Dziurawy wjazd do SCT. 54 mandaty od stycznia, abonamentów coraz mniej
Strefa Czystego Transportu obowiązuje w Krakowie od 1 stycznia. Już w pierwszych dniach było jasne, że jej egzekwowanie będzie szczególnie delikatnym tematem. Miasto od początku zapowiadało, że strażnicy miejscy nie ruszą od razu z masowym karaniem kierowców.
– W pierwszych miesiącach funkcjonowania przepisów dotyczących SCT strażnicy będą głównie pouczali kierowców, co nie znaczy, że nie będzie mandatów w przypadku świadomego oraz notorycznego łamania przepisów prawa – zapowiadało miasto.
Tak rzeczywiście wyglądała praktyka. Pierwsze miesiące minęły, przeciwnicy SCT przestali chwalić się wycinaniem znaków, samochody straży miejskiej zniknęły z wjazdowych ulic, a strefa działa w dużej mierze bezobjawowo.
11,6 tys. kontroli i tylko 54 mandaty
Od 1 stycznia do 8 września strażnicy miejscy przeprowadzili 11 684 kontrole związane z SCT. W ich trakcie ujawnili 696 naruszeń. Mandatów było 54. Ich łączna wartość wyniosła 7330 zł.
Zdecydowanie częściej strażnicy kończyli interwencję pouczeniem. Tak potraktowano 641 kierowców. W jednym przypadku przygotowano notatkę pod wniosek o ukaranie przez sąd. Straż Miejska odnotowała również siedem zgłoszeń od mieszkańców dotyczących SCT.
Rzecznik straży miejskiej Marek Anioł podkreśla, że nie istnieje odgórna zasada, według której strażnik ma zawsze pouczyć albo zawsze ukarać kierowcę.
– Strażnicy podejmują decyzję o zakończeniu danej interwencji zawsze w oparciu o przepisy prawa i obowiązujących regulacji. To, czy kierujący zostanie pouczony czy zostanie na niego nałożony mandat karny, zależy tylko i wyłącznie od decyzji strażnika, który na miejscu ocenia i weryfikuje konkretną interwencję – wyjaśnia.
Dodaje jednak, że możliwość ukarania kierowcy istnieje przede wszystkim w przypadku świadomego i powtarzającego się łamania przepisów.
– W przypadkach świadomego i notorycznego naruszania przepisów Strefy Czystego Transportu przez kierujących, strażnicy miejscy mogą sięgnąć po bloczek mandatowy, co zdarzyło się w 54 przypadkach. Jednak głównie skupiają się na pouczaniu oraz na pomaganiu kierującym we właściwym zrozumieniu i dostosowaniu się do przepisów związanych ze strefą czystego transportu – mówi nam Marek Anioł.
Co widzą kamery?
Miasto przy okazji wprowadzania strefy dużo mówiło o wykorzystaniu już istniejących lub planowanych do montażu kamer (choć zastrzegano, że wsparcie SCT to tylko jedna z wielu ich funkcjonalności). W międzyczasie przy wjazdach do strefy pojawiły się kolejne urządzenia, choć – jak opisywaliśmy – sposób realizacji tego zamówienia budził wiele wątpliwości.
Zapytaliśmy w Zarządzie Dróg Miasta Krakowa, jak duża część samochodów przejeżdżających przez SCT nie spełnia jej wymogów i czy ten odsetek zmienił się od stycznia. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Powód?
– ZDMK kończy obecnie etap integracji systemów kontroli opartych na kamerach. Urządzenia działają, ale prowadzimy cały czas testy integracyjne z uwagi na ogromną ilość danych i współpracujemy ze strażą miejską tak, by w ciągu tego kwartału oddać w pełni działający system – przekazała nam kilka dni temu jednostka.
Dopiero później mają pojawić się szczegółowe statystyki. – Kolejnym krokiem będzie wdrożenie rozwiązań, które pozwolą na generowanie takich statystyk – poinformował nas ZDMK. O kalibracji i testach urzędnicy mówili już wielokrotnie, kiedy próbowaliśmy dopytywać o realne, a nie tylko deklarowane wykorzystanie kamer.
Oznacza to, że po dziewięciu miesiącach obowiązywania SCT miasto nadal nie dysonuje danymi, które pozwalałyby łatwo odpowiedzieć na pytanie, ile samochodów niespełniających wymogów przejeżdża przez strefę.
Abonamentów ubyło o ponad 70 proc.
Tymczasem dane dotyczące opłat pokazują bardzo wyraźną zmianę zachowania kierowców.
W styczniu, pierwszym miesiącu działania SCT, kierowcy wykupili 32 191 abonamentów. W lutym było ich 17 100, w marcu 16 988, w kwietniu 13 305, w maju 12 247, w czerwcu 10 070, w lipcu już tylko 8985, a w sierpniu 9135.
W ciągu ośmiu miesięcy liczba miesięcznych abonamentów spadła więc o ponad 70 proc.
Równocześnie spadały wpływy z tego źródła. W styczniu kierowcy zapłacili za abonamenty 3,2 mln zł. W sierpniu było to 997 tys. zł.
Można zakładać, że jakaś część kierowców faktycznie zdążyła od stycznia wymienić pojazd na spełniający normy lub przesiąść się do transportu publicznego. Trudno jednak zakładać, by był to aż tak duży spadek.
