Słynne schronisko w górach zmienia gospodarzy. Odchodzą po 27 latach

„To była moja młodość” – mówi wzruszony Krzysztof Knofliczek. Po blisko trzech dekadach wraz z żoną opuszcza schronisko PTTK na Luboniu Wielkim. Wiadomo już, kto ma ich zastąpić.

O niespodziewanym rozstaniu ze schroniskiem Agata i Krzysztof Knofliczkowie – dotychczasowi gospodarze słynnego schroniska na Luboniu Wielkim – poinformowali w mediach społecznościowych. Podziękowali turystom za wspólne lata, spotkania i rozmowy. 

„27 lat to kawał pięknej historii. Dziękujemy, że byliście jej częścią” – napisali. Na Luboniu Wielkim będzie można ich spotkać jeszcze tylko do wtorku, 27 października.

Epokowa zmiana w Beskidach. Po 27 latach gospodarze opuszczają schronisko

Krzysztof Knofliczek w rozmowie z LoveKraków.pl nie ukrywa emocji. Nie chce jednak ujawniać szczegółowych powodów zakończenia dzierżawy.

Pewien rozdział się kończy, a zaczyna się nowy. Schronisko na Luboniu Wielkim to była moja młodość. Były chwile piękne, były też gorsze. Jeszcze długie lata będę wspominał ten czas i nawet jak teraz z panem rozmawiam, to mi się łza w oczach kręci.
Krzysztof Knofliczek, dotychczasowy gospodarz schroniska PTTK na Luboniu Wielkim.

Schronisko na Luboniu Wielkim to jeden z charakterystycznych punktów Beskidu Wyspowego i jedyne schronisko górskie PTTK w tym paśmie. Stoi na wysokości 1022 m n.p.m. Turystom służy od ponad 95 lat. Niewielki budynek wyróżnia się kamiennym parterem i drewnianym piętrem, na którym znajduje się sala z oknami wychodzącymi na cztery strony świata.

Już od środy schronisko trafi w nowe ręce. Według naszych ustaleń mają je poprowadzić osoby związane dotychczas z bacówką PTTK na Maciejowej w Gorcach.

Nowi gospodarze już wybrani. Co z obsługą turystów?

– Nowy dzierżawca został wybrany. Ten wybór był wynikiem otrzymanej interesującej oferty sprawdzonego już partnera. Nie zakładamy przerwy w funkcjonowaniu schroniska poza małymi ograniczeniami jego oferty w dniu i czasie komisyjnego przekazywania obiektu – mówi nam Mariusz Szewczyk, prezes zarządu spółki Schroniska i Hotele PTTK „Karpaty”, która zarządza obiektem.

Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim.
Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim.
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

Nowi gospodarze mogą wprowadzić zmiany odczuwalne dla turystów: w menu, ofercie noclegowej czy organizacji wydarzeń i spotkań w schronisku. Póki co ich plany nie są jeszcze znane. 

– Co do zasady PTTK finansuje i realizuje inwestycje oraz remonty o większym zakresie, a także przekazuje dzierżawcy do użytkowania infrastrukturę techniczną i podstawowe wyposażenie obiektu. Odpowiada również za część działań promocyjnych i informacyjnych realizowanych centralnie – tłumaczy Szewczyk.

Dzierżawca, gospodarz schroniska, zapewnia drobne wyposażenie eksploatacyjne oraz odpowiada za bieżące funkcjonowanie obiektu i jego dostępność zgodnie z regulaminem schronisk PTTK, stanowiącym załącznik do umowy. Prowadzi działalność gospodarczą w zakresie usług noclegowych i gastronomicznych na własny koszt i ryzyko ekonomiczne.
Mariusz Szewczyk, prezes zarządu spółki Schroniska i Hotele PTTK „Karpaty”

„To było moje marzenie”

Jak wspomina Knofliczek, prowadzenie schroniska na Luboniu Wielkim wymagało m.in. samodzielnego dowożenia zaopatrzenia na szczyt. A to okazywało się nie lada wyzwaniem. Dotychczasowy gospodarz obiektu zdradza, że zimą podczas transportu zdarzały mu się wypadki. Do tego dochodziła praca w weekendy, gdy schronisko odwiedzali turyści.

– Całe życie chodziłem po górach i jednym z moich marzeń było prowadzenie schroniska. Udało mi się. Nie prowadziłem schroniska z myślą, że to się ma mi opłacać, tylko żeby żyć w tych górach, mówić o tych górach i w ten sposób z nimi się łączyć – opowiada Krzysztof Knofliczek.  

Knofliczek nadal będzie prowadził z żoną i córką schronisko PTTK na Kudłaczach. Jak podkreśla, nie zatrudniają pracowników – całą obsługą zajmują się we troje. Obiekt leży przy czerwonym szlaku prowadzącym z Myślenic w kierunku Lubomira. To tam będą mogli odwiedzać go turyści znający go z Lubonia Wielkiego.

– Myślę, że będzie mi lżej i lepiej. Zapraszam na Kudłacze – dodaje.