie, a jednocześnie za nieduże pieniądze latać po całej Europie i do części Afryki. Ryanair to jednak nie tylko turystyka, ale też wkład w rozwój lokalnej gospodarki.

Irlandczycy są drugą na świecie spółką przewozową, która obsłużyła w zeszłym roku 208 mln pasażerów. Ustępują jedynie American Airlines, ale apetyt mają wciąż niezaspokojony. Ich głównym celem jest obsługiwać 300 mln pasażerów rocznie.

Polski rynek jest jedną z większych cegiełek, z których ma się składać na ten sukces. Obecnie nasz kraj jest piątym pod względem liczby pasażerów i nieznacznie ustępuje matecznikowi spółki lotniczej.

– Pierwsze połączenia uruchamialiśmy zaraz po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Z perspektywy czasu widać, że nie tylko kraj zrobił postęp, ale również my, jako Polacy, zaczęliśmy częściej latać. Samolot traktujemy już, obok pociągu czy samochodu, jako zwykły środek transportu – ocenia Michał Kaczmarzyk, prezes linii lotniczej Buzz (należącej do Grupy Ryanair).

Podsumowanie działalności Ryanair w Krakowie
Podsumowanie działalności Ryanair w Krakowie
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Miejsca pracy i wkład w PKB

Kaczmarzyk przedstawił raport z działalności przewoźnika w Polsce – „Wpływ Ryanair na gospodarkę Polski”, autorstwa KPMG. Wynika z niego, że wkład w rozwój kraju jest całkiem duży i mierzalny.

W kraju, dzięki spółce lotniczej, powstało bezpośrednio 3,4 tysiąca miejsc pracy, a pośrednio blisko 10-krotnie więcej.

Z szacunków wynika, że w 2025 roku wkład w produkt krajowy brutto wyniósł 3,7 mld złotych. Do samej Małopolski wpłynęło 300 mln euro.

– Istotne jest to, że nie mamy jedynie pasażerów, ale też działalność korporacyjną, która odpowiada za 27 proc. wypracowanego PKB. Mowa o wynagrodzeniach, podatkach, opłatach lotniskowych i wszystkim, co wiąże się z posiadaniem biura w danym kraju – tłumaczy prezes Kaczmarzyk.

Resztę wypracowała sama turystyka – hotele, restauracje, transport i inne usługi.

– Kraków jest beneficjentem obu naszych działalności – podkreśla przedstawiciel Buzz.

Jeśli chodzi o nowe inwestycje, spółka w takich kategoriach określa każdy samolot, który jest bazowany na krakowskim lotnisku. Oprócz tego oczkiem w głowie firmy jest centrum treningowe, które generuje 150 miejsc pracy. To jednak nie wszystko.

– W ciągu roku przeszkoliliśmy tam dwa tysiące osób. Ponad połowa z nich spędziła w Krakowie przynajmniej jedną noc. Mamy więc dodatkowy wpływ z działalności centrum – przyjeżdżają tu osoby, które zwiedzają miasto i mówiąc wprost, wydają w Krakowie pieniądze – mówi Michał Kaczmarzyk.

Niezwykła umiejętność 

– Ryanair jest partnerem nie tylko wieloletnim, ale też sprawdzonym i solidnym. Ma też umiejętność wzrostu w trudnych czasach, jak w latach 2021-2022 – wskazuje prezes Kraków Airport Łukasz Strutyński.

Szef krakowskiego lotniska wskazał też na szerszy obraz działalności portu. Jak podaje – w zależności od raportu – wpływ na regionalną gospodarkę jest szacowany między 3 a 10 mld złotych rocznie. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście: Miliardy złotych spadają z nieba 

Zapowiedział również, że za trzy lata będzie to zupełnie inne lotnisko niż teraz. Podsumował również kilka ostatnich miesięcy bez ILS. Okazuje się, że brak tego systemu między majem a październikiem praktycznie nie wpłynął na działalność lotniska. – Straciliśmy jedynie 14 operacji. Ryanair ma ich dziennie 140 – stwierdził prezes Strutyński.

Nowe trasy i bilety za 99 złotych

Przy okazji prezentacji wyników przewoźnik poinformował, że tej zimy zbazuje na krakowskim lotnisku 16 samolotów i uruchomi cztery nowe trasy: do Budapesztu, Dubrownika, Rabatu i Wenecji, oferując łącznie 67 kierunków ze stolicy Małopolski. Ryanair zwiększy również częstotliwość lotów na ponad 30 trasach, m.in. do Barcelony, Bari, Malagi i Walencji.

Podsumowanie działalności Ryanair w Krakowie
Podsumowanie działalności Ryanair w Krakowie
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Dostępnych ma być również 100 tys. biletów po 99 złotych.