Przed meczem Legia – Wisła. Mariusz Jop: Szukają luk, zapominają o fundamencie
Wisła chce w końcu wygrać na wyjeździe
Biała Gwiazda jedzie do Warszawy z nadziejami na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w delegacji. Dotychczasowe dwa wyjazdy zremisowała i dwa przegrała. Legia jest u siebie niepokonana, ale dwa ostatnie mecze na swoim stadionie kończyła remisami.
Jop stwierdza, że patrząc na suche liczby nie widzi różnicy pomiędzy spotkaniami Wisły u siebie, a na wyjeździe. – Ta różnica polega na efektywności naszych działań – zauważa.
Przekonuje, że pierwszy etap adaptacji w ekstraklasie Wisła ma już za sobą i teraz postara się przełożyć dobrą formę z własnego stadionu na wyjazdy.
Rywal z górnej półki
O Legii mówi, że to rywal z wysokiej półki i powtarzalny, zdyscyplinowany, groźny w fazie przejściowej i przy stałych fragmentach gry. – Te rzeczy są znakiem firmowym trenera Papszuna – przedstawia.
Przekonuje, że Legia jest mocna, ale ma swoje problemy, które Wisła postara się uwypuklić i wykorzystać.
Klasyk bez kibiców
Decyzją klubu i miasta Warszawy kibice Białej Gwiazdy nie wejdą na stadion. Sektor gości został zamknięty, choć Wisła do końca walczyła o wpłynięcie władz ligi i PZPN na tę decyzję.
– Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że kluby szukają rozwiązań, który prawnik jest sprytniejszy, gdzie znaleźć lukę w systemie, aby finalnie nie wpuścić kibiców Wisły – komentuje Jop.
Jego zdaniem ma to wpływ na symetrię, bo mecz powinien być dostępny dla wszystkich kibiców w proporcjach określonych w przepisach. Określają one, że 5 proc. miejsc stadionu powinno być dostępne dla kibiców gości.