Auto z kamerami sprawdzi, czy zapłaciłeś za parkowanie. Miasto podało datę
Zarząd Dróg Miasta Krakowa zapowiedział testy automatycznej kontroli w strefie płatnego parkowania. W przyszłym tygodniu samochód wyposażony w system CityScanner ma przejeżdżać przez sektor B5, w rejonie ul. Monte Cassino, oraz sektor A13, w rejonie ul. Dietla. Urządzenie będzie odczytywać tablice rejestracyjne zaparkowanych aut i sprawdzać, czy postój został opłacony.
– Zebrane podczas przejazdów dane porównamy z informacjami, którymi obecnie dysponujemy, aby ocenić skuteczność rozwiązania w warunkach krakowskiej OPP – informuje ZDMK. To na razie test systemu.
Przetarg jeszcze w tym roku?
Nowością w czwartkowym komunikacie jest zapowiedź kolejnego kroku. – Wnioski z testów posłużą do przygotowania przetargu, który chcemy ogłosić jeszcze w tym roku – podaje ZDMK. Według jednostki e-kontrola mogłaby zacząć działać w Krakowie w przyszłym roku.
ZDMK rozważa model hybrydowy. Samochód z kamerami uzupełniałby pracę kontrolerów, zamiast całkowicie ich zastępować. Ostateczny sposób działania systemu ma zależeć od wyników testów.
Sam pomysł jest w Krakowie znacznie starszy. Już w styczniu 2018 r. po ulicach jeździł testowo samochód wyposażony w kamery. Miasto zapowiadało wtedy, że zebrane informacje przydadzą się do lepszego zarządzania strefą. Na próbie się skończyło.
Testy zapowiadali rok temu
We wrześniu ubiegłego roku temat wrócił. Ówczesny wiceprezydent Stanisław Kracik mówił nam, że miasto chce sprawdzić system przez co najmniej tydzień. – W innych miastach to działa. Nie możemy decydować się na to, że wszystko będziemy ciągle robić ręcznie – przekonywał.
Kracik argumentował również, że za automatyczną kontrolą przemawia jej wydajność. – Efektywność takiego systemu jest na tyle duża, że jeśli zestawimy to z kosztami pracy kontrolerów, to rachunek wypada jednoznacznie, że trzeba z tego narzędzia skorzystać – mówił nam we wrześniu 2025 r.
Od tamtych zapowiedzi minął kolejny rok. Droga od pierwszego testu do zapowiadanego wdrożenia zajmie więc, nawet jeśli plan na 2027 r. się powiedzie, około dziewięciu lat.
Przez pewien czas przeszkodą były także parkomaty bez klawiatur umożliwiających wpisanie numeru rejestracyjnego. System, który odczytuje tablicę samochodu, musi mieć z czym porównać ten numer w danych o płatnościach. Po wymianie parkomatów ten argument stracił znaczenie, ale Kraków wciąż pozostaje na etapie prób.
Co zmienia samochód z kamerami?
Różnicę widać przede wszystkim w liczbie pojazdów, które można sprawdzić. Pieszy kontroler musi dotrzeć do kolejnych miejsc postojowych. Samochód podczas przejazdu odczytuje tablice wielu aut i porównuje je z danymi o opłaconym postoju.
Nie oznacza to jednak, że każde wykrycie samochodu bez przypisanej płatności powinno automatycznie kończyć się wezwaniem: system musi uwzględniać zasady obowiązujące w danym mieście, w tym uprawnienia do parkowania i czas na wniesienie opłaty.
– Przyjmujemy, że jedno auto do e-kontroli wykonuje pracę dziesięciu dwuosobowych pieszych patroli – mówił nam we wrześniu ubiegłego roku Jakub Dybalski, rzecznik warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. Według danych, które przekazał nam wtedy warszawski ZDM, w 2024 r. w stolicy przeprowadzono prawie 14,8 mln kontroli i wystawiono prawie 412 tys. opłat dodatkowych. Około 385 tys. z nich przypadło na kontrole samochodowe.
Więcej kontroli nie musi jednak oznaczać proporcjonalnie więcej wezwań do zapłaty. Gdy kierowca wie, że sprawdzenie opłaty jest prawdopodobne, częściej płaci od razu. Taką zmianę opisywał nam w ubiegłym roku Patryk Rosiński, rzecznik Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. – Nastąpiła większa świadomość kierowców w zakresie konieczności wniesienia opłaty podstawowej – mówił. W Gdańsku wzrosła liczba kupowanych biletów i ich średnia wartość, a odsetek kontroli kończących się opłatą dodatkową spadł.
Dane z Gdańska pokazują też, dlaczego skutków e-kontroli nie należy oceniać wyłącznie po liczbie wystawionych wezwań. W 2021 r. miasto wystawiło 52,6 tys. opłat dodatkowych. W 2022 r., pierwszym pełnym roku działania automatycznej kontroli, było ich 79,3 tys. W kolejnych latach liczba spadła do 72 tys., a następnie 69,8 tys.
Kontrolerzy nadal są potrzebni
E-kontrola działa już między innymi w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Szczecinie, Lublinie i Poznaniu. Nie wszędzie wyparła piesze patrole.
– Wciąż korzystamy z kilku pieszych patroli, bo są nieliczne miejsca, w których łatwiej jest skontrolować tablicę rejestracyjną kontrolerowi. Przydają się też np. w sytuacjach, gdy kierowca zasłania tablicę rejestracyjną albo przysłaniają ją liście – tłumaczył nam Jakub Dybalski. Piesi kontrolerzy w Warszawie również skanują tablice czytnikami.
Kraków dał kierowcom więcej czasu
O skuteczności egzekwowania opłat decydują nie tylko kamery, lecz także same zasady parkowania. W marcu, podczas „wielkiej korekty” ogłoszonej przez Aleksandra Miszalskiego przed referendum, Kraków wydłużył czas na zapłacenie za postój z siedmiu do 10 minut od zaparkowania. Kierowca ma również 10 minut tolerancji po upływie opłaconego czasu. Dopiero później postój jest traktowany jako nieopłacony.
W praktyce jest to poluzowanie zasad: kontrola musi uwzględnić oba okresy tolerancji. W części miast podejście jest ostrzejsze. – Nie ma w Warszawie „darmowych 10 minut” – mówił Jakub Dybalski, opisując działanie e-kontroli w Warszawie. Opłatę należy wnieść „niezwłocznie po zaparkowaniu”.
Warszawski rzecznik podkreślał przy tym, że dla kierowcy zasady powinny być proste i możliwe do sprawdzenia. – System jest tak skonstruowany, że nie ma wątpliwości, że w określonym czasie, gdy został „sfotografowany”, nie miał wniesionej opłaty za parkowanie – wyjaśniał.