W nieoficjalnych rozmowach kierowcy przyznają wprost, że nie płacą, ponieważ ryzyko przyłapania jest bardzo niskie, a ryzyko mandatu jeszcze niższe.
Godzinowych i dziennych opłat też mniej, ale nie aż tak
Ciekawie wyglądają dane dotyczące opłat godzinowych i dziennych.
W styczniu kierowcy wykupili ich ok. 260 tys. W kolejnych miesiącach liczby wyglądały w przybliżeniu następująco: 249 tys. w lutym, 261 tys. w marcu, 242 tys. w kwietniu, 248 tys. w maju, 218 tys. w czerwcu, 202 tys. w lipcu i 218 tys. w sierpniu.
Tu spadek jest więc znacznie mniejszy niż w przypadku abonamentów – około 16 proc. w porównaniu ze styczniem.
Łączna liczba opłat za wjazd do SCT spadła z prawie 293 tys. w styczniu do prawie 228 tys. w sierpniu. To około 22 proc. mniej.
Jeszcze wyraźniej widać to po wpływach. W styczniu do kasy miasta z tytułu opłat za wjazd trafiło 4,47 mln zł. W sierpniu było to 2,21 mln zł.
Gorący ziemniak
SCT od początku budziła duże emocje, a z czasem temat stał się jeszcze bardziej polityczny.
W maju odbyło się referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego. SCT była jednym z istotnych tematów, które uczestnicy wymieniali wśród powodów deklarowanego udziału w głosowaniu.
Jednocześnie nie oznacza to, że krakowianie odrzucają samą ideę Strefy Czystego Transportu. Z badania Opinia24 przeprowadzonego na początku sierpnia na zlecenie Polityki Insight i Newslettera Miasta Bez Smogu wynika, że 71,9 proc. badanych uważa, że SCT są potrzebne, ale powinny być dobrze zaprojektowane.
Jeszcze większa część mieszkańców dostrzega sam problem, który strefa ma rozwiązywać: 91,2 proc. ankietowanych uważa, że zanieczyszczone powietrze może powodować problemy zdrowotne, a 91,1 proc. – że miasto powinno dbać o jego czystość.
Wśród zmian, które mogłyby zwiększyć akceptację SCT, najczęściej wskazywano niższe ceny komunikacji miejskiej – tak odpowiedziało 41 proc. badanych. 26 proc. chciałoby uzależnienia ograniczeń od rzeczywistej emisji samochodu, a nie wyłącznie od jego wieku, natomiast 21,6 proc. wskazało na potrzebę rozwoju transportu publicznego. Zmniejszenie obszaru SCT poparło 16,3 proc. respondentów.
Gibała: „SCT jest do przygotowania od nowa”
W kampanii przed wyborami prezydenckimi kwestia przyszłości strefy ponownie znalazła się ważnym wątkiem dyskusji – choć budzi już mniejsze emocje niż na początku roku. Łukasz Gibała w odpowiedzi na pytania o przyszłość SCT mówił o potrzebie dużej zmiany.
– Strefa czystego transportu jest do przygotowania od nowa – stwierdził.
Wskazywał przy tym, że sam obowiązek utworzenia strefy nie oznacza konieczności przyjęcia konkretnego obszaru. Jego zdaniem obecny zasięg jest problematyczny.
– W Krakowie zasięg SCT pod wieloma względami jest nieprzemyślany. Przykładowo, wewnątrz strefy znalazły się parkingi Park&Ride, i to nieraz stosunkowo blisko granicy obszaru, jak np. w Swoszowicach czy na Pachońskiego – zwracał uwagę.
Gibała proponował, by o przyszłym kształcie SCT zdecydować w referendum. – To na tyle ważny temat, że decyzja o kształcie strefy będzie podjęta w lokalnym referendum, gdzie mieszkańcy poznają realny bilans kosztów i korzyści – przekonywał.
– Równolegle miasto musi przygotować zachęty do zmniejszania ruchu: nowe parkingi Park&Ride i wzmocnioną komunikację aglomeracyjną – dodawał.
Piątkowska: „Tak, ale nie w obecnym kształcie”
Podobnie do tematu podchodziła w odpowiedziach ankiety Monika Piątkowska. – Strefa czystego transportu – tak, ale nie w obecnym kształcie – stwierdziła.
Jej podstawowy postulat dotyczył ograniczenia obszaru. – Obecna strefa jest zbyt rozległa. Chcę ją znacząco ograniczyć – punktem wyjścia powinien być obszar wewnątrz drugiej obwodnicy – napisała.
Jednocześnie zastrzegała, że ewentualne rozszerzanie strefy powinno być oparte na danych, wynikach konsultacji i rzeczywistych potrzebach mieszkańców danego obszaru.
– Od początku mówiłam, że celem SCT powinno być czystsze powietrze i ochrona zdrowia, a nie utrudnianie ludziom codziennego życia. Dlatego potrzebujemy rozwiązania rozsądnego i zrozumiałego dla mieszkańców – podkreślała.
Można się spodziewać, że niezależnie od wyniku październikowych wyborów temat zmian strefy czystego transportu szybko powróci do bieżących dyskusji.