Artykuł sponsorowany

Dwie wyjątkowe inwestycje i wiele wyzwań. Inżynierowie zdradzają, co było najtrudniejsze

Największy od dekad budowany od podstaw młyn i nowy budynek Ośrodka Ruczaj posadowiony na około 300 palach. Przy tych wymagających inwestycjach pracowali tegoroczni laureaci konkursu „Małopolski Inżynier Budownictwa”.

W sobotę 3 października w Operze Krakowskiej odbyła się Gala Budowlanych 2026 organizowana przez Małopolską Okręgową Izbę Inżynierów Budownictwa. W wydarzeniu uczestniczyło ponad 700 osób związanych z budownictwem, administracją, samorządem, uczelniami i innymi zawodami zaufania publicznego. Jednym z najważniejszych punktów wieczoru było wręczenie statuetek w konkursie „Małopolski Inżynier Budownictwa”.

W kategorii projektowanie nagrodę otrzymał inż. Krzysztof Wójcik. W kategorii wykonawstwo statuetkę odebrał inż. Mateusz Góra. Ich doświadczenia pokazują dwa różne etapy tego samego procesu – od stworzenia rozwiązania na papierze po jego wykonanie w realnych warunkach.

Najpierw trzeba to wszystko policzyć

Projektowanie dużego obiektu przemysłowego nie zaczyna się od rysowania gotowego budynku. W przypadku inwestycji, przy której pracował Krzysztof Wójcik, konieczne było przygotowanie wielu szczegółowych modeli obliczeniowych.

– Projektowanie nowego młyna dla zakładu zbożowego Kawka było procesem wieloetapowym i wymagało od nas już na samym początku wykonania kilkunastu szczegółowych modeli obliczeniowych konstrukcji – mówi Krzysztof Wójcik.

Dopiero na kolejnym etapie powstały przestrzenne modele wszystkich obiektów wchodzących w skład kompleksu. Na ich podstawie sukcesywnie przygotowywano dokumentację potrzebną do realizacji inwestycji.

Zakres prac obejmował projekt budowlany, techniczny, wykonawczy oraz warsztatowy. To oznaczało konieczność przełożenia założeń projektowych na rozwiązania, które można było później rzeczywiście wykonać na budowie.

Jednym z największych wyzwań były wysokie konstrukcje związane z przechowywaniem produktów mącznych.

– Największą trudność sprawiły baterie silosów mącznych o wysokości kilkudziesięciu metrów, które ostatecznie zaprojektowaliśmy i zostały wykonane w technologii betonowania ciągłego przy pomocy szalunków ślizgowych – mówi laureat.

Przy takiej inwestycji sam projekt konstrukcji nie jest jednak jedynym wyzwaniem. Trzeba jeszcze skoordynować go z technologią i rozwiązaniami przygotowywanymi przez innych uczestników przedsięwzięcia.

– Dużym wyzwaniem była bieżąca koordynacja projektu z technologami z Turcji, Włoch oraz Polski – podkreśla Wójcik.

Jak mówi, zaprojektowany młyn jest największym tego typu obiektem w Polsce wybudowanym od podstaw od czasu zakończenia II wojny światowej.

– Dzięki bardzo dobrej współpracy projektantów, inwestora oraz wykonawcy cały proces udało się przeprowadzić bardzo sprawnie i dał nam wiele satysfakcji zawodowej – dodaje.

Na budowie projekt zaczyna żyć własnym życiem

Mateusz Góra został wyróżniony za wykonawstwo, którego efektem jest nowy budynek Ośrodka Ruczaj, filii Centrum Kultury Podgórza. W jego przypadku wyzwaniem było już nie tylko znalezienie właściwych rozwiązań projektowych, ale przede wszystkim zastosowanie ich w warunkach konkretnej budowy.

– Jest to duża radość i satysfakcja, że można było uczestniczyć w takim projekcie. Powstanie takiego obiektu to nie jest praca jednej osoby. Jest to praca całego zespołu – mówi Mateusz Góra.

