Nowy fenomen turystyczny na Podhalu. „Będzie popularniejszy niż krokusy”
Już za kilka dni rozpocznie się jedno z największych wydarzeń kulturalnych w całej Małopolsce. Chodzi o słynny redyk w Szczawnicy. Impreza od kilku lat cieszy się gigantyczną popularnością wśród turystów. Tylko w ubiegłym roku tamtejszy przemarsz owiec oglądało kilkanaście tysięcy osób.
Co więcej, w tym roku frekwencja może być jeszcze większa.
Redyk. Na przemarsz owiec turyści przyjeżdżają z całej Polski
Redyk to nic innego jak powrót owiec z górskich pastwisk do gospodarstw, w których spędzą zimę. Po kilku miesiącach wypasu bacowie i juhasi zbierają własne stada i ruszają z nimi w drogę powrotną. Przez kilka tygodni ulice górskich miejscowości wypełniają się zwierzętami. Słychać pasterskie dzwonki, nawoływania i góralską muzykę. Dla górali to po prostu coroczne zakończenie sezonu. Dla turystów — wyjątkowe widowisko, dla którego potrafią pokonać setki kilometrów.
Szczawnicka impreza potrwa aż trzy dni: od czwartku 8 października do soboty 10 października. W tym roku urzędnicy zdecydowali się rozbudować program — głównie przez fakt, że ONZ ogłosił 2026 rok Międzynarodowym Rokiem Pastwisk i Pasterzy. Co prawda owce będą główną atrakcją wydarzenia, ale organizatorzy zadbali o to, by przyjezdni mogli skorzystać również z innych atrakcji.
Pierwszego dnia pod dolną stacją kolei na Palenicę stanie mobilna bacówka i niewielka zagroda. Turyści zobaczą, jak powstają oscypki i redykołki, spróbują żętycy i posłuchają opowieści o pracy na halach. W piątek przez miejscowość przejdzie stado bacy Józefa Klimowskiego, który prowadzi owce z Beskidu Niskiego w stronę Podhala. Jego trasa liczy ponad 180 kilometrów. Kolejny przemarsz zaplanowano na sobotę. Wówczas zwierzęta poprowadzi baca Andrzej Majerski z juhasami. Towarzyszyć im będą górale w tradycyjnych strojach, konna banderia i dorożki.
Górale pozazdrościli Szczawnicy redyku
Do tego dojdą także koncerty. Przez trzy dni na pobliskiej scenie wystąpią zespoły regionalne oraz m.in. Basia Giewont, Jedla i Dikanda. Gwiazdą sobotniego finału będzie Pectus.
— Pasterstwo od wieków było ważną częścią życia mieszkańców Karpat. Szczególne znaczenie dla jego rozwoju miała kultura wołoska. Wędrujący łukiem Karpat pasterze przynosili ze sobą wiedzę o wypasie w trudnych warunkach górskich, organizacji życia na halach i przetwarzaniu owczego mleka, a także własne zwyczaje i słownictwo — zapowiadają władze Szczawnicy.
I dodają: — I właśnie do tej żywej tradycji nawiązuje Redyk Jesienny w Szczawnicy. To nie tylko niezwykłe widowisko, lecz także spotkanie z dziedzictwem Pienin.
Jak się okazuje, górale pozazdrościli Szczawnicy tysięcy turystów — i teraz kolejne samorządy pod Tatrami planują własne imprezy z udziałem juhasów i owiec.
Rabka też chce przyciągnąć turystów. "Od Krakowa do nas jest blisko"
Już dziś, 3 października, redyk będzie można zobaczyć w Rabce-Zdroju. To pierwsza taka impreza w tym uzdrowisku. Przyjezdni zobaczą wprowadzenie owiec do zagród, pokaz ich strzyżenia i wezmą udział w warsztatach wyrobu sera. Będą też koncerty, regionalne potrawy, kiermasz i atrakcje dla dzieci. Na scenie wystąpią m.in. Majeranki, Robcusie oraz Kuba Rusiecki z przyjaciółmi.
— Na terenie naszej gminy mamy trzech baców i dwóch z nich zgłosiło się do nas z propozycją, żebyśmy również zorganizowali redyk. To inicjatywa z ich strony. Widzimy też, że z roku na rok takie wydarzenia stają się coraz bardziej popularne. Bardzo dużo ludzi chce wziąć w nich udział — mówi portalowi LoveKraków.pl Leszek Świder, burmistrz Rabki-Zdroju.
