Dlaczego „Yankes” umarł? Prokuratura nadal tego nie wie
W nocy z 20 na 21 sierpnia grupa nastolatków identyfikujących się z pseudokibicami Wisły Kraków napadła na Jakuba Ch., ps. „Yankes”. Mężczyzna miał zostać oskarżony przez krakowską prokuraturę o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, powiązanej z gangiem kiboli Hutnika Kraków.
Jak niedawno informowaliśmy, jej członkowie, według prokuratury, handlowali narkotykami: amfetaminą, mefedronem, ekstazy, kokainą i marihuaną. W akcie oskarżenia znalazły się również zarzuty dotyczące przestępstw skarbowych czy urządzania gier hazardowych bez wymaganej koncesji.
Młodzi gniewni
Policja dość sprawnie wytypowała i zatrzymała podejrzanych o udział w pobiciu – to młodzi mężczyźni należący do nieformalnej grupy Młoda Ferajna. Nie pomogła im ucieczka za granicę. Wszyscy usłyszeli zarzuty, a osoby pełnoletnie trafiły do aresztu.
Choć opinia publiczna zdążyła „ustalić” przyczynę śmierci mężczyzny, jak i wydać wyrok na sprawców, w prokuraturze toczy się postępowanie dotyczące udziału w pobiciu z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Przy takiej kwalifikacji czynu maksymalny wymiar kary wynosi osiem lat pozbawienia wolności.
Czekają na wyniki badań
To się jednak może zmienić. Wszystko zależy od ustalenia, co było bezpośrednią przyczyną śmierci Jakuba Ch. To jednak nadal nie jest wiadome.
– Prokurator nadal oczekuje na uzupełniającą opinię biegłych lekarzy określającą bezpośrednią przyczynę zgonu Jakuba Ch. oraz na wyniki badań histopatologicznych i toksykologicznych – informuje Tomasz Waszczuk, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Połączenie obu tych analiz daje pełny obraz sytuacji. Histopatologia wskazuje, jak tkanki narządów zareagowały fizycznie i czy chorowały, natomiast toksykologia wyjaśnia, jakie związki chemiczne krążyły w ciele i mogły wpłynąć na jego funkcjonowanie lub doprowadzić do zgonu.