Sąd zdecydował w sprawie Gibały. Spór o kredyt

Krakowski sąd postanowił zakazać Łukaszowi Gibale rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, że nie miał nigdy długu.

Czy osoba spłacająca kredyt hipoteczny może powiedzieć, że nie ma długów? Właśnie o to spierali się przed krakowskim sądem Łukasz Gibała i komitet Moniki Piątkowskiej.

Sąd Okręgowy w Krakowie wydał w czwartek postanowienie w sprawie z wniosku komitetu Moniki Piątkowskiej przeciwko Łukaszowi Gibale.

Spór dotyczył słów kandydata na prezydenta Krakowa, które padły w rozmowie opublikowanej na kanale YouTube Rynku Krowoderskiego.

Ostatecznie sąd postanowił zakazać Łukaszowi Gibale rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, że nie miał nigdy długu.

Nakazał też opublikowanie oświadczenia w mediach społecznościowych, w którym lider Krakowa dla Mieszkańców ma sprostować nieprawdziwe informacje.

Na Rynku Krowoderskim ma się z kolei pojawić ogłoszenie odczytane przez lektora.

Na sali sądowej nie chodziło o to, czy Łukasz Gibała zalega z ratami albo ma problemy ze spłatą zobowiązań. Tego żadna ze stron nie twierdziła. Sednem sporu było jedno zdanie z wywiadu: „nigdy nie miałem żadnych długów”.

Komitet Moniki Piątkowskiej uznał, że słowa Gibały są nieprawdziwe.

Wskazywał, że kandydat ma lub miał zobowiązania wykazane w oświadczeniach majątkowych: kredyt hipoteczny oraz pożyczkę. 

Zdaniem pełnomocników Piątkowskiej kredyt i pożyczka są długami, nawet jeżeli są regulowane terminowo.

Jedno zdanie, dwa znaczenia

Rafał Rozwadowski
Rafał Rozwadowski
LoveKraków.pl

Spór sprowadzał się do pytania, co wyborca rozumie, gdy kandydat mówi, że nie miał żadnych długów. 

Strona Piątkowskiej przekonywała, że takie zdanie jest proste i nie wymaga dodatkowych wyjaśnień: skoro ktoś zaciągnął kredyt lub pożyczkę, to ma zobowiązanie wobec banku albo innego podmiotu.

– Mówimy o prostym przekazie: „nigdy nie miałem żadnych długów”. Z oświadczeń majątkowych wynika, że uczestnik miał wielomilionowe pożyczki. Jest też kredyt hipoteczny – mówił Rafał Rozwadowski, reprezentujący komitet Moniki Piątkowskiej.

Pełnomocnicy Piątkowskiej podkreślali, że w czasie kampanii kandydaci powinni mówić możliwie jasno. Ich zdaniem wyborca nie powinien sam domyślać się, że słowo „dług” oznacza tylko niespłacone zobowiązanie albo kłopoty finansowe.

Posiedzenie w trybie wyborczym. Na sali był obecny Łukasz Gibała
Posiedzenie w trybie wyborczym. Na sali był obecny Łukasz Gibała
Patryk Salamon/LoveKraków.pl

Odpowiedź: chodziło o inne zarzuty

Strona Łukasza Gibały przekonywała, że zdania z wywiadu nie da się ocenić bez całej rozmowy i bez pamięci o sporach z poprzedniej kampanii. Wtedy w przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o zobowiązaniach przekraczających 200 mln zł, wiązanych z firmą, z którą Gibała był wcześniej związany.

Według pełnomocników Gibały kandydat odpowiadał właśnie na te zarzuty. Nie miał mówić, że nigdy w życiu nie zaciągnął kredytu, pożyczki czy nie musiał opłacić rachunku. Twierdził, że nie ma prywatnego, wielomilionowego długu, który mógłby wpływać na jego decyzję o starcie w wyborach.

– Mówiąc, że nigdy nie miałem żadnych długów, miałem na myśli, że nie miałem takich osobistych zobowiązań – wyjaśniał przed sądem Łukasz Gibała.

Kredyt

Obie strony zgadzały się co do jednej sprawy: sam kredyt hipoteczny nie jest niczym nadzwyczajnym. Inaczej oceniały jednak znaczenie tego faktu dla wypowiedzi z kampanii.

Pełnomocnicy Gibały argumentowali, że w zwykłej rozmowie „mieć długi” oznacza raczej nie radzić sobie ze spłatą zobowiązań, mieć zaległości lub problemy finansowe. Dlatego ich zdaniem nie można stawiać znaku równości między normalnie obsługiwanym kredytem mieszkaniowym a długiem w potocznym znaczeniu.

Komitet Piątkowskiej odpowiadał, że nie kwestionuje prawa do posiadania kredytu ani nie ocenia osób, które go spłacają. Zwracał jednak uwagę, że słowa „nigdy nie miałem żadnych długów” padły publicznie, w czasie kampanii, i dotyczyły spraw finansowych kandydata.

Nie tylko o definicję

W tle rozprawy był także spór o to, jak daleko sąd może ingerować w kampanijną wypowiedź. 

Komitet Piątkowskiej chciał sprostowania informacji. Przedstawiciele Gibały przekonywali natomiast, że żądania dotyczące publikacji w kilku miejscach mogą być nieproporcjonalne do jednego zdania z długiej rozmowy.

Obrona Gibały wskazywała również, że oderwanie krótkiej wypowiedzi od jej kontekstu może prowadzić do sporów o niemal każde zdanie wypowiedziane w kampanii. Strona Piątkowskiej odpowiadała, że właśnie w okresie wyborczym ważne jest szybkie wyjaśnianie informacji, które mogą wpływać na decyzje mieszkańców.

Uzasadnienie sądu

W uzasadnieniu podkreślono, że słowa „nigdy nie miałem żadnych długów” dotyczą faktu, a nie opinii. Sąd przyjął, że można je sprawdzić na podstawie dokumentów. Z oświadczeń majątkowych Gibały wynikało, że w latach 2021–2025 wykazywał on kredyt hipoteczny oraz pożyczkę.

Sąd nie zgodził się z argumentem, że kredyt hipoteczny nie powinien być traktowany jako dług, jeśli jest spłacany terminowo. Wskazał, że w zwykłym języku dług to pieniądze pożyczone od kogoś, które trzeba oddać. Nie chodzi więc wyłącznie o zaległości czy niespłacone raty.

Sędzia zwróciła uwagę, że Gibała po słowach o braku długów mówił również o kredytach inwestycyjnych firmy, z którą był związany.

Zdaniem sądu pokazuje to, że sam odnosił pojęcie długu do zobowiązań wobec wierzycieli. Dlatego przeciętny odbiorca mógł odebrać jego deklarację jako informację o całej prywatnej sytuacji finansowej, a nie tylko odpowiedź na wcześniejsze zarzuty o wielomilionowe zobowiązania.