Rabka to nie jedyna miejscowość, w której pojawi się stado owiec. W niedzielę 11 października redyk przejdzie również przez Zakopane.
Owce pojawią się też w Zakopanem. Organizatorzy liczą na tłumy
Początek widowiska zaplanowano na godz. 11.30 przy bacówce w Kuźnicach. Uczestnicy zobaczą wygaszanie watry, czyli ognia podtrzymywanego podczas sezonu pasterskiego, oraz przygotowanie bacówki do zimy. Później owce prowadzone przez bacę Andrzeja Staszla „Furtka” i jego syna Wojciecha ruszą ulicą Karłowicza, Drogą na Koziniec i Drogą na Antałówkę, przez Bachledzki Wierch w okolice kościoła na Antałówce. Tam odbędzie się błogosławieństwo stada i pasterzy oraz część artystyczna.
Organizatorzy liczą na tłumy. Poprzedni redyk — organizowany wiosną tego roku — zgromadził ok. trzech tysięcy turystów.
— Spodziewamy się bardzo dużej frekwencji. Nasz redyk nie jest rekonstrukcją dawnego obrzędu, ale żywą tradycją, którą tworzą bacowie, juhasi, muzycy i całe rodziny przekazujące wiedzę z pokolenia na pokolenie. Owce przejdą tradycyjną trasą, którą i tak przemierzyłyby z bacą. Omijamy centralne ulice Zakopanego, żeby nie blokować ruchu samochodów — mówi Karolina Bulanda, zastępczyni dyrektora Zakopiańskiego Centrum Kultury.
Zakopiański redyk będzie mieć charytatywny charakter. Podczas wydarzenia prowadzona będzie zbiórka na leczenie Andrzejka Bednarza, najmłodszego członka zespołu im. Bartusia Obrochty.
Redyk się sprzedaje. "W Szczawnicy noclegi podrożały o 30 proc."
Skąd tak nagłe zainteresowanie redykami ze strony podhalańskich samorządów? Okazuje się, że za podhalańską tradycją idą pieniądze. I to spore; goście szukają noclegów, jedzą w restauracjach, płacą za parkingi i korzystają z innych atrakcji. Dzięki temu górale zarabiają również na samym zejściu owiec z hal.
— Redyk się sprzedaje i jest produktem turystycznym. W samej Szczawnicy ceny noclegów wzrosły o 30 proc., a obłożenie za każdym razem było praktycznie pełne. Im mniejsza miejscowość turystyczna, tym łatwiej te wpływy zmierzyć. Redyk budzi zainteresowanie gości nawet w Zakopanem, gdzie przecież możliwości zakwaterowania są bardzo zróżnicowane. Hotelarze mówią nam wprost, że turyści dopytują, czy redyk na pewno się odbędzie i czy wygląda tak, jak pokazują go media — mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Na przemarszu owiec najwięcej zyskują hotelarze. Pieniądze trafiają także do restauratorów, sprzedawców pamiątek i operatorów wycieczek. Spośród turystów najwięcej wydają ci, którzy decydują się zostać na noc. Takie osoby zostawiają więcej pieniędzy niż goście przyjeżdżający na sam przemarsz. Dzieje się tak z prostego powodu — poza oscypkiem kupionym przy trasie płacą jeszcze za kolację, nocleg czy zwiedzanie. Dlatego też władze Szczawnicy decydują się na organizację nie jednego, a trzech dni imprezy.
Owce nowym hitem turystycznym. Większym niż krokusy w Dolinie Chochołowskiej?
Dlaczego przemarsz owiec cieszy się aż taką popularnością wśród turystów? Eksperci tłumaczą, że wszystko zaczęło się od... influencerów. Kilka lat temu internetowi twórcy zaczęli publikować nagrania redyków w portalach społecznościowych. Potem za owcami ruszyły telewizyjne kamery: pojawiły się relacje na żywo i wejścia w programach śniadaniowych. Teraz w pogoń za pasterską tradycją ruszyło młode pokolenie.
Kto nie zdąży na redyk do Rabki, Szczawnicy czy Zakopanego, będzie miał jeszcze kolejne okazje. 17 października przemarsze owiec odbędą się w Kluszkowcach i Dzianiszu, a 24 października — w Czarnym Dunajcu. Świętowanie potrwa aż do 7 listopada. Wtedy też w Lipnicy Wielkiej na Orawie odbędzie się „Orawski Osod na Wołoskim Szlaku”. Jesienny redyk bacy Andrzeja Lassaka „Biołego” definitywnie zamknie tegoroczny sezon pasterski w całym regionie.