List z Krakowa do Lwowa. Prezydent ostrzega przed napięciami

Prezydent Krakowa Łukasz Gibała protestuje przeciw uhonorowaniu UPA i Romana Szuchewycza. W liście do mera Lwowa pyta, jak zareagują na tę decyzję władze miasta.

Prezydent Krakowa zwrócił się do mera Lwowa Andrija Sadowego o zajęcie stanowiska w sprawie ustanowienia 2027 roku Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii i Romana Szuchewycza. W liście wyraził sprzeciw wobec decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej i obawy o jej wpływ na relacje między Polakami a Ukraińcami.

– W świetle udokumentowanej odpowiedzialności UPA i jej przywódców za zbrodnie na ludności cywilnej, w tym na obywatelach polskich, decyzja ta budzi głęboki sprzeciw i rodzi poważne obawy o jej wpływ na wzajemne zrozumienie między naszymi narodami – napisał prezydent.

Poprosił Sadowego nie tylko o przedstawienie własnego stanowiska, lecz także o informację, czy do sprawy odniesie się Rada Miasta Lwowa. Decyzję o uhonorowaniu UPA i Szuchewycza podjęła bowiem rada obwodowa, a nie władze partnerskiego miasta Krakowa.

Co zdecydowała lwowska rada?

Lwowska Rada Obwodowa przyjęła decyzje o patronach 2027 roku 20 października. Oprócz UPA i jej dowódcy Romana Szuchewycza uhonorowała poetę i działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza.

Uzasadnieniem były przypadające w przyszłym roku rocznice: 85-lecie powstania UPA oraz 120-lecie urodzin Szuchewycza i Olżycza. W obwodzie lwowskim zapowiedziano związane z nimi wydarzenia, m.in. edukacyjne i kulturalne.

Roman Szuchewycz był jednym z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i naczelnym dowódcą UPA. Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, dowodził formacją w okresie, gdy dokonywała ona masowych mordów na Polakach i Żydach. Wcześniej służył jako zastępca dowódcy batalionu „Nachtigall”, działającego u boku Niemców.

Decyzję lwowskich radnych skrytykował IPN, wskazując na odpowiedzialność Szuchewycza za ludobójstwo. Instytut ocenił jego uhonorowanie jako „cios wymierzony w pamięć o ofiarach dokonanego na jego rozkaz ludobójstwa”.

Prezydent pisze o konsekwencjach dla Krakowa

W liście do Sadowego prezydent przypomina, że Kraków i Lwów od trzech dekad łączy formalne partnerstwo. Podkreśla, że współpraca skupiała się dotąd na sprawach mieszkańców – społecznych, edukacyjnych i kulturalnych. Kwestie polityki państwowej i historycznej pozostawiano organom odpowiedzialnym za relacje międzynarodowe.

Zwraca też uwagę, że decyzje dotyczące upamiętniania UPA mogą mieć konsekwencje dla lokalnej społeczności. W Krakowie mieszka wielu Ukraińców, w tym osób pochodzących z obwodu lwowskiego, które uczestniczą w życiu gospodarczym, społecznym i kulturalnym miasta.

– Dbając o ich integrację i pełne uczestnictwo w życiu lokalnej wspólnoty, muszę zarazem reagować na wszelkie okoliczności mogące osłabiać wzajemne zaufanie i sprzyjać napięciom – napisał prezydent. Zaznaczył przy tym, że zależy mu na dialogu i ochronie relacji budowanych przez lata. List kończy deklaracją dalszego rozwijania partnerstwa Krakowa i Lwowa.

Małopolski sejmik domaga się wycofania decyzji

Łukasz Smółka, marszałek Województwa Małopolskiego
Łukasz Smółka, marszałek Województwa Małopolskiego
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Na decyzję lwowskiej rady zareagował również sejmik województwa małopolskiego. Podczas wczorajszej sesji radni jednogłośnie przyjęli apel o jej wycofanie. Wskazali, że uhonorowanie UPA i Szuchewycza godzi w pamięć ofiar oraz podważa podstawy współpracy między regionami.

– Nie można oczekiwać, że ceną polsko-ukraińskiej współpracy będzie milczenie o cierpieniu ich najbliższych – napisali radni, odnosząc się do rodzin przechowujących pamięć o tragedii Kresów. Przypomnieli też o pomocy udzielanej przez Małopolskę mieszkańcom Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku.