SCT w Krakowie do zmiany? Łukasz Gibała chce referendum, radni są podzieleni
Strefa nie może dyskryminować
W grudniu 2023 roku, gdy w Krakowie trwała dyskusja o zasadach funkcjonowania Strefy Czystego Transportu, Łukasz Gibała opowiadał się za jej wprowadzeniem, ale nie w proponowanej przez ówczesne władze miasta formie.
– Należy wprowadzić SCT, ale nie z tak ostrymi przepisami – mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Podkreślał, że strefa jest konieczna ze względu na zdrowie mieszkańców i jakość powietrza, ale nie może dyskryminować osób mniej zamożnych, których nie stać na wymianę samochodu.
W tym roku, w kampanii przed wyborami prezydenckimi, kwestia przyszłości strefy ponownie stała się ważnym wątkiem dyskusji – choć budziła już mniejsze emocje. Łukasz Gibała w odpowiedzi na pytania o przyszłość SCT mówił o potrzebie dużej zmiany.
– Strefa czystego transportu jest do przygotowania od nowa – stwierdził.
Wskazywał przy tym, że sam obowiązek utworzenia strefy nie oznacza konieczności przyjęcia konkretnego obszaru. Jego zdaniem obecny zasięg jest problematyczny.
– Przykładowo, wewnątrz strefy znalazły się parkingi Park&Ride, i to nieraz stosunkowo blisko granicy obszaru, jak np. w Swoszowicach czy na Pachońskiego – zwracał uwagę.
Gibała proponował, by o przyszłym kształcie SCT zdecydować w referendum. – To na tyle ważny temat, że decyzja o kształcie strefy będzie podjęta w lokalnym referendum, gdzie mieszkańcy poznają realny bilans kosztów i korzyści – przekonywał.
Obietnica dotycząca referendum
Według Miłosza Jakubowskiego, radcy prawnego fundacji Frank Bold, zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych referendum nie może służyć rozstrzyganiu spraw, które są uregulowane w uchwałach, których przyjęcie wymaga konsultacji społecznych. Jego zdaniem tyczy się to zatem również krakowskiej strefy czystego transportu.
Według fundacji prezydent napotka też na inne przeszkody w realizacji swojej obietnicy dotyczącej referendum.
– Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym inicjatywa referendalna przysługuje wyłącznie dwóm podmiotom: organowi stanowiącemu danej jednostki samorządu terytorialnego (czyli, w przypadku Krakowa, radzie miasta) oraz grupie mieszkańców. Prezydent miasta nie ma inicjatywy referendalnej, zatem decyzję w sprawie realizacji jego obietnicy wyborczej musiałaby podjąć rada miasta, w której większość nadal ma koalicja KO-Nowa Lewica – dodaje Jakubowski.
Zwraca też uwagę, że krakowska strefa czystego transportu ma charakter obligatoryjny – jej utworzenie było konieczne ze względu na przekroczenia poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu.
– Taka strefa może zostać zniesiona dopiero jeżeli roczna ocena jakości powietrza wykaże brak przekroczeń w trzech kolejnych latach. W Krakowie po raz pierwszy nie stwierdzono ich w 2025 r. Dopiero jeżeli przekroczenia nie wystąpią w 2026 i 2027 roku, będzie można rozważyć likwidację strefy – dodaje Jakubowski.
Zmniejszenie możliwie szybko
Władze miasta nie chcą strefy likwidować, tylko ograniczyć jej obszar.
Wiceprezydent Krakowa Jan Hoffman twierdzi, że zmniejszenie obszaru Strefy Czystego Transportu przed upływem trzech lat od jej ustanowienia jest prawnie możliwe.
– Ani ja, ani prawnicy, z którymi analizowałem to zagadnienie, nie znaleźliśmy przepisu, z którego wynikałoby, że w tym okresie nie można w jakikolwiek sposób zmniejszyć obszaru strefy – mówi.
Odniósł się również do wątpliwości dotyczących planowanego referendum w sprawie SCT. Jak zaznacza, istnieje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2026 roku, który dopuszcza przeprowadzenie referendum także w sprawach objętych konsultacjami społecznymi.
– Mieszkańców można zapytać o zdanie na dwa sposoby: w referendum lokalnym albo w ramach konsultacji społecznych, które mogą obejmować głosowanie nad różnymi wariantami. To, które rozwiązanie zostanie wybrane, zależy m.in. od tego, jak ostatecznie będziemy chcieli sformułować pytanie – wyjaśnia Hoffman.
