Były reprezentant Polski o Cracovii: Pokazali klasę!

Mecz Comarch Cracovii z Farjestad Karlstad (4:3) fot. cracovia.pl

Cracovia wygrała dwa mecze w Hokejowej Lidze Mistrzów. W ostatniej kolejce zawodnicy Pasów pokonali mistrza Szwecj Farjestad Karlstad. – Gdyby w podobnej dyspozycji byli w wyjazdowych meczach z Austriakami i Niemcami, to mogłoby być jeszcze ciekawiej – uważa Roman Steblecki.



Pasy zakończyły trzecią przygodę w Lidze Mistrzów. W sezonach 2016/17 i 2017/18 zaliczyły komplet porażek. W bieżącej edycji poszło im znacznie lepiej i wygrały dwa z sześciu meczów. Oba odbyły się na lodowisku przy ulicy Siedleckiego – 4 września zespół Comarch Cracovii pokonał 4:2 Villach SV z Austrii, a 11 października 4:3 Farjestad Karlstad ze Szwecji. Podopieczni Rudolfa Rohaczka zajęli trzecie miejsce w grupie F i, choć nie awansowali do fazy pucharowej, mogą być z siebie zadowoleni.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Pokonanie mistrza Szwecji, który miał już zapewnione wyjście z grupy i mógł oszczędzić kilku podstawowych zawodników, to naprawdę tak duża sensacja w świecie hokeja?

Roman Steblecki, były zawodnik Cracovii, reprezentant Polski: Rywale przyjechali w okrojonym składzie, bo mają duże możliwości kadrowe i mogli dać szansę zawodnikom, którzy nie zawsze mieszczą się w podstawowym składzie. Poziom szwedzkiego hokeja od wielu lat jest dużo wyższy, to jest ich sport narodowy, więc musimy docenić wynik i postawę krakowskiego zespołu. Nie mam wątpliwości, że to duża sensacja. Rywale w wielu momentach pokazywali klasę: szybciej jeździli po lodzie, grali kombinacyjnie, było u nich widać lepszą technikę kija. Przegrali, ale naprawdę pokazywali klasę.

Co zadecydowało o wygranej Pasów?

Konsekwencja, dobra forma fizyczna i coraz lepsze zrozumienie zawodników. Latem w Cracovii doszło do wielu zmian. Każda drużyna potrzebuje czasu, by się zgrać, funkcjonować tak, jak chce tego trener. Pasy z każdym meczem wyglądały lepiej i gdyby w podobnej dyspozycji były w wyjazdowych meczach z Austriakami i Niemcami, to mogłoby być jeszcze ciekawiej. Nie zapominajmy też o ich problemach, ponieważ z powodu kontuzji kilku zawodników nie mogło pomóc drużynie. Długo czekaliśmy na Damiana Kapicę, ale te problemy cały czas są. To nie jest tak, że Szwedzi przyjechali do Krakowa rezerwami, a gospodarze mieli optymalny skład.

W meczu z Farjestad Karlstad do bramki wszedł David Zabolotny. Jak oceniać jego występ?

Bardzo dobrze, zasługuje na wielkie słowa uznania. Nie wiem, czy obecnie nie ma wyższych notowań niż Rok Stojanović, który także jest dobrym bramkarzem. Dwóch wyrównanych zawodników na tej pozycji to dobra wiadomość, bo rywalizacja obu napędza i przynosi to korzyść dla drużyny. Jest to bardzo potrzebne przy tej intensywności grania. Europejskie puchary są fajne, ale dochodzi dodatkowy wysiłek.

W tej edycji LM punkty faworytom urywał także mistrz Polski GKS Katowice. Czy wyniki naszych zespołów świadczą o tym, że polski hokej powoli, ale idzie do przodu?

To cenne doświadczenie. Nasze drużyny potrafią się przeciwstawić, choć mają braki. Nie popadałbym jednak w hurraoptymizm. Przede wszystkim powinno nam zależeć na rozwoju polskich zawodników, z których ma być budowana reprezentacja. W tym aspekcie wciąż jest dużo do zrobienia, w naszych klubach gra wielu obcokrajowców.