Gdyby nie Spielberg, budynek by wyburzono. Fabryka Schindlera opowiada swoją historię
Wystawa na prośbę odwiedzających
Od 16 października zwiedzający będą mogli oglądać nową wystawę czasową „Fabryka Schindlera – historie miejsca” w oddziale Muzeum Krakowa. Ekspozycja, czynna do 8 sierpnia 2027 roku, wykracza poza ramy II wojny światowej.
Opowiada o przemysłowym dziedzictwie Zabłocia, od przełomu XIX i XX wieku, gdy działała tu fabryka naczyń emaliowanych i wyrobów blaszanych, poprzez czasy Deutsche Emailwarenfabrik Oskara Schindlera, aż po powojenną działalność zakładów Telpod i współczesne zmiany społeczne.
Kurator wystawy Bartosz Heksel tłumaczy, że powstała ona w bezpośredniej odpowiedzi na prośby gości odwiedzających muzeum.
– Pomysł na wystawę wyszedł od samych naszych zwiedzających, którzy w opiniach i komentarzach zwracali uwagę na to, że chcieliby dowiedzieć się więcej o samym miejscu, także o jego późniejszych losach – zaznacza.
Wojenna rzeczywistość
Osią ekspozycji pozostaje czas okupacji, gdy przydział do fabryki był dla 1100 Żydów jedyną szansą na ocalenie. Poprzez dokumenty i relacje świadków wystawa pokazuje jednak, jak wyczerpująca była to codzienność.
Wśród ocalonych znaleźli się między innymi Gienia i Nahum Manorowie, a ich historia to ważny punkt opowieści. Z okazji osiemnastych urodzin kobieta otrzymała od przyszłego męża pierścionek, stworzony przez współwięźnia, jubilera Samuela Kopca.
– Wykonał go z kawałka blachy, niklu, więc nie ma on jakiejś znaczącej wartości na rynku. Natomiast jego wartość sentymentalna jest bardzo duża – podkreśla Bartosz Heksel.
To właśnie uratowani pracownicy przez lata zabiegali o upamiętnienie Oskara Schindlera, a bez ich świadectwa ta historia popadłaby w zapomnienie.
Od potęgi Telpodu po magię kina
Po zakończeniu wojny w historycznych halach ulokowano Krakowskie Zakłady Elektroniczne „Telpod”. Przedsiębiorstwo było gigantem, dawało zatrudnienie niemal pięciu tysiącom osób, z czego znaczną część stanowiły kobiety.
To tutaj w czasach PRL-u narodziła się zakładowa „Solidarność” i organizowano strajki po wprowadzeniu stanu wojennego. W 1993 roku zakłady ogłosiły jednak upadłość, a tętniące życiem fabryczne hale przestały funkcjonować.
Dziś Zabłocie to rejon zdominowany przez nowoczesne osiedla, który prawie całkowicie utracił swój fabryczny charakter. Co, gdyby nie słynna „Lista Schindlera” Stevena Spielberga z 1993 roku? Historyczne hale najprawdopodobniej zniknęłyby z mapy Krakowa.
– Dzięki utrwaleniu tej historii, dzięki mitowi Oskara Schindlera, który pojawił się w popkulturze za sprawą Stevena Spielberga, mamy dzisiaj tutaj muzeum – podsumowuje Bartosz Heksel.