Na razie miasto koncentruje się przede wszystkim na przygotowaniu uchwały zmniejszającej obszar SCT, która miałaby wejść w życie możliwie szybko. Dopiero później mieszkańcy mieliby zostać zapytani o przyszły kształt strefy.
– Tak było zapowiadane jeszcze przed wyborami. W tej kwestii nic się nie zmieniło – podkreśla wiceprezydent.
Dyskusja o granicach strefy
W sprawie przyszłości Strefy Czystego Transportu radni są podzieleni.
Przewodnicząca klubu Nowej Lewicy Małgorzata Potocka twierdzi, że decyzja o jej granicach powinna wynikać z rzetelnych analiz, uwzględniających zarówno ochronę zdrowia, jak i społeczne oraz ekonomiczne skutki wprowadzonych ograniczeń.
Czy popiera referendum? – Uważam, że mieszkańcy Krakowa powinni mieć realny wpływ na decyzje dotyczące Strefy Czystego Transportu. Nie jestem przeciwna referendum jako formie wyrażenia ich stanowiska. Trzeba jednak najpierw ustalić, czy referendum dotyczące konkretnej propozycji zmiany SCT byłoby prawnie dopuszczalne i jakie skutki mogłoby wywołać – kwituje.
Aleksandra Owca, radna niezrzeszona w żadnym z klubów twierdzi, że w sprawie referendum należy się wsłuchać w głos ekspertów.
– Radca prawny Miłosz Jakubowski ujawnił w zeszłym tygodniu, że według analizy prawnej jego zespołu organizacja referendum lokalnego jest niedopuszczalna w sprawie uchwał, dla których ustawodawca przewidział obowiązek przeprowadzenia konsultacji. Taką uchwałą niewątpliwie są przepisy o SCT – podkreśla Owca.
– Sprawdziłam to i rzeczywiście jest w tej sprawie orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego. Mam nadzieję, że nowy prezydent nie zacznie swojej kadencji od takiej prawnej wpadki – dodaje radna.
Wiceprzewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Piotr Moskała uważa, że w sprawie strefy potrzeba mniej politycznych deklaracji, a więcej konkretów.
– Ograniczenie SCT do centrum może osłabić jej wpływ na jakość powietrza w pozostałych częściach Krakowa. Z drugiej strony trzeba uczciwie sprawdzić, jakie efekty przynosi obecne rozwiązanie. Nie powinniśmy ani bezrefleksyjnie bronić obecnych zasad, ani zmieniać ich pod wpływem politycznych emocji. Liczy się przede wszystkim zdrowie Krakowian i realna poprawa jakości powietrza, a nie polityczne licytowanie się na hasła – twierdzi Moskała.
Również zwraca uwagę na prawne aspekty ewentualnego referendum.
– Rozumiem, że mieszkańcy chcą mieć wpływ na tak istotne decyzje. Zanim jednak zaczniemy mówić o referendum, trzeba odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy w tej sprawie będzie ono zgodne z prawem? Istnieją wątpliwości, dotyczące możliwości przeprowadzenia referendum w kontekście regulacji SCT i obowiązku konsultacji społecznych. Nie przesądzałbym tej kwestii bez rzetelnej analizy prawnej – dodaje Moskała.
Wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Michał Drewnicki pozytywnie ocenia pomysł ograniczenia SCT do centrum Krakowa.
– Ograniczenie strefy do obszaru wewnątrz Plant było również moim postulatem wyborczym. Cieszę się, że nowy prezydent zamierza wykorzystać moją ubiegłoroczną poprawkę, którą wtedy odrzuciła Koalicja Obywatelska, radykalnie zmniejszającą strefę. W tej sprawie możemy wspólnie doprowadzić do konkretnej zmiany i zaprzestania wykluczania ludzi ze względu na zarobki – dodaje Drewnicki.
– W sprawie referendum będziemy rozmawiali z prezydentem. Zależy mi przede wszystkim na wprowadzeniu zapowiedzianych zmian i wycofaniu nieproporcjonalnych ograniczeń, które utrudniają mieszkańcom codzienne życie – podsumowuje radny Prawa i Sprawiedliwości.