Na Solnej zginęli przypadkowi przechodnie. Problem był znany od dawna
W sobotę przed godz. 18 26-letni kierowca Volkswagena na skrzyżowaniu ul. Solnej i Zabłocie wypadł z jedni i uderzył w idącą chodnikiem rodzinę. Zabił w ten sposób dwie osoby – kobietę i mężczyznę, a 8-miesięczne dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala.
Wypadek poruszył wielu mieszkańców Krakowa – być może nawet bardziej niż ten sprzed trzech lat, kiedy przy Moście Dębnickim zginęły cztery osoby. Tym razem ofiarami stały się najzupełniej przypadkowe osoby, idące chodnikiem w centrum miasta, w strefie, w której wolno poruszać się 30 km/h.
W komentarzach po tragedii powtarzają się głosy osób, które znają ten rejon i spacerują tam z dziećmi. Część pisze wprost, że ofiarami mogli być oni sami albo ich bliscy.
„Limity nagminnie nie są respektowane”
W dyskusjach wraca też pytanie o to, czy ryzyko takiego zdarzenia można było zminimalizować. Bo na problem drogowych popisów w tym rejonie mieszkańcy i radni zwracają uwagę od lat.
W maju 2024 roku Rada Dzielnicy XIII Podgórze przyjęła uchwałę w sprawie zmiany organizacji ruchu na Zabłociu. Radni wnioskowali o zastosowanie szykan na odcinku między ul. Solną i ul. Przemysłową.
W uzasadnieniu wskazywali na długi, prosty odcinek jezdni, który sprzyja rozwijaniu nadmiernych prędkości. Zwracali też uwagę, że jest to okolica intensywnie wykorzystywana przez pieszych, rowerzystów i użytkowników urządzeń transportu osobistego.
– Pomimo ograniczeń prędkości wynikających z organizacji ruchu i przepisów prawa, limity nagminnie nie są respektowane – napisali radni z Podgórza w uchwale.
Kilka miesięcy później sprawę poruszył w interpelacji radny Rafał Zawiślak. Zwracał się do prezydenta Krakowa o działania poprawiające bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu na ul. Zabłocie.
Pisał o „notorycznym przekraczaniu dopuszczalnej prędkości”. Proponował m.in. minirondo oraz wyspowe przejście dla pieszych.
Miasto: większość kierowców jechała przepisowo
W odpowiedzi miasto informowało, że pracownicy Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu przeprowadzili wizję lokalną oraz pomiary prędkości.
– Większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości i nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian w aktualnej organizacji ruchu – brzmiała odpowiedź podpisana przez ówczesnego wiceprezydenta, a obecnie pełniącego funkcję prezydenta Krakowa Stanisława Kracika.
Równocześnie urzędnicy nie zamknęli drogi do zmian w przyszłości, odsyłając do potrzeby przeprowadzenia kontroli prędkości przez policję.
Miasto wskazywało, że samo wymalowanie minironda bez zmiany geometrii drogi nie wymusi na kierowcach zmiany toru jazdy i tym samym nie zapewni oczekiwanego spowolnienia. Za rozwiązanie skutecznie ograniczające prędkość uznano przebudowę układu drogowego i budowę ronda.
W odpowiedzi odniesiono się także do przejść dla pieszych. Miasto wskazywało, że na analizowanym odcinku znajdowały się trzy przejścia, a dwa z nich miały już wyspy azylu. Przy trzecim, w rejonie budynku 9A, nie było wystarczająco dużo miejsca na takie rozwiązanie bez wcześniejszego poszerzenia jezdni.
Zgłoszenia z całego miasta
Radny dzielnicy Podgórze Maciej Fijak zwraca uwagę w rozmowie z nami, że problem nie zaczął się wraz z wypadkiem na Solnej. Wymienia cały rejon ulic Brodzińskiego, Nadwiślańskiej, Piwnej czy placu Bohaterów Getta. Ale nie chodzi tylko o Podgórze.
– Przede wszystkim problem nie dotyczy tylko tego kwartału w Podgórzu. W zasadzie nie ma miejsca w Krakowie, z którego ludzie nie zgłaszaliby problemów czy to z ulicznymi pseudorajdami, czy z hałasem powodowanym przez tuningowane samochody – mówi.
