Kredyt hipoteczny i kampania. Sąd na wniosek komitetu Piątkowskiej bada wypowiedź Gibały

Czy kredyt hipoteczny to dług? Wokół tego pytania toczył się środowy spór przed krakowskim sądem w sprawie wypowiedzi Łukasza Gibały. Decyzja zapadnie w czwartek o godz. 8.30

Krakowski sąd rozpoznał w środę wniosek komitetu wyborczego Moniki Piątkowskiej dotyczący wypowiedzi Łukasza Gibały w programie „Rynek Krowoderski”. 

Spór dotyczy słów, które padły w internetowym wywiadzie z Łukaszem Gibałą. Wnioskodawcy kwestionują jego deklarację, że „nigdy nie miał żadnych długów”. W środę przed sądem dużo miejsca zajęła dyskusja o tym, czy kredyt hipoteczny należy w tym przypadku traktować jako dług.

Strona wnioskująca argumentowała, że wypowiedź Gibały była jednoznaczna i mogła mieć znaczenie dla wyborców.Jej przedstawiciel wskazywał, że z dokumentów majątkowych wynikać ma m.in. posiadanie przez uczestnika kredytu hipotecznego oraz wcześniejszych zobowiązań finansowych.

– W postępowaniu wyborczym chodzi o to, żeby wyborcy dostawali informacje prawdziwe, precyzyjne i niewprowadzające w błąd – przekonywał przed sądem Rafał Rozwadowski, reprezentujący komitet Moniki Piątkowskiej.

Spór o znaczenie słowa „dług”

Pełnomocnicy Łukasza Gibały podkreślali natomiast, że jego wypowiedź trzeba odczytywać w całym kontekście rozmowy. Ich zdaniem nie dotyczyła ona zwykłych zobowiązań, takich jak kredyt hipoteczny czy rachunki, ale ewentualnych problemów finansowych i niespłacanych należności.

– Posiadanie kredytu hipotecznego jest dzisiaj standardem i nie świadczy o kłopotach finansowych – argumentował Jan Hoffman, reprezentujący Łukasza Gibałę. Wskazywał, że jego klient nie ma zaległości ani wymagalnych długów.

Obrona zwracała też uwagę, że w znaczeniu cywilnoprawnym dłużnikiem może być osoba, która ma obowiązek zapłaty za prąd, wodę czy inne usługi. Według pełnomocników Gibały właśnie dlatego nie można automatycznie utożsamiać posiadania kredytu z przekazem o zadłużeniu rozumianym potocznie.

Czy kontekst ma znaczenie?

Druga strona przekonywała, że w kampanii wyborczej liczy się przede wszystkim jasność komunikatu. Zdaniem pełnomocnika komitetu Moniki Piątkowskiej wyborca nie powinien sam odtwarzać szerokiego kontekstu wypowiedzi, aby ocenić, co kandydat miał na myśli.

– Nigdy nie miałem żadnych długów, ale wziąłem pożyczkę na dwa miliony złotych – czy te dwa zdania są ze sobą zgodne? – pytał Rozwadowski, wskazując na sposób rozumienia słowa „dług” przez odbiorców.

Pełnomocnicy Gibały odpowiadali, że przedmiotem wypowiedzi były wcześniejsze publiczne zarzuty dotyczące zobowiązań spółki, z którą był związany. Tomasz Wróbel, reprezentujący Łukasza Gibałę, mówił, że fragment rozmowy nie może być oceniany w oderwaniu od pytania dziennikarza i całego, ponad półtoragodzinnego wywiadu.

Decyzja w czwartek rano

W toku rozprawy strony spierały się również o zakres ewentualnego sprostowania i przeprosin. Wnioskodawcy chcą, aby informacja trafiła m.in. do odbiorców treści publikowanych w internecie, natomiast przedstawiciele Gibały oceniali część żądań jako nieproporcjonalne.

Sąd po wysłuchaniu stron zapowiedział, że postanowienie wyda w czwartek o godz. 8.30.