Sama lokalizacja inwestycji powodowała dodatkowe problemy. Budynek powstawał w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącej zabudowy mieszkaniowej. Dlatego trzeba było uwzględnić sposób prowadzenia prac, który ograniczałby ich wpływ na otoczenie.

– Już na etapie przygotowania wykopu założyliśmy prace polegające na bezwibracyjnym pogrążaniu grodzic – mówi.

Kolejnym istotnym elementem było posadowienie budynku. Zastosowano posadowienie pośrednie na około 300 palach. Pale były wykonywane metodą wiercenia z pustym przelotem.

To jednak nie koniec technicznych wyzwań.

Prawie siedem metrów wspornika

Jednym z ciekawszych rozwiązań konstrukcyjnych była narożna część budynku. Jej fragment został zaprojektowany jako wielokondygnacyjne przewieszenie.

– Ciekawym rozwiązaniem jest kwestia trzykondygnacyjnego przewieszenia części narożnej budynku. Jest to prawie siedmiometrowy wspornik oparty na tarczach żelbetowych – wyjaśnia Góra.

W takich miejscach szczególnie ważne jest nie tylko zaprojektowanie konstrukcji, ale również precyzyjne wykonanie jej poszczególnych elementów.

– Jeżeli chodzi o samą budowę, to na pewno priorytet wiodła tutaj akustyka. Założenia zarówno projektowe, jak i potem wykonawcze wymagały od nas wielu badań – mówi laureat.

Badania nie były jednorazowym sprawdzeniem wykonanym na końcu prac. Poszczególne elementy były weryfikowane w trakcie realizacji. – Potwierdzaliśmy na bieżąco, czy elementy, które wytwarzamy, spełniają współczynniki założone w projekcie – dodaje Góra.

Inżynier ma być ekspertem, którego głos słychać

Historie obu laureatów dobrze wpisują się w przesłanie tegorocznej Gali Budowlanych. Otwierający wydarzenie przewodniczący Okręgowej Rady MOIIB dr hab. inż. Filip Pachla mówił o odpowiedzialności związanej z wykonywaniem zawodu zaufania publicznego.

– Zasiadając na tej widowni, każdy z nas, bez cienia wątpliwości, powierzył swoje bezpieczeństwo murom i stropom tej budowli. Zaufaliśmy tym, którzy ten gmach zaprojektowali, zbudowali i dziś o niego dbają. Takie właśnie jest zaufanie publiczne: ciche i codzienne – mówił.

Podkreślał przy tym, że dobre budownictwo jest efektem współpracy wielu środowisk. – Każde z tych ogniw jest potrzebne i żadne nie zastąpi pozostałych – zaznaczył.

W przypadku dużych inwestycji ta współpraca zaczyna się na długo przed rozpoczęciem robót. Obejmuje planowanie, projektowanie, uzgodnienia, wykonawstwo, nadzór i późniejsze utrzymanie obiektu.

Zdaniem przewodniczącego ważne jest także to, aby inżynierowie byli obecni w debacie dotyczącej przyszłości budownictwa.

– Chcemy, by głos Izby był słyszalny tam, gdzie zapadają decyzje o budownictwie: w procesie stanowienia prawa, w samorządach i administracji, wśród inwestorów i w mediach. Chcemy, aby inżynier był w tych rozmowach słuchany jako ekspert. Bo właśnie nim jest – mówił Filip Pachla.

Tegoroczni laureaci są przykładem takiej pracy eksperckiej w praktyce. Jeden odpowiadał za rozwiązania projektowe dla dużego obiektu przemysłowego, drugi za ich realizację w wymagających warunkach. W obu przypadkach o powodzeniu inwestycji decydowały nie tylko skala przedsięwzięcia, ale przede wszystkim szczegóły, których na co dzień użytkownik gotowego obiektu nawet nie zauważa.