Jak dodaje, w jego ocenie działania podejmowane w tej sprawie są niewystarczające. Jak mówi, wizja lokalna urzędników na miejscu nie odpowiada temu, co dzieje się na ulicach wieczorami i w nocy. Przypomina o niezrealizowanych zapowiedziach dotyczących montażu fotoradarów czy dużej liczbie projektów zmian w organizacji ruchu, które zostały przygotowane, a nie doczekały się realizacji i zdążyły stracić ważność.
„Nie chodzi o utrudnianie ruchu”
W komentarzach, pomiędzy głosami współczucia dla ofiar i sprzeciwu wobec łamania przepisów, nie brakuje też głosów przeciwnych. Komentujący przedstawiają zmiany w organizacji ruchu jako „utrudnianie życia wszystkim kierowcom”. Nie brakuje i takich, którzy dla ich uniknięcia są gotowi pogodzić się z tragediami na drogach, wychodząc z założenia, że wypadki „były, są i będą”.
– Moim zdaniem to nie jest utrudnienie. Nie chodzi o utrudnianie ruchu, tylko o zapewnienie ludziom bezpieczeństwa. O stworzenie fizycznych barier, zabezpieczających nas przed nieodpowiedzialnymi kierowcami – mówi radny Maciej Fijak.
– Więc albo chcemy być jak Helsinki, które mają w całym roku kilkanaście osób ciężko rannych i zero ofiar, albo chcemy dalej być jak Kraków, który ma prawie 300 ciężko rannych i każdego roku kilka ofiar śmiertelnych – stwierdza.
„Do tragedii nie potrzeba większości”
Do odpowiedzi miasta z 2024 roku wraca dziś także radny Rafał Zawiślak. – Do tragedii nie potrzeba większości. Wystarczy JEDEN kierowca – napisał.
Zaznacza, że nie twierdzi, iż proponowane przez niego rozwiązania na pewno zapobiegłyby sobotniemu wypadkowi. Wskazuje natomiast, że problem był zgłaszany przed tragedią.
Radny domaga się teraz audytu bezpieczeństwa całego ciągu Nadwiślańska–Solna–Zabłocie, publikacji pełnych wyników wcześniejszych pomiarów prędkości oraz przygotowania fizycznych środków uspokojenia ruchu.
Po wypadku
Prokuratura Okręgowa w Krakowie poinformowała w poniedziałek, że przedstawiła zarzuty Hubertowi B. Na dzisiejszej konferencji prasowej śledczy przekazali, że mężczyzna będzie odpowiadał za umyślne naruszenie przepisów drogowych poprzez niezastosowanie się do znaku ograniczającego prędkość do 30 km/h, w wyniku czego stracił kontrolę nad pojazdem.
Nie przyznał się do zarzutów, wyjaśniając, że przyczyną nieopanowania samochodu była nierówna nawierzchnia drogi
Na wtorek na godz. 18 zaplanowano przy ul. Solnej akcję zapalenia zniczy ku pamięci ofiar.
Jak przekazała w rozmowie z nami rzeczniczka prasowa urzędu miasta Anna Latocha, pełniący funkcję prezydenta miasta Stanisław Kracik w reakcji na sobotni wypadek zlecił przeanalizowanie rozwiązań, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo ruchu w tym miejscu.
– Stosowne analizy już się rozpoczęły. Mają na celu znalezienie rozwiązań, które wymuszą na kierowcach poruszanie się w tym miejscu z przepisową prędkością i będą zgodne z obowiązującymi przepisami technicznymi dotyczącymi lokowania urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pod uwagę muszą być brane parametry drogi, odległości od skrzyżowań itp. – precyzuje miasto w wydanym komunikacie.
Podczas poniedziałkowego posiedzenia o podjęcie działań w sprawie rejonu ul. Solnej zawnioskowali do miasta radni z komisji infrastruktury. Drugi przyjęty przez komisję wniosek dotyczył sprawdzenia, jakie inne miejsca w mieście były przedmiotem podobnych postulatów ze strony dzielnic – tak, by móc zareagować zanim dojdzie do tragedii.