Artykuł sponsorowany

Po otwarciu linii do Mistrzejowic. „Z tej inwestycji trzeba wyciągnąć wnioski”

O zmianach w transporcie, bezpieczeństwie na ulicach, uruchomieniu linii tramwajowej do Mistrzejowic i trudnym szukaniu kompromisów rozmawiamy z Tomaszem Darosem, przewodniczącym Komisji Infrastruktury Rady Miasta Krakowa.

Które transportowe wyzwania, omawiane przez Komisję Infrastruktury RMK, są Pana zdaniem najistotniejsze i wymagają najpilniejszych decyzji?

Tomasz Daros, Przewodniczący Komisji Infrastruktury Rady Miasta Krakowa: Komisja Infrastruktury jest dodatkową przestrzenią do dialogu radnych miasta z prezydentem. Podczas jej posiedzeń poruszamy najważniejsze tematy infrastrukturalne w Krakowie. Jednym z głównych zagadnień, od których nie uciekniemy, jest z pewnością Strefa Czystego Transportu.

Strefa będzie musiała przejść pewne zmiany, co zapowiadał jeszcze prezydent Aleksander Miszalski. Najpierw trzeba je jednak przedyskutować. Zakładam, że jednym z miejsc tej dyskusji będzie właśnie Komisja Infrastruktury. Nowy prezydent, niezależnie od tego, kto nim zostanie, powinien przedstawić tam propozycje nowych rozwiązań, zanim trafią one do konsultacji wśród mieszkańców.

Komisja Infrastruktury jest najliczniejszą komisją w Radzie Miasta Krakowa. Zasiadają w niej przedstawiciele wszystkich klubów, dlatego jej stanowisko jest reprezentatywne dla całej Rady. Strefa Czystego Transportu będzie więc jednym z głównych tematów, którymi powinniśmy się zająć w najbliższym czasie. Kolejnym będzie kwestia biletów komunikacji miejskiej.

Ceny biletów ciągle wracają w dyskusjach, także podczas kampanii wyborczej. Jakie rozwiązanie jest potrzebne?

Temat cen biletów jest nierozerwalnie związany z pracą Komisji Budżetowej. Mamy świadomość, że nawet niewielkie zmiany dotyczące zarówno biletów krótkookresowych, jak i miesięcznych oznaczają konkretne skutki dla budżetu miasta. Wszystko musi być ze sobą skorelowane.

Dyskusja o cenach biletów w Krakowie musi się odbyć. W ostatnich miesiącach był to jeden z głównych tematów rozmów mieszkańców. Najważniejsze pytanie brzmi: za jakie usługi i za jaką ich jakość mieszkańcy chcą płacić?

Najlepiej byłoby, gdyby bilety w Krakowie były najtańsze w Polsce, a jednocześnie siatka połączeń – największa, częstotliwość kursowania – najwyższa, a tabor autobusowy i tramwajowy – najnowocześniejszy. Wiemy jednak, że nie da się tego wszystkiego połączyć. Trzeba szukać kompromisu. Ten kompromis również powinien być przedmiotem dyskusji na Komisji Infrastruktury.

Jednym z tematów posiedzeń Komisji było ostatnio bezpieczeństwo ruchu. Statystyki wypadków w dłuższej perspektywie się poprawiają, ale ostatnie lata nie przyniosły znacznych postępów. Co miasto powinno zrobić, aby poprawić bezpieczeństwo na drogach?

Liczba wypadków śmiertelnych jest niska, ale chcielibyśmy, żeby każdego roku wynosiła zero. O bezpieczeństwie na krakowskich ulicach najczęściej mówi się przy okazji tragicznych zdarzeń. Tymczasem poprawianie infrastruktury drogowej, oznakowania i organizacji ruchu jest codzienną pracą, o której zazwyczaj się nie mówi. Jej efekty po prostu pojawiają się na ulicach.

Mieszkańcy złożyli ponad 4 tys. wniosków dotyczących zmian w oznakowaniu i organizacji ruchu. Około 1,5 tys. z nich jest obecnie procedowanych i czeka na wdrożenie. To duże liczby, ale pokazują też, że Urząd Miasta Krakowa poważnie podchodzi do bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Widać to w statystykach wypadków, także tych śmiertelnych. Oczywiście można dyskutować, czy ich liczba maleje wystarczająco szybko, ale dostrzegalny jest wkład pracy miasta.

Kilka dni temu uruchomiona została linia tramwajowa do Mistrzejowic, po wielokrotnym przesuwaniu terminu. Jak ocenia Pan tę inwestycję – zarówno jej realizację, jak i efekt, który przyniesie mieszkańcom?

