MPO straciło miliony na systemie kaucyjnym
W pierwszym półroczu 2026 roku Polacy oddali do systemu kaucyjnego łącznie 2,3 miliarda opakowań. Jak poinformowała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, najwięcej do punktów zbiórki trafiło ich w czerwcu – 700 milionów.
Według statystyk Ministerstwa Klimatu i Środowiska na koniec czerwca w całym kraju funkcjonowało 64 tysiące punktów odbioru opakowań kaucyjnych. Kluczową rolę w procesie odzyskiwania surowców odgrywają automaty. Choć butelkomaty stanowią 14 tysięcy spośród wszystkich punktów, to właśnie do nich trafiło aż 87 proc. opakowań zwróconych przez konsumentów od początku roku.
MPO traci
Jeszcze przed startem systemu kaucyjnego w Krakowie zastanawiano się, ile rocznie będzie tracić na tym miejska spółka odpowiedzialna m.in. za wywóz odpadów. MPO bowiem sprzedawało plastik i aluminium prywatnym firmom.
W październiku zeszłego roku pojawiły się szacunki sięgając od 15 do nawet 30 mln złotych w związku z tym, że duża część odpadów, jakie stanowiły butelki i puszki, nie ląduje już w żółtych workach.
Istniała szansa, że ten ubytek Krakowianie będą musieli sfinansować z własnych kieszeni, aby system był nadal zbalansowany.
Te szacunki były w miarę trafne. Radny Michał Ciechowski zwrócił się do spółki z prośbą o informację, ile w ciągu ostatnich sześciu miesięcy MPO straciło przez system kaucyjny. W odpowiedzi można przeczytać, że to 9,5 mln złotych – rozumiane nie tylko jako brak przychodu, ale też wpływ na koszty realizacji innych usług, w tym odbioru, transportu i zagospodarowania śmieci.
Pod koniec roku będzie gorzej?
Prosta matematyka pokazuje, że pod koniec roku w kasie MPO może zabraknąć ok. 20 mln złotych. Miejska spółka tak optymistyczna nie jest. Jak zaznacza w odpowiedzi radnemu, „strumień odpadów w trzecim i czwartym kwartale roku jest większy od pierwszego półrocza”.
Dlatego te 9,5 mln złotych należy traktować jako „podstawę do bieżącej weryfikacji wcześniejszych założeń prognostycznych, a nie jako ostateczny wynik finansowy wpływu kaucyjnego” na spółkę. Dodatkowo firma zauważa, że dochodzi do tego ryzyko nieosiągnięcia zamierzonych celów recyklingowych (w tym roku to 56 proc. dla gmin) za czym idą kary finansowe.
Czarny scenariusz się nie ziścił (?)
MPO zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: wewnętrzne szacunki firmy nie sprawdziły się i wpływ systemu na działalność spółki okazał się niższy. Dlaczego? Spadła cena rynkowa tworzyw sztucznych z 2 tys. zł za tonę w I półroczu 2025 roku do 900 złotych obecnie.
Dodatkowo ciężarówki miały do przewiezienia mniejszą ilość odpadów: ta spadła z ponad 1050 ton do ponad 560 ton.
Na razie MPO nie wystąpiło do prezydenta z wnioskiem o podniesienie cen za wywóz odpadów.
– Wszelkie decyzje dotyczące ewentualnej zmiany poziomu opłat będą podejmowane w oparciu o rzeczywiste dane ekonomiczne z uwzględnieniem interesu mieszkańców Krakowa – zapewniła spółka.