Krakowianie wszystkich „ogolili”. Niesamowity bilans
W niedzielę we włoskim Fano zakończył się siódmy sezon ampfutbolowej Ligi Mistrzów. Krakowianie nie mieli sobie równych i wygrali wszystkie spotkania.
Bez straty gola. Wisła z Ligą Mistrzów
Zaczęli od bardzo mocnego uderzenia. Wyszli z pierwszego miejsca w grupie po pokonaniu 6:0 Pokrowy Lwów i 2:0 Reali Betis. W półfinale zanotowali najwyższe zwycięstwo w turnieju, gromiąc 9:0 FSV Mainz 05.
W finale Krakowianie zmierzyli się z drużyną gospodarzy. Sporting Amp Football, w składzie z reprezentantem Polski Bartoszem Łastowskim, nie miał jednak żadnych szans, tracąc sześć bramek. Włosi dotrzymywali wiślakom kroku do 20. minuty, ale ci po golu Kamila Grygiela poszli po kolejne i nie pozostawili złudzeń, kto jest najlepszy.
Bramkarz Igor Woźniak nie puścił w Fano ani jednego gola. Mówił wprost, że każdy wynik inny niż zwycięstwo, będzie dla Krakowian porażką. Na turniej finałowy Ligi Mistrzów jechali także sprawdzić formę przed zaplanowanymi na listopad mistrzostwami świata w Meksyku.
– Musimy uważać na kontuzje, bo chcemy wrócić do Polski nie tylko z pucharem, ale też w pełni zdrowi – podkreślał Woźniak.
Na własnych warunkach
Biała Gwiazda zdobyła sześć mistrzostw Polski z rzędu (2021–2026), a w styczniu dołożyła do tego zwycięstwo w historycznej edycji Pucharu Polski. Na europejskiej scenie od 2022 roku zawsze dociera do finału Ligi Mistrzów.
W 2022, 2023 i 2025 roku uległa drużynom z Turcji, która jest ampfutbolowym hegemonem. Pierwsze upragnione zwycięstwo odnieśli dwa lata temu, gdy w finale, rozgrywanym we włoskim Sassuolo, pokonali 2:1 CD Flamencos Amputados Sur 2:1.
W tym roku tureckich ekip zabrakło, jednak Marek Dragosz – trener z Krakowa, który przez lata tworzył polski ampfutbol i prowadził reprezentację – podkreśla, że sukcesu nie należy umniejszać, tylko bardzo się cieszyć.
– „Ogolić” wszystkich, nie tracąc bramki w całym turnieju, to jest sztuka. Często w piłce jedenastoosobowej jest tak, że gra się z teoretycznie słabszym przeciwnikiem i są „ciężary”. O dużej klasie zespołu świadczy to, że stawia własne warunki i prowadzi grę – mówi Dragosz w rozmowie z LoveKraków.pl.
Po pierwsze podium mundialu
Piłkarze Wisły stanowią kręgosłup kadry prowadzonej obecnie przez Mariusza Miecznikowskiego. Czy Biało-Czerwoni wrócą z Meksyku z pierwszym w historii medalem mistrzostw świata?
– Ja usłyszałem kiedyś, że naszym obowiązkiem jest walczyć o medale – przypomina szkoleniowiec, który odpowiadał za wyniki kadry przez 11 lat.