Mam świadomość, że po pewnym czasie większość osób będzie pamiętała przede wszystkim o tym, że ta inwestycja powstała, ułatwia życie mieszkańcom i poruszanie się po Krakowie. Wiele osób zapomni o jej bardzo trudnych początkach.

Sam projekt był trudny do przygotowania, budził wiele kontrowersji i spotkał się z mocną, uzasadnioną krytyką mieszkańców. Później rozpoczęła się realizacja inwestycji. Niestety wykonawca nie stanął na wysokości zadania, a postawione przed nim cele okazały się zdecydowanie za wysokie.

Z jednej strony cieszymy się więc, że inwestycja wreszcie dotarła do finiszu i tramwaje mogą pojechać nową trasą. Samorządowcy pamiętają jednak o trudnych etapach, które do tego doprowadziły. Większość mieszkańców będzie zadowolona z końcowego efektu i po pewnym czasie zapomni o problemach. Ja jako samorządowiec nadal mam je z tyłu głowy. Z tej inwestycji trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość, szczególnie przed realizacją kolejnych tak dużych przedsięwzięć.

Otwarcie linii do Mistrzejowic przyniosło również duże zmiany w komunikacji miejskiej. Część linii zmieniła trasy, została skrócona albo pojechała przez inne rejony miasta. Wiąże Pan z tym więcej nadziei czy obaw?

Pamiętam poprzednią dużą zmianę siatki połączeń w Krakowie. Takie działania zawsze budzą kontrowersje, ponieważ wiele osób musi zmienić numer tramwaju lub autobusu, którym jeździ do pracy. Czasami podróż się wydłuża, a czasami skraca, ale każda zmiana wprowadza niepewność i obawy.

To, czy zmiany są korzystne, zawsze można ocenić dopiero z pewnej perspektywy. Ich początek jest trudny, ponieważ nie każdy wie, jak będzie wyglądała jego podróż. Informacje Zarządu Transportu Publicznego nie zawsze docierają do wszystkich zainteresowanych i wtedy pojawia się zaskoczenie.

Po pewnym czasie mieszkańcy pamiętają jednak głównie o korzyściach, bo odczuwają je każdego dnia. O trudnościach związanych z wdrażaniem nowego układu połączeń stopniowo się zapomina.

Trwają remonty torowisk, między innymi przy Teatrze Bagatela i na ul. Grzegórzeckiej. Miasto podjęło też już pierwsze kroki w ramach remontu ul. Starowiślnej, a w kolejce są następne inwestycje. Czy można liczyć na to, że komunikaty o przerwach spowodowanych wybrzuszeniami i innymi uszkodzeniami torowisk staną się rzadkością?

Te remonty świadczą o tym, że miasto stawia na komunikację zbiorową, a transport szynowy traktuje jako priorytet. Najważniejsze remonty torowisk znajdowały się bardzo wysoko na liście potrzeb.

Jeżeli mówimy o ul. Starowiślnej, wybrzuszenia były tam właściwie codziennością, a złą jakość torowiska można było dostrzec na pierwszy rzut oka. Zawirowania dotyczące pozyskania środków i wyboru między przebudową a remontem tej ulicy pokazują determinację miasta, aby znaleźć pieniądze na realizację tej ważnej inwestycji.

Mam nadzieję, że po zakończeniu zaplanowanych i prowadzonych obecnie remontów zwiększy się przepustowość, a przede wszystkim będzie mniej zdarzeń powodujących opóźnienia tramwajów. Myślę, że mieszkańcy dostrzegą tę zmianę.

Przebudowy ulic często wywołują dyskusje o miejscach parkingowych, zieleni, drogach dla rowerów i przepustowości jezdni. Jak miasto powinno szukać kompromisu między potrzebami różnych użytkowników?

Nie ma co ukrywać, że ulice, szczególnie w centrum Krakowa, są bardzo wąskie. Trudno pogodzić interesy wszystkich korzystających z nich osób: pieszych, rowerzystów, kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej. Zawsze trzeba szukać kompromisów.

Komunikacja miejska powinna być na pierwszym miejscu, ponieważ stanowi kręgosłup poruszania się mieszkańców po mieście. Chcemy, żeby korzystało z niej jak najwięcej osób. Im łatwiejsza i szybsza będzie podróż komunikacją miejską, tym mniej osób wybierze samochód, co może upłynnić ruch w Krakowie.

To jest główny priorytet, na który zwracamy uwagę jako Rada Miasta Krakowa, także podczas składania poprawek i dyskusji nad budżetem na kolejne lata. Trzeba jednak pamiętać, że coraz więcej osób korzysta również z rowerów i hulajnóg. Te osoby także rezygnują z samochodów na rzecz jednośladów, co w dłuższej perspektywie może ograniczać korki na krakowskich drogach.