9 lat prowadzili zbiórki na „chore dzieci”. To było oszustwo?
Prokuratura Okręgowa w Krakowie nadzoruje śledztwo w sprawie oszustwa na szkodę osób biorących udział w charytatywnej zbiórce publicznej. Zbierane przez ponad dziewięć lat pieniądze, które miały trafiać na leczenie i rehabilitację najmłodszych, według ustaleń śledczych, posłużyły do prywatnego wzbogacenia się osób związanych z organizacją.
Zamiast dla dzieci, na prywatne konta
Postępowanie wszczęto po doniesieniach medialnych, które wskazywały na nieprawidłowości w działalności stowarzyszenia. Zbiórka była prowadzona w sposób ciągły od sierpnia 2014 roku do listopada 2023 roku do puszek i skarbonek rozmieszczonych w punktach usługowych na terenie całego kraju.
– Zgromadzone przez prokuratora dowody, w tym analiza kryminalna, pozwoliły na ustalenie, że pieniądze zebrane od darczyńców w znikomej części zostały przeznaczone dla potrzebujących pomocy dzieci – informuje Piotr Boroń z krakowskiej prokuratury.
Większość środków przeznaczono na osobiste potrzeby trzech osób związanych ze stowarzyszeniem, w tym jego prezesa. Aby ukryć pochodzenie pieniędzy, przelewano je na liczne rachunki bankowe.
Lider grupy zatrzymany po liście gończym
3 sierpnia policjanci zatrzymali Ewę S. oraz Rafała O. Usłyszeli oni zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy oraz oszustwa wielkiej wartości na łączną kwotę przekraczającej 3 mln złotych. Podejrzani nie przyznali się do winy. Dzień później sąd orzekł wobec nich trzymiesięczny areszt.
Kierujący grupą Bartosz S. nie został zatrzymany w pierwszym terminie, dlatego prokurator podjął decyzję o poszukiwaniu go listem gończym.
Mężczyzna trafił w ręce śledczych 11 sierpnia. Bartosz S. również nie przyznał się do zarzucanych czynów, a prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o przedłużenie okresu jego aresztowania na dalsze trzy miesiące. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.