Nowy skarb w Muzeum Lotnictwa. Iskierka z Mielca ląduje w Krakowie
Kolekcja krakowskiego Muzeum Lotnictwa Polskiego powiększa się o kolejną perełkę rodzimej myśli technicznej. W środę, 28 października, o godz. 11:00 w Gmachu Głównym odbędzie się uroczyste wprowadzenie na stałą ekspozycję odrestaurowanego samolotu szkolno-treningowego PZL M26 Iskierka.
Wydarzenie ma charakter otwarty, a wstęp dla wszystkich odwiedzających jest bezpłatny.
Maszyna, która zagości w Krakowie, jest absolutnie wyjątkowa nawet w skali muzealnej. Jak podkreśla krakowska instytucja, egzemplarz ten „został zbudowany przez Dział Konserwacji Muzealiów z części zakupionych od PZL Mielec w latach 2010–2011”.
To namacalny dowód kunsztu i determinacji muzealnych fachowców, którzy odtworzyli konstrukcję będącą świadectwem ambicji polskiego przemysłu w niełatwych realiach schyłku PRL. Nowy nabytek to zarazem już czwarty statek powietrzny włączony w tym roku do zbiorów krakowskiego muzeum – po samolotach Acro Viper i Kruk oraz szybowcu Jantar.
Spotkanie ze świadkami historii
Środowa uroczystość w muzeum będzie nie tylko okazją do zobaczenia odrodzonej maszyny, ale przede wszystkim szansą na wysłuchanie fascynujących opowieści z pierwszej ręki.
Warto odnotować, że prezentowany eksponat to dopiero druga Iskierka znajdująca się obecnie w granicach Polski. Pierwszy egzemplarz ściągnął do kraju w 2021 roku ze Stanów Zjednoczonych Andrzej Sarata. Za sterami samolotu zasiadł wówczas pilot Dominik Punda, który podjął się karkołomnego zadania przeprowadzenia leciwej maszyny przez Atlantyk i Europę.
Trasa liczyła blisko 9000 kilometrów, trwała osiem dni i wymagała lądowania na trzynastu lotniskach – a wszystko to bez nowoczesnych udogodnień i zaawansowanej nawigacji. Andrzej Sarata osobiście opowie krakowskiej publiczności o kulisach tej transatlantyckiej wyprawy.
Swoimi wspomnieniami z kabiny maszyny podzieli się również Wiesław Cena – legendarny pilot doświadczalny i działacz Aeroklubu Mieleckiego. Dzięki jego relacji odwiedzający dowiedzą się, jak Iskierka zachowywała się w locie i z jakimi wyzwaniami mierzyli się oblatywacze prototypów.
Ambitna konstrukcja w cieniu transformacji
Historia projektu PZL M26 rozpoczęła się w 1981 roku w zakładach WSK PZL Mielec pod kierownictwem inżyniera Krzysztofa Piwka. W zamyśle konstruktorów:
Konstruktorzy z Mielca stworzyli zgrabnego, w pełni metalowego dolnopłata z chowanym podwoziem oraz tandemowym układem foteli, wykorzystując elementy produkowanego na licencji Pipera samolotu PZL M20 Mewa.
Choć stan wojenny opóźnił prace, pierwszy prototyp wzbił się w powietrze w lipcu 1986 roku, a drugi – z mocniejszym, 300-konnym silnikiem Lycoming – w kwietniu 1987 roku. Maszyna potrafiła rozpędzić się do 340 km/h i miała zasięg 1620 kilometrów.
Mimo doskonałych parametrów i wstępnego zainteresowania Aeroklubu PRL, rynkowy los Iskierki przypieczętował kryzys gospodarczy oraz przemiany ustrojowe po 1989 roku. Wojsko ostatecznie postawiło na warszawskiego Orlika, a około dwudziestu wyprodukowanych egzemplarzy powędrowało w latach 90. za ocean pod nazwą handlową M26 Airwolf. Teraz jedna z tych niezwykłych maszyn znalazła bezpieczną przystań w krakowskim muzeum.