Samochód z kamerami ruszył na krakowskie ulice. Sprawdza, kto zapłacił za parking

Po strefie płatnego parkowania jeździ samochód wyposażony w kamery. Odczytuje tablice zaparkowanych aut i sprawdza, czy kierowcy opłacili postój. To test systemu, który ma zacząć działać w przyszłym roku.

Samochód z systemem CityScanner prowadzi właśnie testy w sektorze B5, w rejonie ul. Monte Cassino, oraz w sektorze A13, w rejonie ul. Dietla. Kamery odczytują numery rejestracyjne samochodów, a system porównuje je z informacjami o wniesionych opłatach.

– Zebrane podczas przejazdów dane porównamy z informacjami, którymi obecnie dysponujemy, aby ocenić skuteczność rozwiązania w warunkach krakowskiego OPP – zapowiadał niedawno Zarząd Dróg Miasta Krakowa.

Przetarg jeszcze w tym roku

Testy są kolejnym krokiem do wprowadzenia w Krakowie automatycznej kontroli parkowania. ZDMK zapowiada, że wnioski z przejazdów posłużą do przygotowania przetargu, który ma zostać ogłoszony jeszcze w tym roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, e-kontrola może zacząć działać w Krakowie w przyszłym roku.

Na razie nie wiadomo, w jakim dokładnie modelu będzie funkcjonował system. ZDMK rozważa rozwiązanie hybrydowe, w którym samochody z kamerami uzupełniają pracę kontrolerów, zamiast całkowicie ich zastępować.

Pomysł nie jest nowy. Pierwszy samochód z kamerami testowano w Krakowie już w 2018 roku. Do wdrożenia systemu jednak wtedy nie doszło. Temat wrócił ponownie w ubiegłym roku, ale dopiero teraz miasto przeprowadza kolejne testy.

Samochód sprawdzi więcej aut

Największa różnica w porównaniu z tradycyjną kontrolą polega na skali. Samochód podczas jednego przejazdu może odczytać tablice wielu zaparkowanych pojazdów i automatycznie porównać je z bazą opłat.

Takie rozwiązania działają już m.in. w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Szczecinie, Lublinie i Poznaniu. Nie oznacza to jednak całkowitego zniknięcia pieszych kontrolerów. Nadal są potrzebni w miejscach, w których samochód ma problem z odczytaniem tablicy albo nie może dojechać wystarczająco blisko.

Inne miasta chwalą wprowadzone rozwiązania. – My sobie raczej dziś już nie wyobrażamy sytuacji bez e-kontroli – komentował we wrześniu ubiegłego roku Jakub Dybalski, rzecznik prasowy warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. Jak mówił, jedno auto do e-kontroli wykonuje pracę dziesięciu dwuosobowych pieszych patroli.