Kierowca autobusu: O mały włos nie odebrałbym życia rowerzyście

Kilka dni po tym, jak jeden z kierowców autobusu apelował o rozwagę i opisał, jak uniknął potrącenia rowerzysty, inny kierujący jednośladem wjechał pod koła pojazdu.

W środowy wieczór na ul. Kościuszki doszło do niebezpiecznego wypadku z udziałem rowerzysty i autobusu komunikacji miejskiej. Kierujący jednośladem wjechał bezpośrednio pod jadący pojazd linii 310.

Takie i podobne sytuacje w Krakowie to nie rzadkość. Dosłownie kilka dni temu o uwagę apelował jeden z kierowców miejskich autobusów.

– Sytuacja z dziś kiedy o mały włos nie odebrałbym życia rowerzyście – rozpoczął swój wpis na Facebooku Stanisław Łażewski. To „dziś” miało miejsce 15 października.

Kierowca zrelacjonował swój kurs, kiedy to jechał równolegle z rowerzystą. W pewnym momencie ten nagle skręcił w lewo i znalazł się przed maską autobusu. Pojazd poruszał się z prędkością około 25 km/h i był pełen ludzi.

– To nie mogło się dobrze skończyć… Prawie! – stwierdził Łażewski.

Refleks uratował rowerzystę

Wyszkolenie i refleks zadziałały idealnie. Jednoczesne odbicie autobusem na przeciwny pas i naciśnięcie hamulca uratowały rowerzystę. Ale jak pokazuje zdarzenie ze środy, nie zawsze ta druga osoba będzie miała szczęście.

– Tym razem byłem to ja, młody, powiedzmy, czujny kierowca i skupiony. A gdybym miał zły dzień, byłbym zamyślony, jechałby inny kierowca, starszy – nie mówię że zły, ale czas reakcji nie ten – inna odporność na stresowe sytuacje, no mogło by się skończyć w kostnicy – przestrzegał Stanisław Łażewski.

Jednocześnie zaapelował o rozsądek i uwagę. – Używajmy mózgu, odkładajmy telefony przy przejściach dla pieszych i również będąc rowerzystami, korzystajmy z dróg dla nas wyznaczonych i sygnalizujmy zamiar skrętu, a nie pakujmy się pod maskę jadącego pojazdu – napisał.

Przypomniał też, że taki autobus waży 17 ton, a dorosły mężczyzna waży mniej niż procent masy autobusu. 

– I dokładnie tyle masz szans na przeżycie podczas spotkania z autobusem – przestrzegł.